Brainwavz HM3
Brainwavz HM3

Prostota i solidność – to lubię w słuchawkach. Test Brainwavz HM3

Brainwavz HM3 – wygląd i jakość wykonania

Brainwavz HM3 mocno wpisują się w dość ascetyczną i skromną estetykę, co akurat mnie przypada niezmiernie do gustu. Całość wykonana została w czarnych barwach, z niewielkimi elementami srebra w postaci logotypu producenta, oznaczenia modelu i kanałów oraz dwóch blaszek na pałąku. Muszle urządzenia cechuje nieskazitelna, kolista symetria, dzięki czemu wyglądają bardzo schludnie – i czysto, ponieważ te elementy powstały z matowego plastiku, który nie zbiera odcisków palców użytkowników.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/03/Brainwavz-HM3-nausznice.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Okrągłe nausznice są bardzo wygodne i mieści się w nich przeciętne ucho”]

Równie koliste nausznice, które twardo przywierają do całości konstrukcji, wykonane zostały ze skórpodobnego materiału. Sprawuje się on bardzo wygodnie, a przy okazji średnica tego elementu sprawia, że bez problemu mieści się w nim standardowej wielkości ucho – nie odczuwamy więc żadnego ucisku i spokojnie damy radę nosić Brainwavz HM3 przez kilka godzin. Przy okazji padów warto jeszcze zwrócić uwagę na regulację wysokości słuchawek, która odbywa się poprzez przesuwanie właśnie nausznic po metalowych szynach – w ten sposób możemy poprawić wysokość urządzenia o jakieś 4 centymetry.

[pull_quote_left]Metalowa szyna, na której oparta jest konstrukcja z pewnością zapewni długą żywotność modelowi HM3[/pull_quote_left]Obydwie muszle połączone są jednym kablem, który znajduje ujście w elemencie odpowiadającym za dźwięk lewego kanału – rzeczony kabel z prawej muszli schowany jest w pałąku. Będąc przy nim, warto przyjrzeć się miękkiemu, ponownie skóropodobnemu obiciu, które zadbać ma o nasz komfort, gdy nosimy słuchawki. Dodając do tego sporą elastyczność pałąka wyjdzie nam bardzo przyjemny i przede wszystkim niezwykle wygodny, nieuciskający głowy sprzęt. Ponadto solidny! Metalowa szyna, na której oparta jest konstrukcja z pewnością zapewni długą żywotność modelowi HM3, a zapasowa para padów w opakowaniu spełni podobną rolą, dzięki czemu inwestycja w ten zestaw klaruje się coraz przyjemniej.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/03/Brainwavz-HM3-pałąk.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Obity skóropodobnym materiałem pałąk wpływa na komfort”]

Wyjściowy kabel Brainwavz HM3 ma długość 1,3 metra, dzięki czemu bez problemu możemy używać ich w połączeniu z laptopem, jak również innymi, mobilnymi odtwarzaczami muzyki. Zakończony jest 3,5-milimetrowym wtykiem typu Jack, który w całości został pozłacany. Szkoda, że większa wersja adaptera w zestawie pozostała srebrna. Plus jednak, że w ogóle jest.

Moje złaknione spokoju poczucie estetyki jest bardzo zadowolone po kontakcie z recenzowanym dziś modelem słuchawek z Hong-Kongu. Nie otrzymałem do sprawdzenia pstrokatych, popularnych na mieście nauszników, lecz bardzo estetyczne i stonowane urządzenie, które zachwyca nie futurystycznym kształtem, a ciekawą koncepcją foremności. Cieszy mnie również solidność modelu HM3, którego składowe elementy prezentują się tak, jakby miały służyć użytkownikowi na długie lata (lub mają przynajmniej pod ręką alternatywę na ich zastąpienie).

Jakość dźwięku słuchawek dla wszystkich

Spotkałem się z opinią, że słuchawki dedykowane wszystkim – między innymi za sprawą atrakcyjnej ceny, dochodzącej do 250 zł – tworzone są tak, żeby najlepiej w nich była odtwarzana najpopularniejsza muzyka. Coś w tym musi być, skoro Brainwavz HM3 najlepiej wypadają przy niskich dźwiękach, wpasowujących się w popularne „rąbanki”, czy muzykę elektroniczną.

Dźwięki płynące z testowanego modelu są bardzo ciepło zabarwione – również w średnicy, która momentami może [pull_quote_right]Skrupulatności audiofilskiej w tym nie ma – ale przyznaję szczerze, że HM3 radzą sobie z tonami lepiej niż wszystkie przeciętne zestawy słuchawkowe[/pull_quote_right]schodzi nawet za nisko. Wszystko jednak prezentuje się bardzo czysto i przyjemnie, nawet w wysokich partiach wokalnych, czy instrumentalnych. Skrupulatności audiofilskiej w tym nie ma – ale przyznaję szczerze, że HM3 radzą sobie z tonami lepiej niż wszystkie przeciętne zestawy słuchawkowe. Momentami radzą sobie nawet lepiej niż niektóre produkcje z założenia „high-endowe”.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/03/Brainwavz-HM3-przetworniki.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=””]

Optymizmem w kontekście Brainwavz HM3 napawa również przestrzenna realizacja dźwięku. W utworach muzycznych realnie sprawuje się odzwierciedlenie tego, z której strony akurat chce nas atakować jaki instrument. Recenzowane słuchawki okazjonalnie mogą się sprawdzać również w pozycjonowaniu dźwięków w grach. Pamiętać jednak trzeba, że w tym elemencie nie możemy oczekiwać rewelacji – nie do tego zostały przecież stworzone.

Gdyż powstały przede wszystkim do słuchania muzyki, a za cenę, w jakiej można je dostać – zdecydowanie można sprawdzić jak z tego założenia HM3 się wywiązują.

Zobacz również
Test słuchawek dla graczy Plantronics RIG500E. Modularne z Dolby 7.1 i rekomendacją ESL