Gwiezdne wściekłe ptaki? Mini recenzja gry Angry Birds Star Wars

Dawno temu w odległej galaktyce… W taki sposób zaczynały się wszystkie filmy i wiele gier osadzonych w realiach stworzonych przez George’a Lucasa. Tak też zaczynają się nowe Angry Birds Star Wars. Czyż to nie wymowne?  Twórcy, studio Rovio, poszli na całość i zaserwowali nam wybuchowe, a przy tym niezwykle klimatyczne połączenie Gwiezdnych Wojen z serią Angry Birds. Pytanie brzmi jednak – czy to nie za wiele? Wściekłe ptaki cieszą się, co prawda, ogromną popularnością, jednak wszystko w zbyt dużych ilościach potrafi znużyć. Jak jest w tym przypadku?

Przyznam szczerze, że trochę nie rozumiem tak ogromnego fenomenu Angry Birds. Owszem, jest to całkiem przyjemna seria gier o niebanalnej konwencji, sympatycznym klimacie i przeuroczej, bajkowej grafice. Jednak jak wszystko, tak i produkcja Rovio po pewnym czasie zaczyna nużyć. Mnie nuda dopadła po kilku tygodniach sporadycznego strzelania do zielonych świń. Czy jestem wyjątkiem? Najwidoczniej, bo fenomen trwa i trwa, a końca nie widać. Wręcz przeciwnie – te wszystkie parki rozrywki i gadżety z gry (na czele ze sławetnymi maskotkami) pozwalają odnieść wrażenie, że popularność Angry Birds nieustannie rośnie.

Nic zatem dziwnego, że Rovio kuje żelazo, póki jest ono gorące i serwuje nam kolejne, tematyczne aktualizacje istniejących już Angry Birds oraz Angry Birds Seasons, ale też zupełnie nowe tytuły, jak specjalna edycja promująca kapelę rockową Green Day czy testowane dziś przeze mnie Angry Birds Star Wars. Czy warto zwrócić uwagę na wściekłe ptaku buszujące w uniwersum autorstwa George’a Lucasa? Zanim je uruchomiłem, byłem święcie przekonany że nie…

  • Komputer klasy PC lub urządzenie mobilne z systemem Android/iOS/Windows Phone
  • Producent: Rovio Entertainment Ltd.
  • Wydawca: Rovio Entertainment Ltd.
  • Światowa data premiery: 8 listopada 2012 r.
  • Ograniczenia wiekowe: 3+

 

Angry Birds Star Wars moc wielką mają!

Po uruchomieniu gry, wita nas dobrze znany widok głównego menu, w którym jedyne, co uległo zmianie, to grafika w tle. Znajdziemy na niej wszystkie postacie, które wezmą udział w grze. A są to ptasie wersje m.in. Luke’a Skywalkera, Hana Solo i Obi Wana Kenobiego. Nie zabrakło też ulubieńców – robotów  R2D2 i C3PO oraz włochatego Wookie o imieniu Chewbacca. Nie zabrakło też ulubieńców – robotów  R2D2 i C3PO oraz włochatego Wookie o imieniu Chewbacca. Jak więc widać, Angry Birds Star Wars będą toczyć się w realiach starej trylogii, czyli części IV-VI, a głównym antagonistą, z którym przyjdzie się nam zmierzyć, będzie mroczny Darth Vader (oczywiście w wydaniu wieprzowym). Nie zwlekając zatem ani chwili dłużej kliknąłem przycisk Play.

W Angry Birds Star Wars do dyspozycji oddano nam ponad 80 plansz. Toczyć się one będą w dobrze znanych z IV części sagi lokacjach: na piaskowej planecie Tatooine oraz Gwieździe Śmierci (Pigstar). Do tego dochodzą jednak jeszcze rundy bonusowe (16), gdzie do dyspozycji będziemy mieli R2D2 oraz 3CPO, a także ścieżka Jedi na Dagobah (w darmowej wersji dla Androida dodatkowo płatna) z ptasim Luke’m Skywalkerem (niestety bez mistrza Yody). To jednak dopiero zalążek tego, co szykuje dla graczy Rovio. Pozostałe dwie części starej trylogii mają bowiem zostać dodane w formie darmowych aktualizacji. Zabawy zatem nie zabraknie. A trzeba tutaj zaznaczyć, że Angry Birds Star Wars stanowią niejako połączenie zwykłych Angry Birds oraz Angry Birds Space, gdyż plansze rozgrywają się zarówno na powierzchni planet, jak i w otwartej przestrzeni kosmicznej. Nie grozi nam zatem popadnięcie w rutynę.

