ASUS Fonepad to przedstawiciel popularnej w ostatnim czasie rodziny urządzeń nazywanych phabletami. To swoiste połączenie funkcji smartfona (telefonu) z rozmiarami tabletu (lub mu bliskimi). Czy kategoria ta ma szansę wytrwać dłużej na rynku, czy może powinniśmy ją raczej traktować jako swego rodzaju fanaberię producentów pragnących wypełnić pewną niszę i rozszerzyć maksymalnie swoje portfolio? Jak na tle innych phabletów i urządzeń z Androidem wypada ASUS Fonepad? Zapraszam do testu.

ASUS Fonepad to z całą pewnością urządzenie wyjątkowe i dedykowane raczej wąskiej grupie użytkowników. Nie ukrywam, że do tej pory perspektywa przykładania do ucha 7-calowego urządzenia wywoływała u mnie jedynie pobłażliwy uśmiech, dlatego tym bardziej zainteresowała mnie możliwość sprawdzenia tego gadżetu. W końcu nieczęsto zdarza się trzymać w dłoniach 7-calowego smartfona. Spoglądając jednak nieco szerzej na ofertę tajwańskiego producenta, przekonamy się, że to nie pierwszy (i zapewne nie ostatni) tak odważny krok. Jakiś czas temu testowaliśmy inne, równie nietuzinkowe urządzenie – ASUS Padfone, również łączący w sobie funkcje smartfona i tabletu, lecz w nieco inny sposób.

[youtube id=”TuMHScgnRUI” width=”590″ height=”350″ align=”center” caption=”Wideoprezentacja phabletu ASUS Fonepad”]

Phablety są kategorią urządzeń zdefiniowaną dopiero od niedawna. Jej targetem mają być ludzie biznesu, którzy nie noszą urządzeń w kieszeni wytartych jeansów tylko znajdują dla nich miejsce w służbowej teczce, mając nierzadko pod ręką słuchawkę Bluetooth i rysik do odręcznych notatek “na szybko”. Nie znaczy to jednak, że wcześniej nie powstawały sprzęty tego typu. Szlaki przetarł Samsung wprowadzając do swojej oferty 5,3-calowego Galaxy Note’a. Przekątna ekranu od tamtego czasu regularnie rosła, aż w końcu ASUS Fonepad ustalił granicę na 7 calach. Jak to się ma do praktycznego zastosowania i ergonomii?

Specyfikacja phabletu ASUS Fonepad

  • procesor Intel Atom Z2420 1,2 GHz (dwuwątkowy),
  • wyświetlacz IPS 7 cali o rozdzielczości 1280 x 800 pikseli,
  • Android 4.1.2 Jelly Bean,
  • 1 GB pamięci RAM,
  • 16 GB pamięci Flash,
  • slot kart microSD (do 32 GB),
  • aparat 3 Mpix,
  • kamera do wideorozmów 1,2 Mpix,
  • WiFi 802.11 b/g/n,
  • Bluetooth 3.0,
  • 3G / HSPA+ wraz z funkcjami telefonowania,
  • GPS z A-GPS,
  • akumulator 4270 mAh,
  • wymiary: 196,6 x 120,1 x 10,4 mm,
  • waga: 340 g

Testowany model na wyposażeniu miał raczej standardowy zestaw akcesoriów. Poza ładowarką oraz kablem USB w pudełku znalazłem jedynie instrukcję obsługi. Najwyraźniej ze względu na biznesowy target producent zrezygnował ze słuchawek i innych dodatków. Szkoda, że w to miejsce nie otrzymaliśmy np. pokrowca lub ściereczki do ekranu.

 

Wygląd i wykonanie

Obudowa Fonepada została wykonana z wysokiej jakości materiałów. Przód tradycyjnie stanowi szkło, a tylny panel – aluminium. Jedynym plastikowym elementem jest tutaj niewielka podłużna klapka tuż nad obiektywem kamery. Trudno mieć zatem jakiekolwiek zastrzeżenia do jakości wykonania tego ogromnego smartfona. Metalowa obudowa jest bardzo przyjemna w dotyku, nie trzeszczy i nie ugina się znacząco pod ciężarem palców. Co ciekawe, całość waży stosunkowo niewiele, więc nie powinna szybko męczyć dłoni.

