Brainwavz m4 recenzja test słuchawek dokanałowych
Brainwavz m4 recenzja test słuchawek dokanałowych

Test dokanałowych słuchawek Brainwavz M4. Minimalizm, wygoda i jakość dźwięku?

Pewnie większość z nas nie zaprząta sobie głowy tym, aby odróżnić słuchawki douszne od dokanałowych. Bez większej różnicy podchodzimy zazwyczaj do sprawy „pchełek” z kiosku za 3,50 zł i porządnych słuchawek za ponad 200 zł, wszystko w myśl zasady: byle grało. Muszę przyznać, że też przez długi czas myślałem podobnie, lecz wraz ze sprawdzaniem kolejnych słuchawkowych modeli – zacząłem zmieniać swoje zdanie. Czasami warto zainwestować w lepszy sprzęt grający, nawet jeśli są to zwykłe słuchawki podłączane do mp3 lub telefonu. Tak jak Brainwavz M4, o których przydatności i klasie chciałbym dzisiaj napisać.

Od powstania naszego bloga przetestowaliśmy już kilka modeli słuchawek, lecz głównie skupialiśmy się na tych, które przeznaczone były raczej do odtwarzania dźwięków w grach komputerowych, niż do słuchania muzyki. Sprawdzaliśmy też wyłącznie modele nauszne, które z racji budowy prezentowały trochę inny dźwięk, niż te, które przyszło mi recenzować dzisiaj. Siłą rzeczy, nie mogę więc mieć porównania do żadnego z testowanych wcześniej sampli i takich aluzji czynić nie będę. Bardzo chciałem jednak sprawdzić jak grają Brainwavz M4, przede wszystkim dlatego, że są to słuchawki przeznaczone do odsłuchu muzyki – z uściśleniem, za informacją na pudełku: „zwłaszcza rock’n’rolla, jazzu i nagrań orkiestrowych, gdzie najważniejsze są wokale i instrumenty”.

[toggle title=”Specyfikacja techniczna Brainwavz M4″]

  • Przetwornik: Dynamiczne, 10mm
  • Impedancja: 16 Ohm
  • Czułość: 101dB przy 1mW
  • Pasmo przenoszenia: 20 ~ 20000Hz
  • THD: <= 0.3% @ 94dB
  • Balans stereo: =< 3dB (@ 1000Hz)
  • Nominalna moc wejściowa: 4mW
  • Maksymalna moc wejściowa: 20mW
  • Wtyk: 3.5mm pozłacany, kątowy
  • Długość kabla: 1.2m
  • Gwarancja: 1 rok
  • Wymiary opakowania: 160 x 135 x 38mm
  • Waga netto: 10g
  • Waga brutto: 132g

[/toggle]

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/Brainwavz-M4-pudełko.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=””]

Również do zerknięcia w stronę M4 ciągnęło mnie ze względu na ich markę. Zapewne większość z Was nie słyszała [pull_quote_right]Zapewne większość z Was nie słyszała bowiem o firmie z Hong-Kongu – Brainwavz, która na polskim rynku stara się zaistnieć mniej więcej od 2011 roku (nawet na zagranicznych portalach recenzenci przyznają się, że jej nie znają)[/pull_quote_right]bowiem o firmie z Hong-Kongu – Brainwavz, która na polskim rynku stara się zaistnieć mniej więcej od 2011 roku (nawet na zagranicznych portalach recenzenci przyznają się, że jej nie znają). Rzeczony producent ma w swojej ofercie słuchawki nakierowane wyłącznie na słuchających muzyki (w wersjach nausznych i dokanałowych), które w jego zamiarach są kierowane do wymagających użytkowników, którym zależy na jakości dźwięku. Warto więc sprawdzić jak ze swojej deklarowanej misji uprzyjemniania odsłuchu się wywiązuje.

Unboxing

Zawsze staram się zwrócić uwagę na wyposażenie dostarczanego do recenzji sprzętu i gdy trzeba, ochoczo pochwalić producentów, którzy wykazują się szacunkiem do odbiorcy. Zawartość zestawu sprzedażowego z Brainwavz M4 zasługuje na wspomnienie, choć odczuwam lekki niedosyt po tym dość przyjemnym początku. Ale wszystko po kolei.

M4 zapakowane są w bardzo estetyczne czarno-ciemnoróżowe, kartonowe pudełko z niewielkim przezroczystym okienkiem, przez które widać słuchawki. W środku znajdziemy dobrze zaaranżowaną plastikową wkładkę, na której umieszczony jest recenzowany sprzęt i czarny futerał z logo producenta o wymiarach, mniej więcej 8 x 6 cm. W środku futerału znalazło się miejsce dla: krótkiej instrukcji z kartą gwarancyjną, klipsa do przypięcia słuchawek do ubrania, pary piankowych nakładek Comply i 6 par (strona producenta mówi o 3, więc nie wiem skąd ta hojność w moim zestawie) nakładek silikonowych.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/Słuchawki-dokanałowe-Brainwavz-M4.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Zawartość pudełka wygląda bardzo dobrze, ale…”]

[pull_quote_left]Jedynym zgrzytem wśród tego wszystkiego może być za to brak jakiegokolwiek sprzętu do czyszczenia nakładek – chyba producent uznał, że mając do dyspozycji ich taką ilość, nie będziemy przejmowali się nadmiernym wydzielaniem wosku z uszu[/pull_quote_left]Może i 6 par silikonowych nakładek (po 3 rozmiary wersji z szerszymi i węższymi dziurkami) to tylko błąd firmy dostarczającej nam sprzęt do recenzji, ale nie mogę powiedzieć, że błąd nieprzyjemny. Cieszą również piankowe Comply, które coraz częściej trafiają do opakowań ze słuchawkami dokanałowymi. Jedynym zgrzytem wśród tego wszystkiego może być za to brak jakiegokolwiek sprzętu do czyszczenia nakładek – chyba producent uznał, że mając do dyspozycji ich taką ilość, nie będziemy przejmowali się nadmiernym wydzielaniem wosku z uszu.

Zobacz również
HQ-1600
Test Creative HQ-1600. Czy ładne równa się dobre?