Odwiedziłem niedawno Wrocławski Park Technologiczny, gdzie w biurze firmy Arta Tech znajduje się jedyny w Europie smartfon tej marki wyposażony w ekran E Ink. Urządzenie nie ma jeszcze swojej nazwy, więc roboczo nazywamy go Onyx Phone, gdyż wyszedł spod ręki chińskiego producenta czytników e-booków. Zapraszam serdecznie do zapoznania się z pierwszymi wrażeniami po kontakcie ze smartfonem, którego bateria pozwalać ma nawet na dwutygodniowe użytkowanie.

Znajdujący się we Wrocławiu Onyx Phone jest na razie tylko prototypem, co zdecydowanie widać w jego wyglądzie i specyfikacji. Jak mówi odpowiedzialny za kontakt z mediami w Arta Tech Miłosz Godziewski urządzenie zostało złożone z niewielkiej ilości dostępnych materiałów i jeszcze trochę odbiega wyglądem od tego, co trafić ma na rynek pod koniec tegorocznych wakacji. Smartfon jest wiec na razie bardzo niepozorny, wykonany z szarego, matowego plastiku, co zdecydowanie wpłynęło na jego niewielką wagę.

Skromnie zostały zaaranżowane krawędzie urządzenia – dolna skrywa na przykład jedynie wejście w standardzie micro-usb, które odpowiedzialne jest za ładowanie i połączenie z komputerem. Na górnej znalazł się tylko włącznik, a lewa pozostała zupełnie pusta. Prawa krawędź to z kolei prawdziwe zatrzęsienie dostępnych opcji – co prawda tylko w porównaniu do poprzednich. Tutaj znajdziemy funkcyjne przyciski pogłośnienia i ściszenia oraz wejście na kartę mini SIM (na razie wyciąganą przy użyciu pęsety). Docelowo, w modelu produkowanym seryjnie ma znaleźć się również slot na karty microSD i podejrzewam, że on również zostanie ulokowany na którejś z krawędzi Onyx Phone – smartfon nie umożliwia nam bowiem zajrzenia pod tylną obudowę oraz wyjęcia baterii, więc nie zapowiada się, by to właśnie pod nią znalazło się miejsce na dokładanie odpowiednich kart.

Sercem jest jednak sam ekran – na razie w wersji 4-calowej, który dorosnąć ma do 4,3 cala.Przenieśmy się na przód urządzenia, gdzie smartfon z ekranem E Ink zaczyna mi przypominać najnowsze Nokie. Podobnie jak fińskie słuchawki z linii „dwudziestek” charakteryzuje się bowiem dość kanciastą, prostokątną budową. Nad wyświetlaczem umieszczony został głośnik, a pod nim przyciski funkcyjne w postaci: menu kontekstowego, powrotu do głównego menu i cofnięcia. Sercem jest jednak sam ekran – na razie w wersji 4-calowej, który dorosnąć ma do 4,3 cala. W tych krótkich chwilach, gdy miałem sposobną trzymać go w rękach, zaprezentował się przede mną bardzo dobrze. Tak jak w czytnikach marki Onyx jest on bardzo czytelny i nie sprawia problemów z oglądaniem go pod różnymi kątami. Dodatkowo, urządzenie zdecydowanie zyska na atrakcyjności, gdy w finalnym modelu dojdzie do niego jeszcze podświetlenie (jak sprawuje się ono w produktach chińskiego producenta przeczytacie niedługo w kolejnym teście czytnika e-booków) i z Onyx Phone będzie można korzystać również po zapadnięciu zmroku.

Żeby jednak z niego korzystać, warto zapoznać się z tym, co siedzi w jego środku. Specyfikacja techniczna Onyx Phone wygląda na razie dość mgliście i nie jest zachwycająca pod względem cyferek (ale przecież nie o to tu chodzi). Smartfon z ekranem E Ink obsługiwany jest przez niesprecyzowany do końca procesor taktowany zegarem 1GHz, z 512 MB RAM-u i Androidem w wersji 2.3 na pokładzie. Pod względem płynności działania również nie jest na razie zachwycająco, chociaż porównując do czytników Onyx, widać znaczącą poprawę. Za bardzo przyzwyczailiśmy się chyba do bezproblemowego działania telefonów, tabletów i PC-tów, żeby możliwości Onyx Phone powalały nas na kolana. Jak jednak zaznaczam – jest całkiem nieźle, na tyle dobrze, że z odrobiną cierpliwości możemy czerpać z użytkowania tego czarno-białego smartfona niemałą przyjemność.

To w końcu nadal inteligentna słuchawka, która poza dostępem do standardowych funkcji telefonu (jak całkiem nieźle działające połączenia i sprawne SMS-y), daje nam również możliwość skorzystania z dobrodziejstwa internetu. Onyx Phone posiada bowiem również odbiornik WiFi, który sprawnie nawiązuje połączenia z siecią. Dzięki zastosowanemu ekranowi E Ink może więc okazać się zbawiennym rozwiązaniem dla osób chorujących na epilepsję, którym kontakty z „mrugającymi” wyświetlaczami TFT zdecydowanie mogą szkodzić.Smartfon z ekranem E Ink obsługiwany jest przez niesprecyzowany do końca procesor taktowany zegarem 1GHz, z 512 MB RAM-u i Androidem w wersji 2.3 na pokładzie.

Nie wszystkie aplikacje są na razie dostępne w prototypowej wersji Onyx Phone, co zdecydowanie utrudnia pełne sprawdzenie jego możliwości. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że już na tym etapie udoskonalania smartfona z E Inkiem mogłem bez problemu skorzystać z jego opcji typowo czytnikowych. Producent ani na chwilę nie zamierza zapomnieć o swojej pierwotnej branży i zapewnia, że także w Onyx Phone na użytkowników będzie czekała rozbudowana biblioteka cyfrowych książek. Na szybko odpaliłem sobie na razie „Przedwiośnie” i muszę przyznać, że w tym małym, plastikowym telefoniku prezentowało się ono rewelacyjnie.

[W tym miejscu ślę serdeczne pozdrowienia dla tegorocznych maturzystów]

Interesująco w kontekście Onyx Phone wyglądają jednak nie dostępne aplikacje, a czas działania tego urządzenia na jednym ładowaniu. 30-minutowa chwila, którą mogłem poświęcić na obejrzenie jak sprawuje się smartfon z ekranem E Ink, była zdecydowanie zbyt krótka, by nawet nieobiektywnie określić długość pracy wbudowanej w niego baterii. Wspomniany na początku Miłosz Godziewski zapewniał, że przy spokojnym użytkowaniu, urządzenie może pracować nawet przez dwa tygodnie i biorąc pod uwagę użyty wyświetlacz i raczej niewielkie możliwości do odtwarzania „energożernych” aplikacji – mogę w to uwierzyć.

Onyx Phone nie będzie z pewnością smartfonem, nad którym użytkownicy będą ślęczeć w celu nabijania kolejnych rekordów w Angry Birds. Urządzenie predysponuje raczej do roli drugiego, zapasowego telefonu, którego używać będziemy rzadziej i mniej intensywnie. Dobrze jest przecież mieć pod ręką zawsze naładowaną, drugą słuchawkę, która potrafi połączyć nas z internetem lub ze znajomymi w paśmie GSM. A gdy nam się nudzi, zamiast rekordów w mobilnych grach, możemy sięgnąć po książkę – o tej funkcji Onyx nie pozwoli nam zapomnieć.