Bieganie zawsze było korzystne dla zdrowia oraz sylwetki, a ostatnio stało się też modne. Zanim jednak urządzimy sobie wypad do parku, warto wziąć pod uwagę wszelkie możliwości, jakie daje nam obecna technologia. Kwintesencją tychże jest produkt firmy Garmin, zegarek do biegania Forerunner 10. Jakie funkcje posiada tego typu gadżet i komu warto go polecić – profesjonalistom czy amatorom? Zapraszam do testu urządzenia.

Pogoda co prawda ciągle nie dopisuje i nie zanosi się na to, żeby zima szybko nas opuściła. Nie znaczy to jednak, że nie możemy już teraz zacząć myśleć o zdrowym stylu życia (a być może i wcielić te myśli w życie, jak wielu biegaczy, których codziennie rano widuję w drodze na uczelnię). Wierzę, że po długiej zimie większość z nas ma nad czym popracować, a testowany dziś Forerunner 10 może być świetnym towarzyszem podczas treningów. Oczywiście pod warunkiem, że możemy sobie pozwolić na zegarek za ponad 500 zł. Tak, to nie pomyłka. Czy jest to gadżet wart takiej okrągłej sumki? Myślę, że po blisko miesiącu spędzonym w jego towarzystwie, mogę śmiało odpowiedzieć na to pytanie.

Amerykańska firma Garmin do tej pory kojarzyła mi się z nawigacjami samochodowymi oraz pieszymi. Przyznam szczerze, że o zegarkach z linii Forerunner nie słyszałem. Nie powinno jednak nikogo dziwić, że producent ma szeroką ofertę. W dobie funkcjonalnych i wszechstronnych tabletów oraz smartfonów, samochodowe nawigacje mogą tracić na wartości, a wówczas zawsze warto mieść w pogotowiu inne produkty. Problem w tym, że serca biegaczy podbiły już liczne aplikacje na smartfony, które wykorzystują łączność bezprzewodową z pulsomierzami i innymi akcesoriami, by gromadzić dane o naszych treningach. Jak w tej perspektywie wypada Forerunner 10?

Specyfikacja zegarka Garmin Forerunner 10

  • Wymiary urządzenia: wersja czarno-czerwona: 4,55 x 5,72 x 1,57 cm; Pozostałe: 4,01 x 5,22 x 1,57 cm,
  • Rozmiar wyświetlacza: wersja czarno-czerwona: 2,5 x 2,4 cm; Pozostałe: 2,1 x 2 cm,
  • Rozdzielczość wyświetlacza: 55 x 32 pikseli,
  • Waga: wersja czarno-czerwona: 43 g; Pozostałe: 36 g,
  • Bateria: Akumulator litowo-jonowy (5 tygodni w trybie oszczędzania energii, 5 godzin w trybie treningu),
  • Wodoszczelność: tak (50 m).

 

Wygląd i wykonanie

Garmin Forerunner 10 ma typowo sportowy design, który z całą pewnością będzie pasował do stroju, w którym się zazwyczaj biega. Urządzenie jest dostępne w trzech wariantach kolorystycznych. Urządzenie jest dostępne w trzech wariantach kolorystycznych. Wersja czarna z czerwonymi wstawkami przypadnie szczególnie do gustu męskiej części użytkowników. Cechuje się ona też nieco większymi gabarytami oraz, co za tym idzie, wyświetlaczem. Dla kobiet przeznaczono urządzenia w kolorze różowym oraz zielonym (a jakby się uprzeć – limonkowym). Obie wersje mają  białe wstawki, co może niekorzystnie wpływać na ich ergonomię – obudowa szybko się zabrudzi. Forerunner 10, który miałem okazję testować miał kolor zielony, a więc w trakcie biegania skrzętnie ukrywałem go pod rękawem bluzy, co, jak się za chwilę okaże, wcale nie wpłynęło na działanie urządzenia.

