Tworzymy historię Europy po naszemu. Recenzja Europa Universalis IV

Zdawać by się mogło, że gry ze stajni Paradox Interactive zupełnie przeczą dzisiejszym trendom. Nie uświadczymy tutaj zaawansowanej grafiki, wartkiej akcji i prostego, przyjemnego gameplayu. Prawdę mówiąc, produkcje takie jak Europa Universalis IV wyciskają z nas ostatnie soki, zmuszają do kombinowania, a czasem  wręcz wywołują spazmatyczne jęki zawodu. Mimo to gramy w nie bez opamiętania. Gdzie tkwi fenomen i czy uświadczymy go też w najnowszym tytule z tego nurtu?

Europa Universalis to seria, z którą wiążę wiele pozytywnych wspomnień. Pamiętam jak pierwszą część znalazłem na płycie dołączonej do jednego z czasopism o grach. Poświęciłem jej wiele nocy, a następnie z ogromnym podnieceniem eksplorowałem sequele. Po 12 latach od premiery „jedynki” w moje ręce trafia część czwarta. Czy twórcom udało się utrzymać magię towarzyszącą tym strategiom?

Europa Universalis jest serią, w której szwedzkie studio Paradox Interactive zawsze umieszcza najwięcej elementów, czyniąc ją tym samym swoim sztandarowym produktem. W porównaniu z Hearts of Iron gdzie dominowała II wojna światowa czy Crusader Kings, w którym nacisk położono na średniowieczne dynastie, tutaj musimy na ogół zmagać się z rozwojem państwa na wielu płaszczyznach i właśnie to czyni Europę Universalis tak bardzo uzależniającą. Kiedy Civilization może się pochwalić syndromem jednej tury, produkcja Paradox Interactive funduje nam syndrom jeszcze jednego roku (czasu gry, rzecz jasna).

  • System operacyjny: Windows 7, 8 (32-bit/64-bit),
  • Procesor (CPU):  Pentium IV 2.4 GHz, Athlon 3500+ lub lepszy,
  • Pamięć RAM: 2 GB,
  • Karta graficzna: AMD Radeon HD X1900, Nvidia GeForce 8800 (512 VRAM) lub lepsza,
  • 2 GB miejsca na dysku twardym.
  • Światowa data premiery: 13 sierpnia 2013
  • Polska data premiery: brak
  • Producent: Paradox Interactive
  • Wydawca: Paradox Interactive
  • Polski wydawca: brak
  • Ograniczenie wiekowe: 12+

Dziel i rządź

W porównaniu z wydaną w 2007 roku trzecią odsłoną serii, Europa Universalis IV oferuje masę nowości, choć nie zrezygnowano również z całej gamy dotychczasowych rozwiązań. Twórcy postarali się i zadbali o to, by gra już od samego początku oferowała niemal wszystko to, co otrzymywaliśmy w dodatkach do trójki (a tych było aż sześć). Możemy więc powalczyć o Szogunat w Japonii, przejąć kontrolę nad stolicą papieską czy stanąć na czele Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Skrócono trochę okres naszego panowania, gdyż najdłuższa kampania rozpoczyna się w roku 1444, a nie 1399 jak poprzednio. Niemniej daje to nam imponujące prawie 400 lat prowadzenia państwa, co na pewno usatysfakcjonuje fanów serii. Nie? Żaden problem, gra obsługuje modyfikacje, wśród których pojawiły się już takie, które na nowo przywracają rok 1399.

Daty datami, ale w historii zawsze liczyły się wydarzenia, a tych tutaj nie zabraknie. Wzorem poprzednich odsłon, otrzymujemy do dyspozycji świat podzielony na prowincje, z których składają się poszczególne państwa. Naszym zadaniem jest pokierowanie wybranym krajem, przekształcenie go w mocarstwo i wypełnienie przy tym skarbca złotymi monetami. Nie będzie to jednak zadanie łatwe, bo w stosunku do części trzeciej wzrósł tutaj poziom trudności. AI może nie wzniosło się na wyżyny sprytu i inteligencji, ale potrafi kombinować i radzi sobie zauważalnie lepiej – szczególnie podczas prowadzenia działań wojennych.

