Nowe otwarcie!

Dokładnie 27 sierpnia 2014 roku na Recenzatorze skończyła się regularność. Trzy dni później, po ponad 3 latach pracy zdalnej, zacząłem stacjonarnie pełnić swoje obowiązki na Antywebie w pełnym wymiarze godzin. Nie trzeba być Sherlockiem, aby znaleźć punkty wspólne w obu tych wydarzeniach. Dziś, blisko rok później odważyłem się na reanimację, choć nadal nie jestem do końca przekonany, czy jest to dobry pomysł.

Bynajmniej nie znaczy to, że coś nie tak z moją pracą dla Antyweba. Wręcz przeciwnie – trudno mi dziś wyobrazić sobie lepsze, bardziej satysfakcjonujące zajęcie. I choć czasami jest ciężko, obowiązki się piętrzą, a terminy nakładają, to w każdy poniedziałek wstaję z poczuciem robienia czegoś naprawdę fajnego i przyjemnego. Dlatego każdemu z całego serca polecam szukanie pracy, która łączy się w jakikolwiek sposób z zainteresowaniami i pasją.

Recenzator pierwotnie był prowadzony przeze mnie i Mateusza Kondrata. Wszystko się zaczęło na studiach dziennikarskich. Publikowaliśmy tutaj recenzje i testy sprzętu, oprogramowania, gier i innych produktów mniej lub bardziej powiązanych z rynkiem nowych technologii. Regularnie wrzucaliśmy też informacje prasowe, które z czasem tonami zaczęły spływać na skrzynkę e-mail. Dziś priorytety się trochę zmieniły.

klawiatura

Ja codziennie wypluwam z siebie kilkadziesiąt tysięcy znaków w artykułach na Antywebie (a do niedawna również na Antyapps), tam też publikuję recenzje, testy i felietony. Siłą rzeczy na Recenzatora braknie czasu oraz chęci. Jakkolwiek przyjemne pisanie o technologiach by nie było, po ośmiu godzinach w redakcji nie ma się raczej ochoty na pisanie o technologiach w domu. Szczególnie, że na Xboksie i Steamie jest ciągle masa gier do przejścia, a kupka wstydu złożona z komiksów, książek i artykułów do przeczytania zapisanych w Pocket nie maleje.

Jest jednak masa rzeczy, których z różnych względów na Antywebie opublikować nie chcę lub nie mogę. Pewne treści się zwyczajnie tam nie nadają, a inne nie przyniosłyby oczekiwanych efektów. Tutaj swoją rolę ma odegrać Recenzator. Nowa odsłona serwisu ma być bardziej blogowa. Chcę tutaj umieszczać bardziej zróżnicowane treści, felietony, opinie i komentarze. Oczywiście recenzje i testy dalej będą ważnym punktem programu – w końcu to do nich w głównej mierze odnosi się nazwa strony. Zabraknie natomiast informacji prasowych. Przeklejanie z maila tych ochów i achów generowanych tonami przez agencje PR nie ma najmniejszego sensu – chyba nigdy nie miało. Będzie natomiast opinia, komentarz i ocena – czasem nawet dość luźno związana z branżą nowych technologii. Nie mam zamiaru nakładać na siebie sztywnych ram tematycznych.

Jak napisałem, nie jestem do końca przekonany, czy robię dobrze. Dlatego nie obiecuję, że będę pisał regularnie i często. Jako minimum stawiam sobie jeden tekst tygodniowo i będę do niego siadał głównie w weekendy. Jeżeli zatem szukacie czegoś do poczytania na wolne dni, zapraszam na nowego Recenzatora. Postaram się, żeby było dostatecznie dużo powodów, aby tu wracać.

More Stories
ZALMAN ZM-HPS100 i ZM-HPS200 – niedrogie słuchawki z mikrofonem