66
niedroga

Seria FX Gaming rozwijana przez firmę Genius gościła na łamach Recenzatora już niejednokrotnie. Idea przyświecająca producentowi jest bardzo prosta – stworzyć funkcjonalne i oferujące dobre parametry akcesoria dla graczy w atrakcyjnej cenie. Czy klawiatura Genius Manticore jest właśnie takim urządzeniem?

W skład dużej paczki, którą otrzymałem od Geniusa kilka tygodni temu wchodziły trzy urządzenia. Jedno – słuchawki Cavimanus – mam już za sobą. Pora na kolejne, czyli wspomnianą klawiaturę. Tak też się złożyło, że kilka dni temu przyjechał do mnie też 144-hercowy monitor AOC. W rezultacie skomponowałem sobie pseudo-desktopa i niniejszą recenzję piszę właśnie na testowanej klawiaturze.

Producenci klawiatur nie są raczej hojni, jeśli chodzi o akcesoria dołączane do swoich produktów. Choć zdarzają się sympatyczne odstępstwa od tej reguły, jak na przykład klawiatura Genius KB-G265, której pudełko zawierało zamienne klawisze w innym kolorze. Tutaj jednak znajdziemy jedynie płytkę ze sterownikami oraz instrukcję obsługi.

 

Wygląd i wykonanie

Klawiaturę wykonano w typowym dla serii GX Gaming stylu. W oczy rzucają się ostre, nieco futurystyczne kształty, czerwone wstawki i pochylone dodatkowe guziczki. Trudno to wszystko nazwać eleganckim designem. Mnie osobiście takie jarmarczne kształty i kolory do gustu nie przypadają, ale jestem przekonany, że znajdą swoich sympatyków.

Genius Manticore

Do wykonania wierzchniej części klawiatury użyto dwóch różnych materiałów. Przestrzeń wokół klawiszy stanowi lakierowany, fortepianowy plastik. Jest on bardzo podatny na odciski palców oraz zarysowania. Ergonomia takiego rozwiązania jest zatem znikoma. Czy chociaż ładnie wygląda? Niestety – gryzie się z agresywnymi kształtami oraz gamingowymi wstawkami.

Dolna oraz boczne nadlewki wykonano na szczęście już ze standardowego, matowego tworzywa. Wykorzystano je również przy górnej krawędzi – we wgłębieniu, w których poprowadzono rząd dodatkowych przycisków multimedialnych.

 

Po bokach w oczy rzucają się dwie czerwone, matowe wstawki. Zasadniczo nie miałbym z nimi żadnego problemu, bo prezentują się stosunkowo nieźle. Sęk w tym, że dociskając palcem w tym miejscu, można usłyszeć wwiercające się w czaszkę trzeszczenie plastiku.

Umieszczona na lewo od sekcji klawiszy kolumna z ośmioma dodatkowymi, konfigurowalnymi przyciskami makr dobrze spełnia swoją rolę. Dzięki nietuzinkowemu układowi po pewnym czasie używałem ich właściwie bezwzrokowo. Niemniej fajnie by było zobaczyć na przynajmniej dwóch delikatne wypustki, które by jeszcze bardziej ułatwiły to zadanie.

Genius Manticore klawisze

Wspomniana już dolna nadlewka została wykorzystana do umieszczenia dużego, szarego logo serii GX Gaming. Ten sam skorpion znalazł się również na klawiszu spacji, gdzie jest (o, zgrozo) podświetlany. Nie wygląda to zbyt dobrze. Dodatkowym elementem są umieszczone w centralnej części trzy przyciski służące do przełączania się między profilami.

Genius Manticore może się poszczycić trzema strefami podświetlenia. Użytkownik ma do dyspozycji całą paletę RGB (a więc 16 mln kolorów) dla każdej ze stref, a więc można w prosty sposób uczynić klawiaturę niepowtarzalną. Dodatkowo producent zastosował tutaj trzy poziomy intensywności. Prawdę powiedziawszy jedynym słusznym wyborem jest najwyższy. Pozostałe wydają się zbyt ciemne.

Wszystkie przyciski wykonano z delikatnie gumowanego tworzywa, które jest przyjemne w dotyku. Podstawowe klawisze mają dość wysoki skok, do którego nie jestem przyzwyczajony (choć nie jest to maksimum, na jakie stać producentów). Do wykonania napisów wykorzystana została autorska czcionka, która prezentuje się naprawdę fajnie. To jeden z niewielu elementów designu, który przypadł mi do gustu.

Genius Manticore makra

Genius promuje ten model jako oferujący wrażenia zbliżone do korzystania z klawiatur mechanicznych. Co się za tym kryje? Na pewno stosunkowo głośny stukot podczas pisania. Wnętrze oparto jednak na membranach – nie zaobserwowałem tutaj żadnego hybrydowego rozwiązania lub innej innowacyjnej technologii. Do wciśnięcia klawisza potrzeba siły rzędu 48 gramów.

Całość zauważalnie się ugina pod ciężarem dłoni. Szczególnie jest to widoczne przy dolnej oraz górnej krawędzi. Centrum wydaje się najbardziej stabilne, co w jakiś sposób rekompensuje te niedogodności.

Genius Manticore usb

Klawiatura Genius Manticore wyposażona została również w dwa porty USB 2.0, które umieszczono na górnej krawędzi – tuż przy prawym narożniku we wgłębieniu przypominającym dyszę. Możemy zatem z powodzeniem wykorzystać ją jako HUB USB.

Rekompensuje to też po części zajęcie dwóch portów USB w obudowie (choć jeżeli nie chcemy korzystać z Huba USB, wystarczy, że podłączymy jeden). Wtyczki są stosunkowo wąskie i długie, a więc nie powinny kolidować z innymi urządzeniami. Sam kabel pokryto plecionką. Ma on ok. 1,5 metra długości, co powinno wystarczyć w większości przypadków.

Na spodzie znajdziemy pięć gumowy stopek – trzy przy froncie i dwa przy górnej krawędzi. Dopełniają je dwie wysuwane stopki, które delikatnie unoszą całą konstrukcję i pochylają w kierunku użytkownika. Klawiatura jest bardzo stabilna i nie przesuwa się po biurku w trakcie użytkowania. Mam jednak nieodparte wrażenie, że gdyby po środku zastosować nieco grubszą gumę, całość nie uginałaby się tak mocno. Nie można zapomnieć również o trzech rynienkach, którymi możemy poprowadzić kabel tak, aby jak najlepiej układał się na biurku i nie plątał.