Raspberry Pi – mikrokomputer (nie) dla każdego

Raspberry Pi nie jest urządzeniem, na które może sobie pozwolić każdy. I nie mam tutaj bynajmniej na myśli ceny urządzenia, bo ta w Polsce wynosi ok. 130 zł za model A i 170 zł za model B. W zamian otrzymujemy jednak urządzenie, które raczej nie jest gotowe do pracy od razu po wyjęciu z pudełka. Wręcz przeciwnie. Rozpakowanie Raspberry Pi to dopiero pierwszy krok na długiej, raczej nie usłanej różami drodze. Ale jest to jednocześnie droga pełna przygód i ogromu możliwości, które drzemią w tej małej, niepozornej zielonej płytce.

Mógłbym narzekać, że Raspberry Pi jest urządzeniem ułomnym, oferującym śmiesznie małą moc obliczeniową, wymagającym nie lada umiejętności oraz zdolnym do uruchomienia jedynie prostszych aplikacji i programów. W gruncie rzeczy są to jednak największe atuty tego sprzętu, bo przekładają się na niską cenę, praktycznie znikomy pobór mocy, kompaktowe rozmiary oraz praktycznie nieograniczone możliwości programowania. W gruncie rzeczy są to jednak największe atuty tego sprzętu, bo przekładają się na niską cenę, praktycznie znikomy pobór mocy, kompaktowe rozmiary oraz praktycznie nieograniczone możliwości programowania. Oceniając Raspberry Pi pod tym względem mogę mieć zatem jedynie dwa zarzuty – brak zegara czasu rzeczywistego, którego obecność pozwoliłaby znacząco rozszerzyć zastosowania Raspberry Pi, a także zrezygnowanie z jakichkolwiek zabezpieczeń przepięciowych. Ta druga wad ma o tyle duże znaczenie, gdyż niesie za sobą ryzyko uszkodzenia sprzętu przez początkujących majsterkowiczów. W urządzeniu, którego jednym z zastosowań jest edukacja takie braki nie powinny mieć miejsca.

Jeżeli zawsze marzyłeś (lub marzyłaś) o tym, by skonstruować robota albo stworzyć inteligentne urządzenie sterujące chociażby światłem w domu, to nie pozostaje Ci nic innego, jak szybko zamówić Raspberry Pi i rozpocząć swoją wielką przygodę. Jeżeli potrzebujesz prostego, taniego, ale bardzo konfigurowalnego urządzenia do multimediów, a przy tym dystrybucje Linuksa nie są Ci obce, to być może Malinka będzie w stanie zastąpić drogie set top boksy. Opisywany mikrokomputer może też posłużyć do kontroli naszej domowej sieci, albo stać się retro-konsolą w sam raz na wieczorne spotkania ze znajomymi, którym już znudziło się Call of Duty. To urządzenie wszechstronne, które może być tym, czym tylko chcemy je uczynić. Jedynym ograniczeniem są tutaj nasze umiejętności i wiedza programistyczna.

 

Dziękujemy firmie Farnell element14 za udostępnienie sprzętu do recenzji.

 

Cena w dniu recenzji

Od 130 złotych (model A) lub 170 zł (model B)

ZALETY:

  • małe rozmiary,
  • bogactwo złącz,
  • wszechstronny interfejs GPIO,
  • duża liczba zastosowań,
  • znikomy pobór mocy,
  • niska cena.

WADY:

  • brak zegara czasu rzeczywistego,
  • brak zabezpieczeń przepięciowych.

image

image

  • Fajna sprawa – ale jeśli miałbym kupić coś takiego, to z myślą o samodzielnym dłubaniu, a nie jedynie zainstalowaniu gotowego systemu.

    • Straszny pożeracz czasu, wierz mi. Jak już usiądziesz, to tak dłubiesz, dłubiesz i oderwać się nie idzie. Oczywiście na początku niewiele potrafiłem zrobić bez odpowiedniego wsparcia ze strony internetu, ale potem jest już z górki i zanim się obejrzysz tworzysz pierwszą migającą diodkę ;)

    • Straszny pożeracz czasu

      Tego się właśnie boję ;) To jedna z tych rzeczy, w które wchodzisz na 100% albo wcale.