Przyznaję, że byłem dotąd raczej sceptycznie nastawiony do gier flashowych. Właściwie to traktowałem je trochę jako relikt przeszłości, a tymczasem okazuje się, że one ciągle żyją i mają się dobrze. Powiem więcej, jednej udało mi się pożreć kilka środowych godzin. Co takiego w sobie ma Papa’s Cheeseria?

Grę zaczynamy od wybrania postaci: Rudy’ego lub Scarlet. Historia jest dość prosta – jedziemy na koncert z naszymi instrumentami, zatrzymujemy się w lokalu Papy i zostajemy obrabowani. Aby zdobyć pieniądze na nowy sprzęt musimy pracować przy kanapkach. Do naszych obowiązków będzie należał cały proces obsługi klienta: od przyjęcia zamówienia po przygotowanie posiłku.

2015-06-10_191207

Zaczynamy zatem i odbieramy zamówienie. Klienci mają różne wymagania i wskazują na konkretny rodzaj pieczywa, zawartość kanapki, stopień grillowania, a także dodatki w postaci frytek lub „sprężynek” (nie wiem, jak się one fachowo nazywają). Od tego, jak sprawnie uda się nam zrealizować ich wymogi zależy liczba przyznanych punktów i tym samym wysokość napiwku. Za pieniądze zgromadzone w ten sposób możemy kupować dodatkowe przedmioty.

2015-06-10_191256

Nie gram raczej w tego typu produkcje, ale Papa’s Cheeseria okazał się przyjemnym sposobem na zrelaksowanie. Żałuję, że nie ma tutaj możliwości uruchomienia gry na pełnym ekranie. Do dyspozycji oddano nam tylko małe okienko w przeglądarce. Strasznie denerwująca jest też muzyka, ale tę można na szczęście wyłączyć. Całość otrzymano w prostej, rysunkowej stylistyce, która przypadnie pewnie głównie do gustu młodszym odbiorcom. Mnie ona jakoś szczególnie nie odrzuciła, ale też nie zachwyciła. Na szczęście interfejs oraz poszczególne elementy są na tyle przejrzyste i intuicyjne, by zabawa przebiegała bezproblemowo.