Obudowy, dodatkowe moduły

Jak już zapewne zdążyliście zauważyć, Raspberry Pi jest sprzedawany bez obudowy. Widok układów scalonych i odstających złącz oraz pinów nie każdemu musi odpowiadać. Powiem więcej, domownicy zaczęli na mnie dziwnie patrzeć odkąd zacząłem majstrować z Raspberry Pi. Na szczęście zakup obudowy nie jest wcale żadnym wyzwaniem. Możliwości są pod tym względem ogromne.

Możemy zdecydować się na metodę chałupniczą pobrać z internetu wzory, spersonalizować je w programie graficznym, a potem wydrukować na sztywnym papierze i samodzielnie wyciąć oraz złożyć. Jeżeli potrzebujemy jednak czegoś bardziej solidnego, warto rozejrzeć się po internetowych sklepach. W Polsce znajdziemy przynajmniej kilka, gdzie tego typu urządzenia są dystrybuowane. Jeżeli potrzebujemy jednak czegoś bardziej solidnego, warto rozejrzeć się po internetowych sklepach. W Polsce znajdziemy przynajmniej kilka, gdzie tego typu urządzenia są dystrybuowane. Za standardową obudowę – przeźroczystą lub nie – zapłacimy około 30 złotych plus koszty wysyłki.

Jeżeli jednak zależy nam na dostarczeniu Malince lepszego chłodzenia, warto zainteresować się metalowymi konstrukcjami ze zintegrowanymi radiatorami. Same radiatory za kilka złotych możemy również zakupić oddzielnie i przymocować do kontrolera USB/LAN oraz kości pamięci skrywającej pod sobą procesor. Rozwiązanie to będzie szczególnie polecane w sytuacjach, gdy podkręcimy zegar w Raspberry Pi (CPU przy dobrym chłodzeniu może spokojnie pracować z częstotliwością 1 GHz). Jest to jak najbardziej możliwe i daje przyrost wydajności rzędu kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent.

Raspberry Pi obsługuje również bogaty zestaw dodatkowych akcesoriów. Do mnie trafiły dwa moduły: PiFace Digital oraz PiRack. Ten ostatni jest niczym innym jak swoistym rozdzielaczem zapewniającym nam dodatkowe cztery interfejsy GPIO, do których można podłączyć nowe urządzenia lub karty rozszerzeń. Poza tym PiRack posiada gniazdo na podłączenie dodatkowego zasilacza. W ten sposób łatwo zwiększyć wydajność oraz możliwości Raspberry Pi. Jednocześnie PiRack jest modułem bardzo tanim – zapłacimy za niego ok. 30-40 złotych.

Znacznie więcej radości da nam drugie z urządzeń – PiFace Digital. Jest to moduł, który został zaprojektowany po to, aby umożliwić Raspberry Pi łączność z innymi urządzeniami. Dzięki temu możemy wykorzystać malinkę m.in. do bezprzewodowego kontrolowania oświetlenia lub innych urządzeń domowych (…) Dzięki temu możemy wykorzystać malinkę m.in. do bezprzewodowego kontrolowania oświetlenia lub innych urządzeń domowych, pracy jako kontroler do gier (chyba każdy marzył kiedyś o postawieniu w domu automatu, czyż nie?), a nawet do pełnienia funkcji detektora (tutaj nie obejdzie się bez modułu kamery wartego ok. 130 zł lub innego czujnika). Urządzenie wyposażono w:

  • 2 przekaźniki elektromechaniczne,
  • 4 przełączniki chwilowe ,
  • 8 cyfrowych wejść,
  • 8 wyjść typu otwarty kolektor,
  • 8 diod LED.

Moduł ten dysponuje ponadto emulatorem i symulatorem, które posiadają interfejs graficzny dający nam możliwość sterowania przekaźnikami oraz diagnozowania powstałych połączeń. Nie ukrywam, że niezbyt efektywnie wykorzystywałem PiFace Digital podczas swojej przygody z Raspberry Pi z uwagi na dość ograniczone umiejętności i wiedzę. Po zobaczeniu przykładowych zastosowań jestem jednak przekonany, że jest to rozwiązanie o ogromnym potencjale, które uszczęśliwi majsterkowiczów, miłośników robotyki i nie tylko.

  • Fajna sprawa – ale jeśli miałbym kupić coś takiego, to z myślą o samodzielnym dłubaniu, a nie jedynie zainstalowaniu gotowego systemu.

    • Straszny pożeracz czasu, wierz mi. Jak już usiądziesz, to tak dłubiesz, dłubiesz i oderwać się nie idzie. Oczywiście na początku niewiele potrafiłem zrobić bez odpowiedniego wsparcia ze strony internetu, ale potem jest już z górki i zanim się obejrzysz tworzysz pierwszą migającą diodkę ;)

    • Straszny pożeracz czasu

      Tego się właśnie boję ;) To jedna z tych rzeczy, w które wchodzisz na 100% albo wcale.