Sam gameplay w Angry Birds Star Wars nieszczególnie różni się od tego, z czym mieliśmy do czynienia w poprzednich odsłonach serii. W dalszym ciągu zatem do dyspozycji mamy procę oraz kilka kolorowych ptaków do wystrzelenia, które dysponują różnymi umiejętnościami. I tak Skywalker potrafi wykonywać zamachy mieczem świetlnym, Obi Wan Kenobi używa mocy odpychania, a Han Solo razi blasterem. I tak Skywalker potrafi wykonywać zamachy mieczem świetlnym, Obi Wan Kenobi używa mocy odpychania, a Han Solo razi blasterem. Daje to całkiem pokaźne spektrum możliwości podczas eliminowania kolejnych grup szturmowców (pigtroopers). Co ciekawe, z czasem nasi bohaterowie się rozwijają i nabierają nowych umiejętności (W ten sposób m.in. początkowo bezbronny Luke otrzyma miecz świetlny), a w przypadku sytuacji beznadziejnych możliwe ma być przywołanie Sokoła Milenium, który obróci wszystko w  proch (mi się niestety nie udało tego uczynić, ale twórcy zapewniają o takiej możliwości). Wszystko to jest przesiąknięte do granic możliwości klimatem Gwiezdnych Wojen. Można wręcz odnieść wrażenie (gdyby nie ptaki), że gramy w kolejną grę z udziałem prawdziwych bohaterów sagi.

Na oddzielny akapit zasługują plansze bonusowe. Tutaj będziemy toczyć boje jedynie z udziałem sławetnych robotów R2D2 i C3PO. Jak nietrudno się domyślić, posiadają one unikatowe umiejętności. R2D2 razi nieprzyjaciół prądem, a C3Po rozpada się na drobne kawałeczki niczym bomba odłamkowa. Same bonusy nie są dostępne od samego początku, tylko po uzyskaniu pewnej ilości gwiazdek. Tym samym stanowią one bardzo miłą odskocznię od głównego wątku.

 

Bajkowe krajobrazy, ujmujące komiksy i rewelacyjna oprawa audio

Bajkowa grafika w Angry Birds i innych produkcjach Rovio zawsze mnie zachwycała. Wychwalałem ją już podczas recenzji Bad Piggies i chcąc, czy nie, muszę zrobić to ponownie. Tym razem jednak bajkowe realia zostały bardzo mocno zmodyfikowane na potrzeby klimatu Gwiezdnych Wojen. W rezultacie wszystko, począwszy od postaci, poprzez porozstawiane na planszach klocki, a na krajobrazach, przyciskach w menu i zdobywanych gwiazdkach skończywszy ma jakieś elementy odwołujące się do tego uniwersum. Wszystko, z komiksowymi wstawkami wyświetlanymi między planszami, zaprojektowano jednocześnie z przymrużeniem oka i niejednokrotnie uśmiechałem się sam do siebie, widząc ociekające drobiem, dobrze znane motywy z sagi.

Jednak to nie grafika jest elementem, który mnie chwycił za gardło równie silnie co Darth Vader mocą duszenia, a udźwiękowienie. Już na samym początku, w menu słyszymy dobrze znany motyw, który milionom fanów na całym świecie tak głęboko zapadł w pamięć. Potem jest już tylko lepiej. Odgłosy blasterów, świst mieczy świetlnych, a nawet kruszone przez nasze ptaki klocki – na każdym kroku słychać, że gramy w Gwiezdne Wojny. W identycznym klimacie utrzymano nawet melodyjkę podczas przyznawania gwiazdek za wygranie planszy. Do tego wszystkiego należy oczywiście dodać też odgłosy bohaterów. Krzyk wystrzelonego z procy C3P0 chyba jeszcze długo będzie mi się śnił po nocach, podobnie zresztą jak śmiech świńskiego Dartha Vadera, który słychać po każdej porażce. Krzyk wystrzelonego z procy C3P0 chyba jeszcze długo będzie mi się śnił po nocach, podobnie zresztą jak śmiech świńskiego Dartha Vadera, który słychać po każdej porażce. Angry Birds Star Wars mają genialną oprawę audio, której nie powstydziłaby się żadna gra osadzona w uniwersum Gwiezdnych Wojen.

Zobacz również
Recenzja Giana Sisters: Twisted Dreams. Tak ładnej platformówki jeszcze nie widziałem