Desire niczym Wildfire. Test HTC Desire C

HTC to firma, która zawsze kojarzyła mi się z high-endowymi smartfonami za duże pieniądze. Modele takie, jak Sensation, Desire przed kilkoma laty zajmowały czołowe miejsca na półkach sklepowych i rywalizowały z protoplastami samsungowej rodziny Galaxy. Testowany dziś HTC Desire C niczym nie przypomina tamtejszych modeli. Tym razem tajwański producent zaserwował nam niedrogi model dla mniej wymagających. Czy warto się nim zainteresować, szukając urządzenia o podstawowych możliwościach?

Po pierwszej fazie zachłyśnięcia Androidem, kiedy do głosu doszły chińskie firmy produkujące tanie modele o ograniczonych możliwościach wielcy gracze mobilni nie mogli nie zauważyć, że tanie smartfony cieszą się coraz większą popularnością, a zatem musieli zreorganizować ofertę. Z jakim skutkiem? HTC Desire C to jeden z rezultatów tej reorganizacji.

Do tej pory najtańszą linią oferowanych przez tajwańskiego producent smartfonów była Wildfire, a w roli flagowców występowały kolejne modele z rodziny Desire. Sytuacja się zmieniła i dziś najdroższe oraz najlepsze modele debiutują pod banderą One, a zatem Desire są przeznaczone dla mniej wymagających klientów. I taki jest właśnie testowany egzemplarz.

Smartfon przybył do mnie w opakowaniu testowym, więc nie będę mu poświęcał zbyt dużo uwagi. Warto natomiast napomknąć o charakterystycznych akcesoriach HTC. Biała, opływowa ładowarka wygląda genialnie i aż przyjemnie się z niej korzysta. Niestety dobre wrażenie psują zwykłe, standardowe (choć również białe!) słuchawki. Mimo, ze w smartfonie zastosowano technologię Beats Audio, producent nie zadbał o odpowiednie zaplecze sprzętowe pozwalające wykorzystać jej potencjał.

  • Procesor: 600 MHz, 1-rdzeniowy
  • Pamięć RAM: 512 MB
  • Pamięć dla użytkownika: 4 GB + slot na karty microSD do 32 GB
  • System operacyjny: Android 4.0 Ice Cream Sandwich + HTC Sense 4.0
  • Wyświetlacz: 3,5-calowy, rozdzielczość 320×480 pikseli, TFT LCD
  • Łączność: Bluetooth 4.0, GPS ( z A-GPS), WiFi 802.11 b/g/n
  • Bateria: 1230 mAh
  • Aparat: 5 Mpix, bez diody doświetlającej
  • Audio: technologia Beats Audio
  • Wymiary: 107,2 x 60,6 x 11,95 mm
  • Waga: 98 g

 

Wygląd i wykonanie

HTC Desire C od strony wizualnej mocno przypomina model Wildfire (S). Smartfon ma niewielkie rozmiary i poręczny kształt. Zaokrąglone krawędzie sprawiają, że dobrze leży w dłoni. Mimo, że obudowę wykonano z plastiku, jakość wykonania stoi na dość przyzwoitym poziomie. Mimo, że obudowę wykonano z plastiku, jakość wykonania stoi na dość przyzwoitym poziomie. Zastosowany materiał sprawia wrażenie całkiem solidnego, podobnie jak imitująca metal, szara ramka po bokach. Czar ten nie pryska po wzięciu urządzenia w dłoń. Choć muszę przyznać, ze producent nie uniknął tutaj kilku elementarnych błędów. W jednym miejscu zaobserwowałem delikatne trzeszczenie obudowy, a w innym plastik wyraźnie uginał się pod uciskiem dłoni. Ale nie zapominajmy, że mamy do czynienia z low-endem. Jak na tę półkę cenową HTC Desire C zdecydowanie nie ma się czego wstydzić.

Front smartfona to oczywiście przede wszystkim wyświetlacz otoczony czarną ramką. Poniżej umieszczono trzy przyciski dotykowe: home, wstecz i historia aplikacji. Nie są one jednak podświetlane, co znacznie utrudnia nawigację w ciemnościach. Nad ekranem znajdziemy logo producenta oraz czujniki: zbliżeniowy oraz światła. Głośnika rozmów nie umieszczono w pokrywającej niemal cały przód tafli szkła, tylko nieco wyżej – na szarej plastikowej ramce. Wielką nieobecną jest tutaj dioda powiadomień, która jest jednym z ciekawszych elementów Androida i pozwala bez aktywowania wyświetlacza rozpoznać nieodebrane połączenia czy wiadomości.

Krawędzie urządzenia prezentują się bardzo minimalistycznie. Na prawej umieszczono jedynie dwustopniowy przycisk regulacji głośności. Wykonano go z tego samego tworzywa, co tylną klapkę, a więc dobrze wpisuje się w design obudowy. Przyciski mają niski skok, ale są bardzo dobrze wyczuwalne palcami. Na przeciwległej stronie znajdziemy port micro USB służący do ładowania baterii oraz wymiany danych między urządzeniem a komputerem.

Górna krawędź modelu Desire C skrywa dwa elementy. Pierwszym jest gniazdo słuchawkowe 3,5 mm minijack, a drugim przycisk zasilania, który służy jednocześnie do usypiania i wybudzania smartfona. Na przeciwległej krawędzi producent znów dał popis ascetyzmu i umieścił jedynie malutki otwór mikrofonu.

Pierwszym, co rzuca się w oczy po spojrzeniu na tylną klapkę, jest wielkie logo producenta. Przy dolnej krawędzi umieszczono też logotyp technologii Beats Audio, a tuż pod nim zaczep dla smyczy. Z punktu widzenia większości użytkowników kluczowym elementem jest tutaj jednak obiektyw 5-megapikselowego aparatu. O dziwo, nie doposażono go jednak diodą doświetlającą. Zamiast tego, po lewej stronie znajdziemy głośnik multimedialny. Gra on całkiem przyzwoicie, ale rewelacji nie należy się spodziewać. Najważniejsze, że przy wyższych poziomach głośności nie trzeszczy.

Interesująco wygląda wnętrze smartfona, które ma kolor… czerwony. Efekt robi świetne wrażenie, ale niestety nie będzie nam dane podziwiać go zbyt często. Pod klapką, jak w większości modeli, znajdziemy baterię, gniazdo kart SIM oraz slot na karty pamięci MicroSD (obsługuje nośniki danych o maksymalnej pojemności 32 GB).

Zobacz również
Gear4 Angry Birds test
Test głośnika Gear4 Angry Birds. Wściekłe granie, wściekłego ptaka