Przeciętny dzisiejszy smartfon potrafi pracować bez ładowania 1-2 dni. Praktycznie na palcach jednej ręki można policzyć modele, które przy średnio intensywnym użytkowaniu mogą sobie pozwolić na unikanie ładowarki dłużej. Przyczyniło się to do popularyzacji segmentu Power Banków, czyli przenośnych akumulatorów zapewniających nam duże ilości energii w dowolnym miejscu na świecie. Przetestowałem jedno z takich urządzeń – Zalman PowerBank ZM-PB112IW.

Zalman PowerBank ZM-PB112IW to jedno z pojemniejszych urządzeń tego typu. Specyfikacja wskazuje na 11200 mAh, co wystarczy do naładowania nawet trzech smartfonów. Jednocześnie nie jest to też model najtańszy. Zapłacimy za niego ok. 200 złotych. Czy warto zdecydować się na taki wydatek?

Zalman ZM-PB112IW zestaw

Pudełko z urządzeniem kryje całą masę elementów. Dwa kabelki DC 3.570 cm i DC 3.518 cm pozwalają na podłączenie jednej z pięciu końcówek. W zestawie znalazła się jedna Mini USB, dwa Micro USB, a także po jednej 5-pinowej dla sprzętów Apple i tabletu Galaxy Tab.

Zalman ZM-PB112IW złączki

Dodatkowo producent zadbał też o specjalny kabelek dla iPhone’a 5 (i nowszych) wyposażonego w nowy typ złącza o nazwie Lightning. Całość dopełnia pokrowiec, którego jednak w testowym egzemplarzu zabrakło. Osobiście chętnie zobaczyłbym tutaj również ładowarkę sieciową. Napełnienie takiego monstrum za pomocą portu USB potrwa wieki.

Specyfikacja Zalman PowerBank ZM-PB112IW

  • Bateria: Litowo-jonowa
  • Pojemność: 11200 mAh
  • Czas ładowania: 7-8 godzin
  • Zabezpieczenia: Over-Charging, Over-Discharging, OCP, OVP, SCP
  • Wtyczki: iPhone, iPad, Galaxy Tab, Mini USB, 2 x Micro USB
  • Napięcie: wejście – 5 V, wyjście – 5,3 V
  • Wymiary: 105 x 77 x 23 mm
  • Waga 260 g

 

Wygląd i wykonanie

Zalman PowerBank ZM-PB112IW jest stosunkowo dużym akumulatorem jak na sprzęt mobilny (105 x 77 x 23 mm przy 260 gramach). Raczej nie zmieścimy go do kieszeni jak niektóre alternatywne rozwiązania, ale w zamian możemy liczyć na naprawdę potężny zastrzyk energii. Opływową konstrukcję utrzymano w białych barwach, choć gdzieniegdzie pojawią się też akcenty srebrne, czarne i chromowane. Przyznam, że to połączenie niespecjalnie trafia w moje gusta. Zasadniczo powerbank raczej powinien działać a nie wyglądać, więc trudno uznać to za jakąś większą wadę. Niemniej rozwiązanie Zalmana naprawdę trudno nazwać ładnym.

Zalman ZM-PB112IW front

Front to przede wszystkim czarny panel na którym wyświetlane są diody informujące o stanie naładowania urządzenia. Producent zastosował tutaj czterostopniową skalę. Im mniej energii wewnątrz tym mniej kropek się świeci – proste. Poniżej umieszczono jedyny przycisk w całej konstrukcji. Służy on po prostu do włączania i wyłączania sprzętu. Chromowana powierzchnia nijak się ma do całości, ale cóż. Bliżej dolnej krawędzi znajdziemy jeszcze logo producenta i duży napis Power Bank.

Zalman ZM-PB112IW USB Zalman ZM-PB112IW MicroUSB

Konstrukcja urządzenia sprawia wrażenie zawiniętej (hmm… kanapki?). Trzy krawędzie – boki oraz góra – zostały wykonane z szarego, matowego plastiku. Na szczycie znajdziemy dwa wyjścia USB: 1A oraz 2,1A. Pomiędzy nimi producent umieścił dużą, świecącą diodę informującą o ładowaniu. Prawdę mówiąc, może ona również służyć jako latarka, a w dodatku świetnie rozjaśnia miejsce, w którym należy podłączyć kabelki. Dodatkowo na lewej ściance znajdziemy dodatkowe wejście Micro USB, które służy do ładowania samego powerbanku.

Zalman ZM-PB112IW dol

Mimo niezbyt ujmującej konstrukcji całość prezentuje się naprawdę solidnie. Producent zadbał, aby konstrukcja nie trzeszczała, a poszczególne elementy były dobrze spasowane. Nie przeszkadza tutaj nawet zastosowanie błyszczącego plastiku, bo na białej powierzchni rzadko kiedy widać odciski palców (chyba, że owe palce są zabłocone po rozbijaniu namiotu w deszczu). Bardziej przewrażliwieni na tym punkcie użytkownicy mogą chwytać natomiast za matowe krawędzie.

Zalman ZM-PB112IW spod