Co dwa to nie jeden… Test ultrabooka z dwoma ekranami ASUS Taichi 21

Premiera Windows 8 była jednocześnie początkiem wysypy urządzeń, które znacząco odbiegają od kultywowanych przez długie lata w standardów w tym segmencie. W końcu kto powiedział, że notebook nie może być również tabletem, albo musi posiadać tylko jeden wyświetlacz? Przykładem ultrabooka, który proponuje takie nietuzinkowe podejście jest właśnie ASUS Taichi. Czy to w ogóle wygodne?!

Jeżeli za wyznacznik komfortu pracy przy komputerze przyjmiemy rozmiar ekranu, ASUS Taichi znajdzie się pewnie w ogonie stawki. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę liczbę ekranów, szybko przekonamy się, że jest swoistym ewenementem w tym segmencie. Tajwański producent w myśl dewizy „Od przybytku głowa nie boli” wbudował w swój komputer dwa wyświetlacze, co pozwala korzystać z niego w sposób tradycyjny, a także używać jako tabletu. Czy tym razem ilość przekłada się również na jakość?

ASUS Taichi to sprzęt niewątpliwie high-endowy. Wiosną br., gdy debiutował na polskich półkach sklepowych, jego cena sięgała 7 tys. złotych. Dziś jest o niecałą połowę niższa, co pozwala bez obaw brać go pod uwagę podczas wymiany dotychczasowego urządzenia. A zapewne prędzej czy później to zrobimy, bo ultrabooki stanowią coraz szerszy segment rynku, rozpychając się łokciami i błyszcząc walorami estetycznymi na tle nie ewoluujących już od kilku lat klasycznych notebooków.

Jak przystało na sprzęt z górnej półki, producent użył do zapakowania ultrabooka ASUS Taichi solidnego, przyciągającego wzrok kartonu. Wewnątrz poza samym komputerem oraz bardzo kompaktowym zasilaczem umieszczono również szary pokrowiec z tworzywa sztucznego, rysik, ściereczkę do wyświetlacza oraz opaskę do kabli. ASUS wynagrodził nam tutaj brak pewnych złącz, dorzucając przejściówki: USB – LAN oraz mini-VGA – VGA. Nie zabrakło też oczywiście standardowego zestawu broszur.

  • procesor: Intel Core i7 3517U 1,9 GHz (Turbo 2,8 GHz),
  • system operacyjny: Windows 8 Pro x64
  • chipset: Intel QS77 Express Chipset,
  • pamięć: 4 GB DDR3 1600 MHz SDRAM,
  • wyświetlacz: 11.6-calowy (16:9) Full HD (1920 x 1080 px),
  • grafika: Intel HD Graphics 4000,
  • dysk:SATA III SSD 256 GB,
  • kamera: 5 Mpix z tyłu i 2 Mpix od strony klawiatury,
  • łączność: WiFi 802.11 a/b/g/n, Intel WiDi, Bluetooth 4.0, NFC,
  • interfejsy: COMBO minijack, 2 x USB 3.0, micro HDMI, Mini-VGA,
  • głośniki: Bang & Olufsen ICEpower,
  • bateria: 35 Wh,
  • wymiary: 33,92 x 22,8 x 1,74 cm,
  • waga: 1,2 kg

Wygląd i wykonanie

ASUS Taichi, jak przystało na ultrabooka, jest urządzeniem bardzo kompaktowym. Mimo zastosowania dwóch wyświetlaczy, producentowi udało się utrzymać relatywnie niewielką wagę – 1,2 kg oraz grubość – 1,74 cm. Sprawia to, że może on nam z powodzeniem służyć w trakcie podróży, a przy tym nie zajmuje zbyt wiele miejsca w torbie/plecaku.

Obudowę wykonano z materiałów o wysokiej jakości, które dobrze spasowano, uzyskując przy tym bardzo solidny rezultat. Nie zaobserwowałem by, którekolwiek elementy trzeszczały lub uginały się pod ciężarem dłoni. Nie udało mi się również znaleźć żadnych zbędnych szczelin lub elementów konstrukcyjnych o niskim poziomie wytrzymałości. Solidność konstrukcji zatem w pełni wpisuje się w cenę, jaką przyjdzie nam za nią zapłacić.