Największą nowinką w tej części Europa Universalis są punkty monarchy, które wykorzystywane są przy niemal każdym elemencie gry. Ich liczba, którą otrzymujemy każdego miesiąca, jest zależna od aktualnie panującego władcy i jego cech, a także zatrudnionych doradców. Wyszczególniono tutaj trzy kategorie: administrację, dyplomację oraz militaryzm. Odzwierciedlają one trzy płaszczyzny, na których odbywa się rozwój naszego kraju. Trochę na siłę do tej środkowej załapał się handel oraz marynarka wojenna, ale trudno wskazać korzystniejsze rozwiązanie z punktu widzenia przystępności rozgrywki. Za zgromadzone punkty będziemy rozwijali analogicznie wyglądające technologie, a także usprawniali wiele innych aspektów kraju.  Przykładowo możemy w ten sposób podnieść poziom stabilności kraju, zmniejszyć wyczerpanie wojną, uczynić daną prowincję naszą rodowitą czy zatrudnić nowego generała.Przykładowo możemy w ten sposób podnieść poziom stabilności kraju, zmniejszyć wyczerpanie wojną, uczynić daną prowincję naszą rodowitą czy zatrudnić nowego generała. Co istotne, punkty przydają się również podczas działań dyplomatycznych – szczególnie, gdy zajmujemy ościenne terytoria, a także przy odkrywaniu nowych idei państwowych zapewniających premie do wybranych czynności. Rozwiązanie to sprawdza się fantastycznie w praktyce, ale co najważniejsze znacząco wpływa na balans rozgrywki. Dzięki temu małe kraje z kilkoma prowincjami nie odstają teraz znacząco od rozległych imperiów i śmiało mogą rywalizować z nimi na polu handlu, nauki czy dyplomacji.

Przebudowano też całkowicie handel, który teraz w głównej mierze polega na transportowaniu dóbr z obcych prowincji do naszych. W tym celu powstały szlaki handlowe, które niestety działają dość niefortunnie, bo są wyrysowane na mapie od samego początku do końca na stałe. Nie ma zatem możliwości, by tworzyć własne połączenia. Z jednej strony czyni to ten system prostym i przystępnym. Z drugiej marnuje potencjał, który tkwi w pomyśle. Nie twierdzę, że handel w Europa Universalis IV wypada słabo, bo jest wręcz przeciwnie. Mogłoby być jednak jeszcze lepiej.

Zmiany wprowadzono również w modelu zarządzania krajem. Teraz z poziomu mapy możemy zlecać budowę nowych ulepszeń oraz szkolenie jednostek bez konieczności otwierania okienka dla każdej prowincji. Wystarczy bowiem, że wysuniemy panel z prawej strony ekranu i wskażemy co, który region ma teraz stworzyć. W dalszym ciągu mamy wpływ na formę rządów w naszym kraju, ale nie odgrywa ona tak znaczącej roli jakby się mogło wydawać. Monarchią absolutną kieruje się niemal identycznie jak Monarchią konstytucyjną mimo tak wielu różnic między oboma ustrojami. Monarchią absolutną kieruje się niemal identycznie jak Monarchią konstytucyjną mimo tak wielu różnic między oboma ustrojami. Najbardziej do gustu przypadł mi natomiast pomysł ze stale towarzyszącymi nam podwładnymi. W przeciwieństwie do poprzedniej odsłony, każdy z naszych kupców, misjonarzy czy dyplomatów ma imię i nazwisko, a po wysłaniu na misję wcale nie przepada bez śladu tylko wraca by dalej spełniać rozkazy. Działa to o niebo lepiej i ciekawiej, a ponadto zmusza nas do przemyślanego zarządzania personelem. Niektóre zadania mogą trwać bowiem nawet kilka lat.

A skoro przy zadaniach jesteśmy, to warto wspomnieć o systemie dyplomacji, który w Europa Universalis IV również doczekał się szeregu usprawnień. W końcu możemy w prosty sposób sprawdzić czy inny kraj zgodzi się na naszą propozycję i jakie modyfikatory składają się na taką, a nie inną decyzję. Dzięki temu łatwiej jest dążyć do poprawy stosunków. A te ulepszamy już nie tylko za pomocą pieniężnych podarków. Możemy bowiem wysłać naszego dyplomatę, by przez kolejne miesiące pracował nad relacjami. Jeżeli dodamy do tego jeszcze ciekawy system koalicji tworzonych przeciwko innym krajom, możliwość ręcznego oznaczania państw jako rywali, a także model oznaczeń symbolizujących sposób w jaki myślą o nas inni, otrzymamy niezwykle rozbudowany i satysfakcjonujący zestaw możliwości, którymi trudno się nacieszyć. A nie zapominajcie też o szpiegostwie i akcjach dywersyjnych!

More Stories
Kto i jak powinien rozliczyć deklarację PIT-36L?