Po teście bardzo kompatybilnej myszy Microsoft Wedge Touch przyszła pora na sprawdzenie czegoś większego. Gryzoń wabiący się Sculpt Touch bardziej już przypomina standardowe urządzenia wskazujące i przy okazji przewyższa je pod względem funkcjonalności.

Ogromnie cieszy mnie fakt, że polski oddział Microsoftu udostępnia większości recenzentów obydwa wspomniane w lidzie modele jednocześnie. Taka sytuacja pozwala na kompletniejsze ocenienie obydwu produktów poprzez porównywanie i wyciągnięcie ich zalet i wad na zasadzie konkurencyjności. Ja w tym wyścigu „szczurów” swojego faworyta mam i liczę na to, że na zakończenie artykułu wiadome będzie, którą z nich chętniej widziałbym pod swoją dłonią.

Zestaw sprzedażowy

Pudełko, w którym dotarła do mnie Sculpt Touch jest zdecydowanie mniej dystyngowane, niż w przypadku jej recenzowanej poprzedniczki. Taki tam zwykły biało-czerwony karton z przezroczystym uwypukleniem, za którym znajduje się główny sprzęt. W środku, standardowo dla Microsoftu również niewiele, czyli – komplet multilingwistycznych instrukcji, ograniczenie gwarancji i (tym razem) dwie baterie AA. Oceńcie sami na poniższym zdjęciu.