AVG to jedna z tych niewielu marek, które jednoznacznie kojarzą się z oprogramowaniem zabezpieczającym komputer przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami. Jak co roku na rynku pojawiła się kolejna edycja jej produktów, oznaczonych numerkiem 2013. Jak prezentują się one na tle innych programów z tego segmentu? Czy są skuteczne? Jak bardzo wpływają na wydajność systemu? Postaram się odpowiedzieć na te wszystkie pytania i w wyczerpujący sposób opisać udostępnione Recenzatorowi przez polskiego dystrybutora, firmę CORE, do testów programy: AVG AntiVirus 2013 oraz AVG Internet Security 2013.

AVG Technologies to czeska firma, której początki sięgają roku 1991. Na ten rok datuje się bowiem założenie przedsiębiorstwa przez duet: Jan Gritzbach i Tomas Hofer. Przez te wszystkie lata marka AVG prężnie się rozwijała i gościła na setkach tysięcy komputerów domowych i biznesowych. W końcu w 2005 AVG Technologies zostało przejęte przez Intel Corporation, a w kolejnych latach odniosło wiele sukcesów. W końcu dotarliśmy do roku 2012, a w moje ręce trafiły najnowsze odsłony tych kultowych produktów.

Mówiąc o oprogramowaniu zabezpieczającym, nierzadko dyskryminujemy AVG. Pierwsze, co przychodzi na myśl wielu użytkownikom, to takie marki, jak Kaspersky czy Norton. Czy słusznie? Czy czeskie oprogramowanie ma się czego wstydzić w porównaniu z konkurentami ze wschodu i dalekiego (dzikiego) zachodu? Czy czeskie oprogramowanie ma się czego wstydzić w porównaniu z konkurentami ze wschodu i dalekiego (dzikiego) zachodu? Zaraz się przekonamy.

Tegoroczne portfolio AVG jest bardzo szerokie. Znajdziemy w nim, tradycyjnie aplikację AVG Antivirus 2013 (oraz jej darmową, uboższą wersję Free), pakiet AVG Internet Security 2013 oraz szereg pakietów zabezpieczających dla biznesu. Do tego należy dodać jeszcze aplikacje mobilne, które zapewnią ochronę urządzeniom z Androidem na pokładzie. W tym roku producent wprowadził też nową pozycję – pakiet optymalizujący system AVG PC TuneUp, który jest niczym innym, jak lekko zmodyfikowaną wersją popularnego TuneUp Utilities (testowanego zresztą na naszych łamach). Jest zatem w czym wybierać!

     

    AVG AntiVirus 2013

    AVG AntiVirus to podstawowe, płatne rozwiązanie do ochrony naszego peceta. Bynajmniej nie znaczy to jednak, że oferuje nam jedynie zabezpieczenie przed wirusami i im podobnymi zagrożeniami. Producent zadbał, żeby program dbał o bezpieczeństwo w (prawie) pełnym tego słowa znaczeniu.

    Pierwsze co rzuca się w oczy po włożeniu płytki z programem do napędu, to estetycznie wykonany instalator. Jak się później przekonamy został on zaprojektowany w podobnym stylu, co główny interfejs programu. Świetnie to się ze sobą komponuje i sprawia, że mamy wrażenie obcowania z produktem dopracowanym i kompletnym. Sam proces instalacji jest bardzo krótki. Użytkownik może wskazać w razie potrzeby inne niż partycja systemowa miejsce na pliki programu, a także zainstalować bezpieczne dodatki AVG do przeglądarki (m.in. dodatkowy pasek – nie ukrywam, że nigdy nie kibicowałem tego typu rozwiązaniom) i zarejestrować swój adres e-mail w celu otrzymywania biuletynu informującego o nowych zagrożeniach i aktualizacjach.

    Pierwsze uruchomienie programu również przebiega bezboleśnie. jak nietrudno się domyślić, antywirus z marszu rozpocznie aktualizację swoich plików oraz bazy sygnatur. W moim przypadku trwało to relatywnie krótko, więc raczej nie polecam zbytniego oddalania się od komputera. Jak już wspomniałem, interfejs aplikacji AVG AntiVirus 2013 w znacznej mierze przypomina to, co widzieliśmy podczas instalacji. Wszystkie elementy wykonano niezwykle estetycznie. Zadbano też, żeby przetłumaczone na język polski komunikaty mieściły się w wyznaczonych boksach (wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste – ubiegłoroczna wersja BitDefendera pod tym względem prezentowała się koszmarnie…). Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że całość stylistyką mocno nawiązuje do interfejsu ModernUI z Windows 8, czyli sławetnych “kafelków”. Nie zmienia to jednak faktu, że umiejscowienie poszczególnych poleceń jest bardzo intuicyjne, a swoisty minimalizm bardzo korzystnie wpływa na przejrzystość okna programu.