Górną pokrywę stanowi oczywiście wyświetlacz, który otoczono czarną ramką. Pod ekranem znajdziemy dotykowy przycisk w formie logo Windowsa, a nad nim kamerkę 5 Mpix z autofocusem.  Spadziste brzegi wykończono srebrną aluminiową ramką, co nadaje całości nieco smaku i czyni ją na pierwszy rzut oka bardziej wytrzymałą. Spadziste brzegi wykończono srebrną aluminiową ramką, co nadaje całości nieco smaku i czyni ją na pierwszy rzut oka bardziej wytrzymałą. Zastosowanie w tym miejscu ekranu poza oczywistymi korzyściami wiąże się też z ryzykiem szybkiego powstawania rys, dlatego dołączenie do zestawu pokrowca jest tutaj bardzo dobrze przemyślaną przez ASUS-a decyzją.

Klapa utrzymuje się na jednym, podłużnym zawiasie, który chodzi dość lekko (na tyle by użytkownik mógł użyć tylko jednego palca do otwierania), ale jest na tyle sztywny by spokojnie utrzymać wyświetlacz w jednej pozycji – również podczas podróży. Maksymalny kąt odchylenia ekranu wynosi 140 stopni, co nie jest zbyt imponującym wynikiem i będzie zapewne często ograniczać użytkownika. Przy zawiasie producent umieścił również otwór wentylacyjny, co podczas pracy w trybie laptopa sprawdza się dobrze, ale przy zamkniętej pokrywie znacząco utrudnia odpowiednią cyrkulację powietrza.

Matrycę otacza czarna, matowa ramka. Przy dolnej krawędzi producent umieścił swoje logo, a na przeciwległej stronie kamerkę 2 Mpix. Sam pulpit roboczy został wykonany z jednolitego fragmentu przypominającego plastik tworzywa, które wystylizowano nieco na szczotkowane aluminium. Wbrew pozorom element ten jest dość solidny i prawdopodobnie nie będzie zbyt prędko nosił śladów użytkowania. Wyspową klawiaturę umieszczono w specjalnie przygotowanym do tego celu wgłębieniu. Zapewnia ona bardzo wysoki komfort użytkowania urządzenia. Klawisze mają niski lecz wystarczająco wyraźny skok, a całość wzbogaca system podświetlenia ułatwiający pracę przy zgaszonym świetle. Tuż pod nią znajdziemy duży gładzik ze zintegrowanymi, stanowiącymi jednolitą część przyciskami. Jego atutem jest na pewno obsługa gestów oraz multitouch, ale nie powiedziałbym, by w kwestii przycisków cokolwiek zmieniło się na lepsze w porównaniu z innymi ultrabookami ASUS-a.

ASUS Taichi dysponuje relatywnie niewielką liczbą złącz. Na prawej krawędzi znajdziemy gniazdo zasilacza oraz porty USB 3.0 i mini HDMI. Umieszczono tutaj również suwak służący do włączania i usypiania komputera. Nie można jednak wybaczyć ASUS-owi pominięcia gniazda na karty pamięci, które wobec 256 GB (a w niektórych modelach 128 GB) dysku SSD byłoby zapewne intensywnie eksploatowane. Na lewej stronie umieszczono natomiast gniazdo słuchawkowe minijack, drugi port USB 3.0, złącze mini-VGA, a także dwustopniowy przycisk regulacji głośności i przełącznik trybu pracy. Część braków rekompensują nam wspomniane przejściówki dołączone do zestawu. Nie można jednak wybaczyć ASUS-owi pominięcia gniazda na karty pamięci, które wobec 256 GB (a w niektórych modelach 128 GB) dysku SSD byłoby zapewne intensywnie eksploatowane. Przydałby się też przynajmniej jeszcze jeden port USB.

Dół obudowy został delikatnie zaokrąglony przy brzegach, co czyni konstrukcje nieco bardziej smukłą. ASUS Taichi stoi na czterech okrągłych, gumowych stopkach, które skutecznie dbają o stabilną pozycję. Umieszczono tutaj również dwa podłużne otwory wentylacyjne, które mają usprawniać chłodzenie podzespołów ultrabooka. Przy bocznych krawędziach znajdziemy natomiast głośniki marki Bang & Olufsen ICEpower. Grają one dość przyzwoicie, ale przy wyższych poziomach głośności dźwięk znacząco traci na swojej jakości. Problemem może być również ich lokalizacja, co odczujemy zapewne, trzymając ASUS-a Taichi na kolanach lub kładąc na dywanie, łóżku czy innej miękkiej powierzchni.

Warto napisać jeszcze co nieco o samym rysiku. Nie jest on wyprodukowany przez firmę Wacom specjalizującą się w tego typu rozwiązaniach. Niemniej oferuje nam 256 poziomy nacisku oraz dwa w pełni konfigurowalne przyciski. Zasilają go baterie typu AAAA, które w Polsce nie są zbyt popularne, dlatego warto zaopatrzyć się w nie na zapas.

Zobacz również
Borderlands 2 logo
Recenzja Borderlands 2. Sequel idealny?