Każdy fan nowych technologii mobilnych zdaje sobie sprawę z tego, że na rynku znajdziemy zarówno tablety, jak i TABLETY. Tych ostatnich nie uświadczymy zbyt wielu. To na ogół topowe, wymuskane modele o wyśrubowanych parametrach i kosmicznej cenie. Tuż po premierze pozwolić sobie na nie mogą w zasadzie nieliczni – bo kto, mając ograniczone fundusze, kupi gadżet za kwotę, w której znajdzie całkiem przyzwoitego ultrabooka? Tabletem, który niewątpliwie do tej kategorii się zalicza jest ASUS Transformer Infinity. Zapraszam do mojej recenzji tego interesującego modelu.

Przyznam szczerze, że decydując się na recenzję tabletu ASUS Eee Pad Transformer Infinity nie odrobiłem pracy domowej i tym samym nie spodziewałem się, że jest to sprzęt, za który w sprzedaży detalicznej trzeba zapłacić ponad 3 tys. zł. Tym samym moje zaskoczenie było ogromne, gdy z pudełka wyjąłem 10,1-calowe urządzenie okute w metalową, polerowaną obudowę. Czym prędzej zabrałem się do odrabiania zaległości teoretycznych.

[youtube id=”s7YvXgHe5UY” width=”590″ height=”350″ align=”center” caption=”Wideoprezentacja tabletu ASUS Eee Pad Transformer Infinity”]

ASUS Eee Pad Transformer Infinity to niezwykły produkt i bynajmniej nie piszę tego ze względu na jego cenę. Tablet został bowiem wyposażony w potężny, czterordzeniowy procesor Nvidia Tegra 3 1,6 GHz oraz wyświetlacz obsługujący rozdzielczość Full HD (1920 x 1200 px). To znacznie więcej pikseli niż w notebooku, na którym właśnie przygotowuję ten artykuł, a dodam, że nie jest to komputer stary po zaledwie półroczny. Czy ktokolwiek jeszcze 2-3 lata wstecz byłby w stanie wyobrazić sobie, że urządzenia mobilne tak szybko prześcigną desktopy? Czy ktokolwiek jeszcze 2-3 lata wstecz byłby w stanie wyobrazić sobie, że urządzenia mobilne tak szybko prześcigną desktopy? Nie sądzę. Z tą świadomością i wywołanym przezeń jeszcze większym zaciekawieniem i nutką podniecenia przystąpiłem do testów modelu ASUS Eee Pad Transformer Infinity.

Tablet przybył do mnie w dwóch pudełkach. W jednym znalazłem, poz samym urządzeniem, dwuczęściową ładowarkę z kablem USB oraz ściereczkę do ekranu. W drugim umieszczono stację dokującą. Czego zabrakło? Zdecydowanie słuchawek. Choć nie ubolewałbym aż tak mocno nad ich brakiem. Dołączane do zestawu modele mają to do siebie, że na ogół grają słabo i są robione po kosztach. Gniazdo minijack, w które wyposażono tablet, jest zaś na tyle popularne, że bez problemu znajdziemy przyzwoicie grający zestaw za niewielkie pieniądze. Z drugiej strony sprzęt za 3 tys. zł bez słuchawek to trochę jak najnowszy Mercedes bez elektrycznych szyb.

Specyfikacja tabletu ASUS Eee Pad Transformer Infinity

  • System operacyjny: Android 4.0
  • Wyświetlacz: 10.1″ podświetlany diodami LED WUXGA (1920×1200) Ekran; Obsługa wielu punktów dotyku (10 palców); Super IPS+
  • Procesor: Czterordzeniowy procesor NVIDIA® Tegra® 3
  • Pamięć: 1 GB
  • Magazyn danych: Nieograniczony dostęp do 32GB / 64GB EMMC + 8G Webstorage
  • Bezprzewodowa sieć danych: WLAN 802.11 b/g/n@2.4GHz
  • Bluetooth: V3.0+EDR
  • Kamera: 2 Megapikselowa kamera przednia; 8 Megapikselowa kamera tylna (Funkcja auto-fokus (z tyłu) z lampą błyskową, BSI Sensor, 5-element lens)
  • Interfejsy w tablecie: Audio Jack 2-w-1 (Słuchawki / Mikrofon); Port mini HDMI; czytnik kart Micro SD
  • Interfejsy stacji dokującej: Port USB 2.0, czytnik kart SD
  • Czujniki: G-Sensor, Czujnik natężenia światła, Żyroskop, E-kompas, GPS
  • Bateria: 9.5 godzin; Litowo-polimerowa bateria 25Wh; 14 godzin pracy ze stacją dokującą; 25Wh(pad) + 19.5Wh(stacja dokująca) akumulator litowo-polimerowy*3
  • Wymiary: 263 x 180.8 x 8.5 mm
  • Waga: 598 g
  • Mobilna stacja dokująca: Wymiary: 263 x 180.8 x 8~10.4mm; Waga: 537g
  • Pad ze stacją dokującą: Wymiary: 263 x 180.8 x 16.5~18.9mm; Waga: 1135g

