Bad Piggies splash

Zemsta będzie słodka! Mini recenzja Bad Piggies

Czy istnieje użytkownik smartfona, który nigdy nie słyszał lub, o zgrozo, nigdy nie grał w Angry Birds? Trudno sobie to wyobrazić, prawda? Po fenomenie gry o wesołych (acz zdenerwowanych) ptakach twórcy, studio Rovio, proponują nam nowy tytuł – Bad Piggies. Tym razem staniemy po drugiej stronie barykady i, jak sama nazwa wskazuje, pomożemy zielonym świnkom dobrać się do ptasich jaj. Czy nowa produkcja powtórzy sukces poprzednich?

Wbrew temu, co może się wydawać, w Bad Piggies nie będziemy strzelać do kolorowych ptaków, ani budować fortów, które miałyby nas przed nimi ochronić. Zabawa w tym wypadku będzie oparta na zupełnie innych schematach, które z Angry Birds mają tylko kilka cech wspólnych – m.in. głównych „bohaterów”, jajka i utrzymaną w podobnym tonie oprawę graficzną. Niewątpliwie to ryzykowne posunięcie ze strony Rovio, by postawić na coś zupełnie nowego. Z drugiej jednak strony ile można naciągać ptaki na procę?

Bad Piggies to niewątpliwie tytuł bardzo interesujący i nurtujący. Sam bardzo długo byłem ciekawy, czy Rovio to typowy „jednostrzał” i na Angry Birds ich sława się zakończy, czy może rzeczywiście mamy do czynienia z genialnym twórcami, genialnych gier mobilnych? Przekonajmy się zatem!

 

Zielono mi!

Można się było spodziewać, że fabuła będzie do bólu prosta – w końcu o to w tego typu grach chodzi. Świnie jak zwykle chcą ukraść ptasie jajka, z których potem przyrządzą pyszną jajecznicę. Weszły zatem w posiadanie, teleskopu, dzięki któremu wytropiły położenie swojego skarbu i na podstawie swoich obserwacji przygotowały mapę. Pech chciał, że mapę wciągnął wiatrak, który podarł ją na małe kawałeczki rozrzucając tu i ówdzie. Jak nietrudno się domyślić, czeka nas zbieranie tych kawałków.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/BadPiggies-2012-10-06-11-49-29-05.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Skądś już znamy ten widok”]

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/BadPiggies-2012-10-06-11-53-39-58.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Fabuła Bad Piggies jest prezentowana na paskach komiksowych”]

W jaki sposób będziemy to robić? Konstruując przedziwne pojazdy, za pomocą których świnka przemierzy całą planszę i dostanie się do upragnionego kawałka mapy. Nie jest to zadanie proste, bo teren bywa nierówny, a liczba dostępnych elementów do złożenia pojazdu jest ograniczona. Wraz z pokonywaniem kolejnych plansz będzie się jednak na szczęście zwiększać. I tak w Bad Piggies do dyspozycji będziemy mieli wiatraki, silniki napędzające kółka, a nawet butelki pełniące funkcję bajkowego „nitro”. Na późniejszych etapach nasze świnie wzniosą się też w przestworza, wykorzystując balony oraz śmigła. [pull_quote_right] Nie ma ryzyka, że gra nam się szybko znudzi.[/pull_quote_right] Nie ma zatem ryzyka, że gra nam się szybko znudzi. Po każdych czterech planszach czeka na nas dodatkowo specjalna, podziemna runda, gdzie celem nie będzie mapa, a czapka upuszczona w otchłań przez jednego ze świńskich konstruktorów. Różnią się one od standardowych wyzwań tym, że będziemy tutaj otrzymywali do dyspozycji elementy, których działania jeszcze nie znamy. Ogółem w Bad Piggies na gracza czekają dwa światy (każdy po 45 rund) – jeden zjeździmy, a w drugim głównie będziemy latać. Dodatkową atrakcją jest Sandbox, gdzie będziemy musieli zebrać wszystkie bonusowe skrzynki znajdujące się na bardzo rozległej przestrzeni.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/BadPiggies-2012-10-06-11-53-25-44.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Z taką liczbą plansz zabawy nam nie zabraknie”]

A skoro przy bonusach jesteśmy. Po ukończeniu każdej planszy gracz otrzyma stosowną ocenę. Podobnie, jak w Angry Birds będzie ona wyrażana gwiazdkami. Z tym, że tutaj nie otrzymujemy ich za przekroczenie pewnych progów punktowych, ale za spełnienie dodatkowych warunków, jak zmieszczenie się w określonym limicie czasu czy zebranie porozstawianych niekoniecznie po drodze do celu skrzynek. Co ciekawe, warunki te można spełniać oddzielnie. To znaczy, że aby uzbierać wszystkie trzy gwiazdki za ukończenie planszy, możemy to robić w kilku podejściach i zdobywać je pojedynczo.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/BadPiggies-2012-10-06-11-49-54-18.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Wygląda dziwnie? Nieważne, byleby jeździło!”]

Tym, co szczególnie przemawia na korzyść Bad Piggies jest niesamowita grywalność. Z pozoru nasze zadanie jest trywialne – połączyć kilka klocków i kółka. W praktyce okazuje się jednak, że wiatraczek, który umieściliśmy na szczycie przeważa nasz pojazd na trzeciej górce, a tylnemu kółku przydałaby się jakaś amortyzacja postaci sprężyny, która okazuje się zupełnie zbędna przy przednim kole. Takich smaczków jest masa, a gra przez to niesamowicie wciąga. Sam się łapałem na tym, że już drugą godzinę układam przeróżne warianty mojego pojazdu, próbując zebrać wszystkie skrzynki na planszy. Dodatkowym smaczkiem są same części, których sam sposób działania (a właściwie odkrywanie go) daje niemałą frajdę.

Zobacz również
Szybko, ale nie tak znowu wściekle. Recenzja Need for Speed: Most Wanted