    Do naszej dyspozycji oddano cztery podstawowe moduły chroniące komputer przed zagrożeniami. Ochrona komputera, kryje przede wszystkim ochronę rezydentną, która w czasie rzeczywistym monitoruje wszelkie przesyłane dane pod kątem występowania złośliwego kodu. Prócz tego znajdziemy tutaj moduł Anti-Rootkit, który skupia swoją uwagę na wszelkiego rodzaju rootkitach (programach ukrywających potencjalne wirusy i szkodliwe aplikacje, co utrudnia ich wykrycie, a tym samym usunięcie). Klikając w drugi kafelek w głównym oknie programu zobaczymy moduły dbające o bezpieczne przeglądanie internetu. Są to LinkScanner Surf-Shield oraz Ochrona sieci. Pierwszy wykrywa ukryte na stronach www exploity i inne bardziej zaawansowane zagrożenia. Drugi natomiast zapewnia podstawową, stale aktywną ochronę w czasie przeglądania sieci. Dwa kolejne kafelki kryją moduły zabezpieczające tożsamość użytkownika (Identity Protection) oraz pocztę e-mail (skaner antywirusowy oraz Anti-Spam).

    Ciekawym dodatkiem do tego pokaźnego zestawu zabezpieczeń jest funkcja “Popraw wydajność”. Kryje się tutaj moduł PC Analyzer, który bada nasz system pod kątem występowania błędów rejestru, zbędnych plików, fragmentacji dysku oraz niepoprawnych skrótów. Obsługa tego narzędzia jest banalnie prosta i ogranicza się do jednego kliknięcia – uruchomienia skanowania. Możemy też oczywiście przejrzeć listę znalezionych błędów, klikając w którąkolwiek z kategorii. Niestety wbrew temu, co można by sądzić, wbudowany PC Analyzer nie wysprząta nam peceta… Niestety wbrew temu, co można by sądzić wbudowany PC Analyzer nie wysprząta nam peceta… W tym celu musimy dokupić program AVG PC TuneUp. Sprytny krok ze strony producenta, który w ten sposób reklamuje inną pozycję ze swojego portfolio. Szkoda, że nie zaimplementowano tutaj silnika optymalizującego, bo AVG mocno by zyskał przez to w moich oczach.

    Niezwykle imponująco wygląda okienko z zaawansowanymi ustawieniami programu. Kryje się tutaj ogrom ekranów z opcjami, które pozwalają na dostosowanie działania aplikacji w każdym możliwym stopniu. Możemy zatem aktywować i dezaktywować poszczególne moduły, konfigurować białe listy wyjątków, planować regularne aktualizacje oraz skanowanie dysków twardych i wiele, wiele innych. Większość ekranów prezentuje się przejrzyście i zrozumiale, choć zdarzają się niechlubne wyjątki. Najbardziej doskwierał mi tutaj brak pomocy kontekstowej, która tak świetnie sprawdzała się w głównym oknie antywirusa.

    Warto zauważyć też, ze nośnik zawierający program AVG AntiVirus 2013 pełni również funkcję Rescue CD. To bardzo ważne, bo pomaga zwalczyć złośliwe aplikacje, które całkowicie uniemożliwiają załadowanie się systemu. Wówczas wystarczy, że ustawimy w Biosie start z płyty CD i wykonamy naprawę bez udziału Windowsa.

    Ciekawym rozwiązaniem jest też funkcja przygotowywania raportów informujących na temat ostatnich dokonań skanera. Program w bardzo wymowny sposób daje nam do zrozumienia, że zarówno nasze dane jak i my sami jesteśmy w dobrych rękach. Zresztą sami zobaczcie powyższy zrzut ekranu.

    Roczna licencja na program AVG AntiVirus 2013 na jedno stanowisko to wydatek rzędu 130 zł. Nie jest to niska cena, ale nie odstaje w żaden sposób od oferty konkurencji, która swoje produkty sprzedaje za podobne pieniądze.