Obudowa została wykonana w całości z plastiku, ale mimo to sprawia wrażenie bardzo solidnej. Producent zadbał o odpowiednie uszczelnienie, by zabezpieczyć urządzenie przed dostępem wody. Gumowy pasek lubi przyklejać się do spoconego nadgarstka, choć w ogólnym rozrachunku jest on bardzo solidnie wykonany i z całą pewnością lepszy od rozwiązań materiałowych i rzepów. Nie ma zatem żadnego ryzyka, że Forerunner samoistnie się odczepi i spadnie nam z dłoni.

Na każdej z krawędzi urządzenia znajdziemy po dwa duże przyciski funkcyjne. Z prawej strony pierwszy guzik włączający podświetlenie wyświetlacza oraz samo urządzenie (oznaczony żarówką), a drugi służy do cofania poleceń i oznaczania pokonanych okrążeń. Na przeciwległej stronie pierwszy przycisk (oznaczony biegnącym ludzikiem) pozwala zatrzymywać i wznawiać timer, a także wybierać podświetlone pozycje z menu, drugi zaś pozwala na nawigację po tymże menu (ikonka strzałki w dół). Wszystkie jej wykonano z należytą starannością. Nie zaobserwowałem żadnych luzów, które mogłyby poddać to w wątpliwość. Skok przycisków jest niski, aczkolwiek wyczuwalny palcem.

Urządzenie jest ładowane za pomocą specjalnej stacji dokującej, do której je wczepiamy (dosłownie). Do tego celu przeznaczone zostały zresztą odsłonięte z tyłu obudowy styki. Urządzenie jest ładowane za pomocą specjalnej stacji dokującej, do której je wczepiamy (dosłownie). Do tego celu przeznaczone zostały zresztą odsłonięte z tyłu obudowy styki. Mam pewne wątpliwości, czy aby wskutek intensywnego użytkowania nie zostaną one wytarte przez dłoń. Rozwiązanie to jest jednak o tyle praktyczne, gdyż ukrywa styki w relatywnie bezpiecznym miejscu, uniemożliwiając ich mechaniczne uszkodzenie wskutek upadku lub uderzenia. W każdym razie sama ładowarka spisuje się bardzo dobrze. Jednocześnie jest to też sposób, w który synchronizujemy dane zgromadzone przez zegarek z naszym kontem Garmin Connect.

Wyświetlacz z pozoru wydaje się nieco archaiczny, podobnie zresztą jak dźwięki wydobywające się z urządzenia. Cóż, nie da się ukryć, że najnowsze gadżety mobilne trochę nas przyzwyczaiły do efektownych kolorowych ekranów o wysokiej rozdzielczości i mocnych głośników stereofonicznych. W porównaniu z nimi Garmin wypada na pewno blado, ale trzeba tutaj zaznaczyć, że takie porównanie zwyczajnie sensu nie ma, bo mówimy tutaj o urządzeniach z zupełnie innej półki. O ile Forerunner 10 został zaprojektowany z myślą o prostej obsłudze, długim czasie działania na baterii oraz wykorzystywaniu w jednym celu, to w przypadku smartfonów funkcja monitorowania biegu jest jedynie dodatkiem (wyobraźcie sobie chociażby korzystanie z kolorowego ekranu smartfona w pełnym słońcu).

  • Jacek

    W jaki sposób można określić okrążeń np. na bieżni, jak tu podano?

    • Nie wiem czy dobrze zrozumiałem Twoje pytanie, ale wydaje mi się, że odpowiedzią powinien być ten klip z YT dość szeroko traktujący o okrążeniach w tym modelu: http://www.youtube.com/watch?v=BPoFdzbVvvg

    • Jacek

      Aha. Dzięki. To chyba kwestia tłumaczenia „lap” (może oznaczać ‚okrążenie’, ale także ‚etap’). Tu nie chodzi o okrążenia, lecz o odcinki o określonej długości. Jeśli będę miał trasę prostą, bez żadnych okrążeń, i ustawię lap na 1 km, to będzie podawał wartości dla każdego przebiegniętego odcinka 1-kilometrowego. Dobrze to rozumiem?