Borderlands 2 logo

Recenzja Borderlands 2. Sequel idealny?

Ten sequel musiał powstać i każdy (nie)fan pierwszej części dobrze o tym wiedział. Wiadomo było też, że twórcom nie potrzeba zbyt wiele do powtórzenia sukcesu sprzed kilku lat – więcej lokacji, kolejne przedziwne zadania i niemniej pokręcone bronie. Poszli o krok dalej i zaserwowali nowych bohaterów oraz umieścili ich w do bólu zwariowanych realiach. Od premiery zewsząd słyszę, że Borderlands 2 to kontynuacja idealna. A tymczasem mnie gra z początku specjalnie nie porwała…

Pierwsza część Borderlands szybko okazała się hitem. Twórcy, czyli Gearbox Software najprawdopodobniej sami nie spodziewali się, że sprzedaż sięgnie aż 5 mln egzemplarzy. Zaowocowało to wieloma dodatkami DLC rozszerzającymi rozgrywkę o nowe zadania, bronie i bohaterów. Sama rozgrywka przypominała trochę… Diablo (tak, to nie pomyłka). Z tym wyjątkiem, że mieliśmy widok z perspektywy pierwszej osoby oraz świat osadzony w realiach postapokaliptycznych. Największym atutem Borderlands był niesamowity klimat, ogromne ilości czarnego humoru i system generujący nowe przedmioty, który sprawiał, że nie było nawet cienia szansy na znalezienie dwóch identycznych broni.

[youtube id=”8U7nYb3ts7w” width=”590″ height=”350″ align=”center” caption=”Jeden z trailerów Borderlands 2″]

Czego gracze się spodziewali po Borderlands 2? Naturalnie wszystkiego więcej, lepiej i mocniej. Jedynce zarzucano też m.in. nadmiar pustynnych, przygnębiających lokacji oraz głupie AI przeciwników. Czy twórcy wzięli sobie te uwagi do serca, czy może kompletnie zignorowali „wiedząc lepiej” co jest dobre? Już tłumaczę.

[tabs] [tab title=”Wymagania sprzętowe”]

  • Quad Core i5 2.3 GHz,
  • 2 GB RAM,
  • karta grafiki 1 GB (GeForce GTX 560 lub lepsza),
  • 20 GB HDD,
  • Windows XP/Vista/7 [/tab]

[tab title=”Informacje”]

  • Premiera światowa: 18 września 2012
  • Premiera polska: 21 września 2012
  • Cena w dniu premiery: 119,90 zł
  • Producent: Gearbox Software
  • Wydawca: 2k Games
  • Ograniczenia wiekowe: 18+[/tab]  [/tabs]

 

Otwieramy puszkę Pandory, a tam… nuda

Podobnie, jak to miało miejsce w pierwszym Borderlands grę poprzedza proces tworzenia postaci. Do dyspozycji oddano nam nowy zestaw bohaterów. Ich profesje jednak nie uległy szczególnej zmianie. Możemy zatem wybierać między rozstawiającym tu i ówdzie działka komandosem, posługującą się psioniką Syreną, uwielbiającym ciężkie giwery Gunzerkerem lub zręcznie posługującym się kataną i karabinem snajperskim zabójcą. Zestaw ciekawy, choć nie ma w nim za grosz oryginalności. Zmienić to może postać Mechromancera, którą otrzymamy po wykupieniu DLC, ale nie było mi dane jeszcze jej poznać.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/Borderlands2-2012-10-04-22-33-46-70.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Jest Claptrap, jest paplanie!”]

Ciekawym wzbogaceniem tego aspektu gry jest w Borderlands 2 możliwość znacznego wpływu na wygląd naszej postaci. Poprzednio mogliśmy tylko wybierać między różnymi schematami kolorystycznymi. Teraz mamy też wpływ na wygląd twarzy. Wbrew pozorom robi to diametralną różnicę, a liczba dostępnych opcji (wraz z tymi, które z czasem odblokujemy) może imponować. Ale to tylko dodatek, przejdźmy do sedna, czyli samej rozgrywki.

