Od razu na wstępie muszę się przyznać, że nigdy nie wierzyłem w skuteczność podstawek chłodzących. Miałem kilka razy problem z grzejącym się komputerem i próbowałem wielu sposobów, spośród których dodatkowy wentylator umieszczony pod spodem sprawdzał się najgorzej. Czy tak jest zawsze? A może miałem po prostu pecha, trafiając na kiepski produkt? Moją opinię zweryfikowała podstawka Zalman ZM-NC3, czyli markowy sprzęt ze stajni producenta specjalizującego się w chłodzeniu. Oto rezultat.

Zalman ma w swoim dość szeroką gamę produktów dbających o utrzymanie prawidłowej temperatury podzespołów komputera. Podstawka chłodząca ZM-NC3 to jeden z tańszych modeli. Cena urządzenia to 79 zł, co w porównaniu innymi, dostępnymi na stronie Zalmana pozycjami jest kwotą śmiesznie niską Cena urządzenia to 79 zł, co w porównaniu innymi, dostępnymi na stronie Zalmana pozycjami jest kwotą śmiesznie niską. Czy idzie to w parze z efektywnością i skutecznością chłodzenia? Za chwilę się przekonamy!

Podstawka Zalman ZM-NC3 przybyła do mnie w bardzo estetycznym i solidnym, jak na ten typ sprzętu, opakowaniu. Wizualnie bliżej mu do pudełka zawierającego notebooka niż same tylko akcesorium. Dobrze to świadczy o producencie. Wewnątrz, poza bohaterem dzisiejszej recenzji, nie znalazłem właściwie nic wartego uwagi. W sumie mnie to nie dziwi, bo jakie przydatne gadżety można załączyć do podstawki (zwłaszcza do jednego z najtańszych modeli w ofercie)?

Specyfikacja podstawki chłodzącej Zalman ZM-NC3

  • Wymiary: 308 x 380 x 42 mm
  • Waga: 0,9 kg
  • Materiały: stal, plastik
  • Kolor: czarny
  • Napięcie: 5V
  • Interfejs: USB
  • Chłodzenie: 1x wentylator
  • Średnica wentylatora: 200mm
  • Prędkość wentylatora: 575 rpm
  • Poziom głośności wentylatora: 20 dBA
  • Gwarancja: 24 miesiące

Wygląd, wykonanie i ergonomia podstawki

Podstawka Zalman ZM-NC3 ma zamkniętą konstrukcję. Tylną część stanowi dość gruby plastik o opływowym kształcie. Umieszczono tu wiatrak o średnicy 200 mm i całość przykryto czarną, metalową siatką. Trzeba przyznać, że ta zmyślna konstrukcja w praktyce sprawdza się bardzo dobrze. Istotne są w tym miejscu charakterystyczne wgłębienia, dzięki którym nawet notebooki z niskimi nóżkami nie będą do końca przylegać do podstawki. Pozwoli to na lepszy przepływ powietrza i skuteczniejsze chłodzenie podzespołów. Oba elementy łączy dziesięć śrub, których główki opatrzono gumowymi podkładkami. Ma to najwyraźniej służyć stabilnemu utrzymaniu komputera oraz zapobiegać przenoszeniu drgań wentylatora, co by negatywnie odbijało się na komforcie pracy. Trzeba przyznać, że ta zmyślna konstrukcja w praktyce sprawdza się bardzo dobrze. Podczas testów obudowa notebooka tylko delikatnie wibrowała i wcale nie utrudniało to pracy czy zabawy.

Podstawkę przystosowano do pracy z notebookami z matrycami od 12” do 17” cali. Co jednak najciekawsze, testowany jakiś czas temu 18,4-calowy ASUS K95VM również mógł skorzystać z dobrodziejstw umieszczonego tutaj wentylatora. Obudowa co prawda  odstawała po bokach, ale całość trzymała się bardzo stabilnie. W przypadku mniejszych urządzeń, musicie się przygotować, ze zimne powietrze z wentylatora będzie wiało spod obudowy wprost na nadgarstki. W upalne letnie dni może to być całkiem przyjemne, ale w inne pory roku nieszczególnie – w końcu chcemy schłodzić komputer, a nie siebie, prawda?

Na tylnej ścianie, w specjalnym wgłębieniu, które wiatrak wykorzystuje do zasysania powietrza ukryto łoże na kabel oraz wtyczkę USB. Rozwiązanie to sprawdza się doskonale i uniemożliwia zgubienie lub zapomnienie przewodu. Jedyne, do czego mogę mieć zastrzeżenia, to nieco mało ergonomiczne wgłębienie na wtyczkę. Za każdym razem, gdy chciałem ją wyjąć, musiałem użyć jakiegoś ostrego przedmiotu, bo bałem się, że… złamię w ten sposób paznokieć. Z jednej strony do dobrze, bo mamy gwarancję, że wtyczka nie będzie sama wypadać, ale z drugiej, producent mógł pomyśleć o osobach z większymi dłońmi i zostawić tam chociaż tyle miejsca, by zmieścić palec.

Sama wtyczka USB została wykonana w sposób bardzo interesujący, gdyż jest ona jednocześnie dodatkowym portem. W ten sposób nie marnujemy żadnego z gniazd po podłączeniu podstawki do komputera i w dalszym ciągu możemy korzystać z pendrive’ów, dysków USB i innych peryferiów. W zasadzie należałoby tutaj odnotować plus dla Zalmana ZM-NC3, ale myślę, że znacznie lepiej byłoby w to miejsce umieścić 2-3 porty w obudowie. Większość podstawek pełni teraz funkcje HUB-ów i sprawdza się to znakomicie.

Podstawka stoi na czterech gumowych stopkach, co wskazuje, że zaprojektowano ją z myślą o biurkach i stołach. Nie znaczy to jednak, że nie sprawdzi się na kolanach – wręcz przeciwnie. Jej duże rozmiary i zamknięta konstrukcja zapobiegają dostaniu się ubrania do wentylatora i czynią urządzenie dość stabilnym. Jednocześnie jest ono bardzo lekkie, więc prawdopodobnie nie poczujemy nawet żadnej różnicy w porównaniu z trzymaniem na kolanach samego komputera.

Kąt nachylenia górnej części nie jest duży, ale w zupełności wystarcza do komfortowej pracy. Dolna krawędź jest bardzo cienka, a więc nie będziemy musieli zadzierać nadgarstków do góry, by pisać na klawiaturze notebooka.

Ogółem Zalman ZM-NC3 został wykonany bardzo przyzwoicie. Nie zaobserwowałem tutaj żadnych luzów, skrzypienia czy trzeszczenia plastiku lub innych odchyleń od normy. Konstrukcja sprawia wrażenie solidnej i o ile nie będziemy nią uderzać o ścianę, powinna z powodzeniem wytrzymać dość długo. Konstrukcja sprawia wrażenie solidnej i o ile nie będziemy nią uderzać o ścianę, powinna z powodzeniem wytrzymać dość długo. Niepokoi jedynie czarna farba, którą pokryto metalową siatkę. Zauważyłem, że miejscami może się ona wytrzeć, odsłaniając tym samym czysty metal. Dla zaradnego użytkownika nie będzie to problemem, bo za pomocą pędzla i puszki farby szybko wyeliminuje braki. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku markowej podstawki za 79 zł takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.