Uwielbiam pada do Xboksa. Zarówno ten do X360 jak i nowy do XOne są wzorem ergonomii, świetnie leżą w dłoniach i fantastycznie sprawdzają się podczas wielogodzinnych bojów. Jest jednak gamepad, który przebija Microsoft i wszystkie inne urządzenia tego typu, które dotychczas miałem w dłoniach. Nosi nazwę Nvidia Shield Controller. Co w nim takiego wyjątkowego?

Magiczny kontroler

Przede wszystkim na wstępie trzeba zaznaczyć, że Shield Controller nie jest urządzenie stworzonym z myślą o pecetach. Tak naprawdę mamy do czynienia z gamepadem zaprojektowanym specjalnie pod kątem współpracy z gamingowym tabletem Nvidia Shield. Urządzenie to wyróżnia się na tle innych tabletów złączem HDMI, dzięki czemu możemy je podłączyć do telewizora. Na tym nie koniec, bo Shield to cały pakiet usług i autorskich funkcji Nvidii, w ramach których możemy strumieniować gry lokalnie z domowego komputera z kartą graficzną GeForce lub z serwerów usługi Nvidia Grid. Ta druga daje dostęp do kilkudziesięciu gier, które możemy uruchamiać w rozdzielczości 1080p z płynnością 30 lub 60 kl/s (zależy od tytułu, a także prędkości naszego łącza internetowego) na ekranie tabletu lub telewizora. Jak widać zatem stworzenie gamepada dedykowanego temu rozwiązaniu było bardziej niż wskazane.

Shield Controller

Chcąc czy nie Nvidia stworzyła akcesorium, które okazało się szalenie ergonomiczne i wygodne w obsłudze, a przy tym oferuje zaskakująco duże (jak na gamepada) możliwości. Kontroler został wyposażony w moduł komunikacji bezprzewodowej Wi-Fi Direct, który jest stabilniejszy i wydajniejszy od Bluetooth. Ponadto producent wbudował tutaj mikrofon, za pomocą którego możemy wydawać tabletowi polecenia głosowe. Dopełnieniem tego jest płytka dotykowa, której możemy użyć, żeby sterować kursorem w systemie Android, a także dotykowy pasek przewijania. Nie zabrakło też standardowych przycisków: home, menu oraz back i regulacji głośności. Pad posiada także złącze minijack, co pozwala podłączyć do niego słuchawki. Wbudowana bateria ma teoretycznie pozwolić na 40 godzin zabawy. W praktyce jednak jest to maksymalnie 20 godzin.

Czar pryska, gdy przyjdzie nam podłączyć Shielda do innego tabletu – zwyczajnie się nie da. Na szczęście jest on kompatybilny ze standardem XInput, a więc działa z Windowsem i jest rozpoznawany jako kontroler Xboksa. Ma zresztą niemal identyczny układ podstawowych klawiszy, więc nie stanowi to żadnego problemu. Jak już pewnie się domyślacie, do peceta pad trzeba niestety podłączyć po kablu. Nie działają tutaj te wszystkie dodatkowe funkcje: gładzik, mikrofon, przewijanie, wyjście słuchawkowe itd. Szkoda. W zamian dostajemy zwykłego pada. Mimo to, ciągle go uwielbiam.