Jakość dźwięku i ergonomia

Słuchawki grają naprawdę dobrze. Teoretycznie ich największym atutem powinny być gry. Faktycznie w tym zastosowaniu spisują się dobrze. Przetworniki radzą sobie z poprawnym dzieleniem pasm i tonów. Dźwięk jest głęboki i szczegółowy, a poszczególne jego składowe pięknie akcentowane. Po aktywowaniu trybu 7.1 wznosimy się na niego wyższy poziom i całość nabiera nieco przestrzenności. Nie jest to jednak nawet minimalnie tak dobre jak w słuchawkach sprzętowo oferujących dźwięk przestrzenny. Tutaj jest on jedynie emulowany przez kartę dźwiękową i to czuć. Niemniej działanie karty oceniam na plus – w grach różnica jest zauważalna i pozytywnie wpływa na doświadczenia.

Kingston HyperX Cloud II test (6)

Niewątpliwą zaletą Cloud II jest ich muzykalność. Uwielbiam ich używać do długich sesji ze Spotify (co pewnie dojść jednoznacznie daje Wam do zrozumienia, że audiofilem nie jestem, skoro cieszy mnie jakość 320 kbps). Tutaj jednak tryb dźwięku 7.1 zupełnie się nie sprawdza, bo niepotrzebnie przesterowuje i zniekształca melodie, czyniąc więcej bałaganu niż pożytku. Słuchawki w ogóle nie potrzebują tutaj wspomagania, by brzmieć po prostu przyzwoicie. Basy są mocne i soczyste, poszczególne instrumenty dobrze wyczuwalne, a scena dostrzegalna (choć minimalnie). Na plus muszę ocenić też dobry balans między tonami niskimi, średnimi i wysokimi. Żadne z nich nie próbują dominować, dzięki czemu doznania są wyrównane. Nie znaczy to jednak, że dźwięk jest spłaszczony – wręcz przeciwnie, daje się wyczuć w nim głębię (szczególnie w rockowych utworach).

Kingston HyperX Cloud II test (5)

O ergonomii już nieco wspomniałem. Tutaj dodam jedynie, że nawet po kilku godzinach noszenia słuchawek nie czuć zmęczenia. Nauszniki są przyjemne w dotyku i dobrze przylegają do skóry. Elastyczny pałąk nie uciska czaszki niczym imadło, ale jest na tyle mocny, by w miarę skutecznie izolować dźwięki otoczenia. Pasywna redukcja spisuje się w tym wypadku na medal. Plusem jest również to, że nawet przy wysokim poziomie głośności dźwięk nie wydobywa się na zewnątrz. Mogę zatem słuchać na całego i nie przeszkadzam siedzącej w tym samym pokoju dziewczynie, która właśnie ogląda telewizję.

Podsumowanie

Za ok. 350-400 zł dostajemy słuchawki, które są bardzo wygodne i wszechstronne. W moim przypadku Kingston HyperX Cloud doskonale sprawdzają się zarówno podczas długich sesji z grami, słuchania muzyki jak i filmowych seansów. Z drugiej strony Cloud I są o jakieś 100 złotych tańsze i jedynym, co je różni, jest karta dźwiękowa 7.1. Czy warto za nią dopłacić? To kwestia dość dyskusyjna. Miałem oba zestawy u siebie na tyle długo, żeby je porównać i przyznaję z ręką na sercu, że same słuchawki są identyczne oraz oferują tę samą jakość dźwięku oraz doświadczenia. Wszystko zatem sprowadza się do karty DSP. Czy jest warta tej stówki więcej? Moim zdaniem nie. Bez niej słuchawki brzmią równie dobrze i niczego im nie brakuje. Tak naprawdę te przestrzenne 7.1 jest bardziej gadżeciarskim dodatkiem, aniżeli funkcją diametralnie zmieniającą doznania użytkownika. W przypadku muzyki tak naprawdę robi więcej złego niż dobrego.

Kingston HyperX Cloud II test (7)

Niemniej z całego serca polecam serię HyperX Cloud od Kingstona. Z czystym sumieniem mogę napisać, że to najlepsze słuchawki w segmencie do tysiąca złotych, jakie miałem. Swego czasu testowałem nawet dużo droższe modele Turtle Beach i nie dorównywały one Kingstonowi do pięt. To chyba mówi samo przez siebie, jak świetny produkt wprowadzili na rynek Chińczycy.

mozliwosci

Wykonanie65
Wygląd71
Możliwości89
Jakość dźwięku82
Ergonomia85
Cena66
Zalety
Przyzwoite wykonanie
Bardzo dobra jakość dźwięku
Wszechstronność i ergonomia
Wady
Krótki kabel i brak przedłużacza z wtyczką minijack
Karta dźwiękowa USB nie zachwyca
76
Ocena
Podsumowanie testu
Z czystym sumieniem mogę napisać, że to najlepsze słuchawki w segmencie do tysiąca złotych, jakie miałem. Swego czasu testowałem nawet dużo droższe modele Turtle Beach i nie dorównywały one Kingstonowi do pięt. To chyba mówi samo przez siebie, jak świetny produkt wprowadzili na rynek Chińczycy.