Jakież było moje zdziwienie, gdy rozpoczynając Borderlands 2 wylądowałem na skutej lodem Pandorze. Wokoło wesoło prószył śnieg i walały się szczątki eksplodującej kolei, której pasażerem miał niefart być mój bohater. Tymczasem na pierwszym planie pojawił się dobrze już znany, gadatliwy robot Claptrap. Wszystko było jasne – jestem w domu. [pull_quote_right]Jakież było moje zdziwienie, gdy rozpoczynając Borderlands 2 wylądowałem na skutej lodem Pandorze.[/pull_quote_right] Pandora zmieniła się nie jednak nie do poznania. Teraz sieje na niej postrach niejaki Przystojny Jack, prezes korporacji Hyperion. Niech nie zwiedzie Was jego pseudonim, bo w istocie to kawał skurczybyka, który na każdym kroku będzie utrudniał nam życie. Przyznam szczerze, że nie odczułem niestety tego jakoś szczególnie przez pierwsze dwie godziny gry. Rozgrywka ciągnęła się jak flaki z olejem i w ogóle mnie nie wciągała. Dopiero po dotarciu do miasta Sanctuary, będącego przez dłuższy okres gry punktem wypadowym, który odwiedzimy przed realizacją większości zadań, coś się ruszyło.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/Borderlands2-2012-10-10-20-16-05-24.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Zaleciało Steampunkiem ciut…”]

Fabuła Borderlands 2 na kolana nie powala, czego właściwie można się było spodziewać. Wcielimy się bowiem w postać Poszukiwacza Skarbca, a w gruncie rzeczy członka ruchu oporu, który zrobi wiele (czasem bardzo wiele…), by złoić skórę głównemu antagoniście w grze, czyli wspomnianemu Jackowi. Ratujemy w ten sposób planetę, przywracamy ład i porządek oraz zostajemy sławnym bohaterem. Nuda. Jedyne, co na plus wyróżnia się w tej całej oprawie to barwne postacie bohaterów niezależnych (w tej roli pojawią się starzy znajomi z części pierwszej, w tym postacie, którymi graliśmy) oraz rewelacyjna narracja. Wystarczy obejrzeć intro, by się przekonać o tym na własnej skórze.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/Borderlands2-2012-10-04-22-10-13-73.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Jak na futurystyczny western przystało, będą też kowboje.”]

Znakiem rozpoznawczym Borderlands 2 jest tradycyjnie czarny humor, którym przesiąknięte jest każde wydarzenie, zadanie poboczne oraz napotkana postać. Przykładowo Marcusa (handlarza broni) poznamy, gdy przestrzeli kolano swojemu klientowi, sprawdzając w ten sposób czy sprawność pistoletu, który chce mu sprzedać. Ten sam Marcus zleci nam testowanie broni na strzelnicy. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby za tarczę nie służył przykuty do kawałka drewna nomad z pustyni. Tego typu smaczków jest od groma. Będziemy wyznawać miłość, zbierać „świerszczyki”, szukać oka Claptrapa… Jeśli chodzi o zadania poboczne, jedno jest pewne – nuda nam nie grozi. Szkoda, że głównym wątek pod tym względem mocno odstaje.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/10/Borderlands2-2012-10-10-19-15-48-95.png” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Za chwilę Marcus sprawdzi skuteczność tej broni…”]

Tradycyjnie w Borderlands 2 nie zabraknie nam żywych tarcz strzelniczych. Tym razem wydają się one jednak o niebo inteligentniejsze i trudniejsze do trafienia. Przeciwnicy potrafią się wycofywać, flankować nas oraz skuteczniej wykorzystywać zasłony. Natomiast, gdy zbliżymy się do nich na odpowiednią odległość, możemy być pewni, że prędzej czy później, któryś wpadnie na pomysł rzucenia nam pod nogi granatu. Nieprzyjaciele są bardzo zróżnicowani. [pull_quote_left]Przyjdzie nam stawić czoło nie tylko sztandarowym pustynnym rabusiom, ale też przerażającym kreaturom oraz robotom.[/pull_quote_left] Przyjdzie nam stawić czoło nie tylko sztandarowym pustynnym rabusiom, ale też przerażającym kreaturom (z mniej przerażającymi skagami na czele) oraz robotom. Na plus wyróżnia się znacznie większa liczba bossów, którzy nierzadko są twardym orzechem do zgryzienia. Już nie wystarczy zasypać ich po prostu falą pocisków. Często najskuteczniejszą metodą jest znalezienie słabych stron i konsekwentne wykorzystywanie, co w końcu da nam upragnione zwycięstwo.

Zobacz również
FIFA 13 vs. PES 2013. Pojedynek najlepszych gier piłkarskich