Wygląd zewnętrzny

ASUS Eee Pad Transformer Infinity już od wyjęcia z pudełka ujmuje swoim designem. Tablet jest niezwykle smukły i solidnie wykonany, co zawdzięcza aluminium użytemu do jego budowy. Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne, lecz przy bliższym kontakcie zaczynają doskwierać pewne mankamenty…

Front stanowi głównie 10,1-calowy wyświetlacz otoczony czarną ramką. I właśnie do tej ramki mam największe zastrzeżenia. Przy mocniejszym uścisku elementów otaczających ekran daje się zaobserwować lekkie uginanie, a w niektórych miejscach skrzypienie. Przy mocniejszym uścisku elementów otaczających ekran daje się zaobserwować lekkie uginanie, a w niektórych miejscach skrzypienie. Tragicznie wpływa to na komfort użytkowania, bo przecież to właśnie w tym miejscu użytkownik będzie trzymał gadżet podczas pracy czy zabawy. Przednia część urządzenia nie posiada żadnych przycisków fizycznych, ani dodatkowych elementów poza logiem producenta w lewym górnym rogu oraz kamerkę 2 Mpix do wideorozmów.

Tablet jest niezwykle cienki – jego grubość to zaledwie 8,5 mm. Można by się więc spodziewać, że producentowi nie uda się efektywnie zagospodarować tak małej przestrzeni. Nic z tych rzeczy! ASUS stanął na wysokości zadania i wyposażył gadżet w szereg interfejsów. Na lewej krawędzi znajdziemy, począwszy od góry, slot na karty pamięci MicroSD, malutki przycisk resetowania, port Micro HDMI oraz gniazdo słuchawkowe minijack 3,5 mm. Przeciwległa krawędź jest praktycznie pusta. Jedyne co tam znajdziemy to otwór dla mikrofonu. Dolna krawędź tabletu Eee Pad Transformer Infinity kryje 40-pinowe złącze, do którego podłączymy stację dokującą. Zaś na górnej umieszczono trzy przyciski. Po lewej stronie umieszczono power i diodę kontrolką, a po prawej dwustopniowy regulator głośności. Niestety nie są one najlepszej jakości. Podobnie jak cała górna część obudowy (pasek o ok. 1 cm szerokości), zostały wykonane z plastiku. Zabieg ten jest prawdopodobnie celowy, bo aluminium skutecznie wpływa na jakość sygnału sieci bezprzewodowych. Urządzenie traci przez to co prawda na ergonomii, ale przynajmniej nie będziemy borykać się z żadnymi problemami, jak to było w przypadku Transformera Prime.

Tył tabletu ASUS Eee Pad Transformer Infinity w przeważającej mierze wykonano z polerowanego aluminium. Efekt jest rewelacyjny. Tablet wygląda bardzo stylowo i solidnie z tej perspektywy (zupełnie niczym Zenbooki ASUS-a). W górnej, tej plastikowej części umieszczono tutaj też obiektyw kamery 8 Mpix wraz z diodą doświetlającą LED.

W podobnym tonie zaprojektowano stację dokującą dla urządzenia. Wizualnie przypomina ona inne gadżety tego typu, które ASUS przygotowuje z myślą o swoich tabletach. Na plus wyróżnia ją w pełni aluminiowa i smukła obudowa. Znajdziemy tutaj również dodatkowe interfejsy – czytnik kart pamięci SD oraz port USB 2.0 (szkoda, że nie 3.0).Chyba nie narażę się nikomu, pisząc, że dzięki temu dodatkowi ASUS Eee Pad Transformer Infinity może z powodzeniem zastąpić nam netbooka.  Stacja posiada też własną baterię o pojemności 19,5 Wh, o której więcej w kolejny rozdziale recenzji. Od strony funkcjonalnej urządzenie sprawuje się bez zarzutu. Klawisze mają niski skok, a ich układ jest bardzo praktyczny. Sam touchpad zaś dobrze i szybko reaguje na wydawane polecenia. Chyba nie narażę się nikomu, pisząc, że dzięki temu dodatkowi ASUS Eee Pad Transformer Infinity może z powodzeniem zastąpić nam netbooka.