Siedmiocalowy wyświetlacz otacza gruba czarna ramka, której moim zdaniem tutaj nie powinno być w ogóle. Skoro ASUS postawił sobie za punkt honoru stworzenie 7-calowego smartfona, powinien odsunąć na bok kompromisy i zaserwować nam urządzenie, które w pozostałych względach stara się być kompaktowe. Tymczasem przez tę grubą czarną ramkę mamy wrażenie, że trzymamy w dłoniach zwyczajny tablet, który ktoś po prostu dla kaprysu nazwał smartfonem.

Na froncie nie uświadczymy żadnych przycisków. Pod wyświetlaczem producent umieścił swoje logo, a nad głośnik rozmów wraz z obiektywem kamery 1,2 Mpix i czujnikami światła oraz zbliżeniowym. Zestaw prezentuje się zatem dość standardowo i zwyczajnie.

Krawędzie w Fonepadzie mają formę bardzo opływową, dzięki czemu urządzenie sprawia wrażenie smuklejszego, niż jest w rzeczywistości. Prawą krawędź pozostawiono pustą. Jedyne przyciski znajdziemy na lewej. Tutaj również bez niespodzianek – dwustopniowy regulator głośności oraz guziczek power/sleep. Oba mają dość niski skok, ale ich wciskanie nie wymaga szczególnej siły, więc jest dość komfortowe. Sęk w tym, że korzystanie z nich za pomocą tej samej dłoni, którą trzymamy tablet może mieć opłakane skutki – a będziemy to robić bardzo często.

Górna krawędź to kolejny przejaw minimalizmu. Znajdziemy tutaj jedynie niewielki otwór mikrofonu do nagrywania dźwięku oraz redukcji szumów. Główny mikrofon służący do rozmów umieszczono zaś na dolnej krawędzi, a tuż obok niego gniazdo słuchawkowe 3,5 mm minijack oraz port micro USB.

Bardzo estetycznie prezentuje się wspomniany tylny panel. Producent utrzymał go w metalicznym kolorze, który świetnie komponuje się z kremową, plastikową klapkę u góry oraz czarnym przodem. Sama klapka kryje pod sobą zloty na kartę pamięci oraz kartę SIM. Jej zdjęcie nie jest szczególnie trudne i obawiam się, że z czasem mogą pojawić się tutaj obluzowania. W samym środku szczeliny dzielącej beżowy pasek od reszty obudowy ulokowano otoczony chromowanym pierścieniem obiektyw aparatu 3,15 Mpix. W samym środku szczeliny dzielącej beżowy pasek od reszty obudowy ulokowano otoczony chromowanym pierścieniem obiektyw aparatu 3,15 Mpix. Jak możecie zauważyć, producent zrezygnował z jakichkolwiek dodatkowych diod doświetlających. Po zmroku zatem zdjęć nie zrobimy. Na tylnym panelu znajdziemy poza tym loga ASUS-a oraz Intela, który wyprodukował procesor znajdujący się wewnątrz, a także tabliczkę znamionową. Przy dolnej krawędzi, lekko z boku znalazło się też miejsce na rząd otworów w obudowie, pod którymi umieszczono głośnik multimedialny. Gra on dość cicho, ale bardzo czysto i wyraźnie.

Wraz z Fonepadem otrzymałem również do testów dwa pokrowce wyprodukowane przez ASUS-aVersaSleeve i TurnCase. Pierwszy z nich to rodzaj koperty, w której umieszczamy nasze urządzenie podczas transportu. Co prawda w rezultacie musimy za każdym razem je stąd wyjmować, ale w zamian otrzymujemy praktyczny stojak przydatny podczas pracy przy biurku czy oglądaniu filmów. TurnCase to natomiast typowe etui, w którym nasz tablet może spokojnie spędzić całą wieczność. Chcąc z niego skorzystać wystarczy, że odchylimy okładkę. Oba akcesoria wykonano bardzo solidnie i z całą pewnością powinny długo służyć jako solidna ochrona naszego urządzenia. Które mi bardziej przypadło do gustu? Trudno powiedzieć, bo oba są jakby dedykowane innym typom użytkowników. Gdybym miał jednak wybierać, zdecydowałbym się na pokrowiec VeraSleeve, który ma znacznie szersze zastosowanie i jest bardziej smukły.