Test Genius Cavimanus. Wibrujące i ciężkie brzmienie w systemie 7.1

Możliwości i jakość dźwięku

Genius Cavimanus to headset, który nie tylko wygląda, ale również dobrze brzmi. Nie jest to jednak urządzenie, które w równym stopniu sprawdzi się w wielu zastosowaniach. Jego „konikiem” są oczywiście gry komputerowe i przede wszystkim tutaj jest w stanie pokazać pełnię swoich możliwości.

Producent na dołączonej płytce dostarcza sterowniki, które pozwalają kontrolować wbudowany w słuchawki układ dźwiękowy. Posiadacze najnowszego Windowsa 8.1 będą musieli pewnie skorzystać z wersji na stronie Geniusa, która jako jedyna jest kompatybilna z nowym systemem.

Genius Cavimanus sterowniki (1)

Oprogramowanie oferuje zaskakująco duże możliwości. Poza standardowym equalizerem mamy też dostęp do funkcji pozwalającej na zmianę położenia poszczególnych kanałów. Twórcy zaimplementowali również 11 efektów, które mają poprawiać jakość brzmienia w wybranych scenariuszach (rodzajach muzyki). Wszystko to dopełnia zakładka Karaoke/Magic Voice, gdzie możemy usuwać wokal z utworów (z lepszym lub gorszym skutkiem), a także manipulować dźwiękiem przetwarzanym przez mikrofon. Ogólnie rzecz biorąc, to kawał dobrego softu, który pozwoli wycisnąć z headsetu Geniusa ostatnie soki.

Testowałem headset z kilkoma tytułami: Left 4 Dead 2, Crysis 2, GRID 2 oraz Age of Wonders III. Są to produkcje należące do różnych gatunków, a więc ich udźwiękowienie również diametralnie się różniło. W FPS-ach słuchawki Cavimanus czują się jak ryba w wodzie. Przestrzenny dźwięk przenosi nas praktycznie na pole bitwy, gdzie uzyskujemy przewagę nad przeciwnikami, słysząc skąd nadchodzą. Równie przyjemnie brzmi ryk silnika w GRID 2, który dzięki wykorzystaniu słuchawek nabrał głębi oraz stał się bardziej szczegółowy. Większych korzyści nie zaobserwowałem jednak podczas gry w AoW III. Produkcja charakteryzuje się patetyczną, podniosłą ścieżką dźwiękową, z którą Cavimanus radziły sobie przeciętnie.

Genius Cavimanus sterowniki (2)

Nie są to zdecydowanie słuchawki muzykalne. Twórcy skupili się na tonach niskich, które są dodatkowo wyraźnie podkreślane przez wibracje. W połączeniu z naprawdę dużą mocą, daje to świetne efekty. Prawdę powiedziawszy, po wyłączeniu silniczków jakość zauważalnie spada. Funkcja ta czyni dźwięk soczystszym, głębszym i zapewnia znacznie lepsze doznania. Cierpią na tym jednak tony średnie i wysokie, które wydają się momentami zniekształcone. W ogniu walki pewnie i tak tego nie zauważymy, ale w spokojniejszych produkcjach staje się to odczuwalne.

Gęsty, ciężki bas dopełniany wibracjami doskonale sprawdza się również podczas odtwarzania filmów. Szczególnie pozytywne wrażenia sprawiają produkcje, gdzie na ekranie (i w słuchawkach) dużo się dzieje. Eksplozje, wybuchy, wystrzały są tym, co Genius Cavimanus lubią najbardziej. Twórcy mocno poszli w kierunku kinowych efektów, co w rezultacie sprawiło, ze czasem tony niskie przekształcają się wręcz w doniosłe buczenie. To znak, że troszkę przesadzili.

Nie są to słuchawki do muzyki, ale w tym zastosowaniu sprawdzają się względnie przyzwoicie – szczególnie przy bardziej dynamicznych, obfitujących w basy utworach. Jednak nawet i tutaj czuć, że nie zostały stworzone do tego celu. Dźwięk nie jest dostatecznie szczegółowy i a tonom brakuje równowagi, choć na pewno nie można odmówić całości głębi (zasługa przestrzennego 7.1). Momentami całkiem wyraźnie słychać też scenę.

Więcej artykułów
HyperX Cloud II – test słuchawek gamingowych, w których uwielbiam słuchać muzyki