Recenzja Norton Internet Security 2013. Najlepszy antywirus dla laików?

Marka Norton odkąd pamiętam kojarzyła mi się z dobrym antywirusem. Jeszcze za czasów Windowsa 98 posiadanie go na dysku w było w moim otoczeniu czymś w rodzaju wyróżnienia. Czasy się jednak zmieniły i obok Nortona na rynku pojawiło się wiele innych, równie dobrych produktów. Jak sytuacja wygląda w roku 2013? Czy produkt firmy Symantec ciągle wiedzie w tym segmencie prym? Na to pytanie odpowiedzieć ma test pakietu Norton Internet Security 2013.

Norton Internet Security 2013 jest kompleksowym pakietem narzędzi do ochrony naszego komputera. Oznacza to, że znajdziemy tutaj nie tylko moduł antywirusowy, ale też masę dodatkowych narzędzi, które zabezpieczą nas przed innymi formami ataków i zagrożeń. To jednocześnie pośredni produkt, między okrojonym Norton AntiVirusem i bardziej rozbudowanym pakietem Norton 360. Rozwiązanie, któremu chcę się dziś przyjrzeć jest w znacznej mierze dedykowane użytkownikom domowym, choć z pewnością sprawdzi się też w innych zastosowaniach. Liczba wbudowanych funkcji jest bowiem tak szeroka, że niemal każdym znajdzie tutaj coś odpowiadające jego potrzebom. Nasuwa się jednak tutaj pytanie, czy tyle składników wrzuconych do jednego dania nie poskutkuje niestrawnością?

  • System operacyjny: Windows XP SP2, Windows Vista SP1, 7, 8 (32-bit/64-bit),
  • Procesor (CPU):  300 MHz (Windows XP) lub 1 GHz (Windows Vista/7/8)
  • Pamięć RAM: 256 MB,
  • 300 MB miejsca na dysku twardym.
  • Światowa data premiery: październik 2012
  • Polska data premiery: październik 2012
  • Producent: Symantec Corporation
  • Wydawca: Symantec Corporation
  • Polski wydawca: Symantec Corporation

 

Instalacja, interfejs i wygoda obsługi

Instalacja pakietu Norton Internet Security przebiega bardzo szybka, a zastosowany kreator nie wymaga zbyt wielu ingerencji ze strony użytkownika. Nasze działania ograniczają się właściwie do kilku prostych kroków. Wśród nich znajdziemy m.in. formularze służące do wpisania kodu rejestracyjnego oraz założenia konta w internetowej usłudze, co przyniesie nam szereg korzyści w postaci pomocy i wsparcia technicznego oraz możliwości przechowywania kopii zapasowych online (do dyspozycji mamy 2 GB przestrzeni). Norton Internet Security 2013 wyposażono w interfejs, który swoją stylistyką wpisuje się w budzący skrajne uczucia wśród użytkowników Modern UI. Podczas instalacji możemy już przeprowadzić wstępną ingerencję w ustawienia systemu m.in. aktywując filtr ochrony rodzicielskiej lub przełączając domyślną przeglądarkę na jej bezpieczną odmianę – Norton Safe Search (ma to zapobiegać wyszukiwaniu witryn ze złośliwym kodem).

Norton Internet Security 2013 wyposażono w interfejs, który swoją stylistyką wpisuje się w budzący skrajne uczucia wśród użytkowników Modern UI. Producent postawił tutaj na oszczędny minimalizm oraz proste, kanciate kształty. Rezultat z całą pewnością pozytywnie odbija się na przejrzystości i intuicyjności obsługi. Na plus należy też zaliczyć dopracowanie poszczególnych elementów oraz względną spójność całości. Choć w tym ostatnim przypadku miałbym w kilku momentach zastrzeżenia.

Główne okno programu zawiera cztery duże boksy z podstawowymi modułami. Pierwszy od lewej pełni funkcję czysto informacyjną. Znajdziemy tutaj informacje o stanie ochrony naszego komputera (wyrażony w procentach jako poziom zaufania) oraz aktualnym obciążeniu procesora przez system oraz procesy Nortona. Tuż obok umieszczono boks z dużą lupą, który prowadzi nas do ekranu skanowania dysków komputera. Znajdziemy tutaj również informację o tym, kiedy ostatnio ten proces przeprowadzano. Analogiczne dane wyświetla kolejna ramka, z tym, że tutaj dotyczą one funkcji Live Update, czyli po prostu aktualizacji sygnatur wirusów oraz samego programu. Ostatnia ramka prowadzi nas do ekranu z funkcjami zaawansowanymi. Znajdziemy tam m.in. przełączniki umożliwiające dezaktywację poszczególnych modułów Nortona.

Dodatkowo producent umieścił ikonki przy prawej krawędzi ekranu. Znajdziemy ich tutaj łącznie pięć, przy czym jednocześnie wyświetlane są jedynie cztery z nich (stąd przyciski strzałek do przewijania). Nie jest to szczególnie wygodne rozwiązanie, ale z drugiej strony dostępne z tego poziomu funkcje nie są używane na co dzień, więc pewnie nie odczujemy zbytniego dyskomfortu. Począwszy od góry znajdziemy tutaj ekran zarządzania naszymi wszystkimi produktami i aplikacjami marki Norton. Posłuży do tego specjalny moduł Norton Management. Jest to szczególnie przydatne dla osób, które zainstalowały pakiet Symantec na więcej niż jednym urządzeniu. Poniżej umieszczono ikonkę smartfona, która pozwala na uzyskanie informacji o ochronie naszego mobilnego urządzenia – zakładając, że je posiadamy i zainwestowaliśmy w stosowną aplikację. Trzecia w kolejności ikonka umożliwia pobranie dodatkowego (bezpłatnego rzecz jasna) modułu Norton Family w ramach, którego możemy dosłownie szpiegować nasze dzieci korzystające z komputera i nakładać na nie stosowne ograniczenia. Jest to nieco bardziej inteligentny rodzaj ochrony rodzicielskiej. Ostatnia z ikonek pozwala nam na tworzenie kopii zapasowych online, a także zarządzanie przesłanymi już na serwery Symantec backupami.

Symantec naturalnie zadbał też o obecność ekranu ustawień. W pakiecie Norton Internet Security 2013 jest on bardzo rozbudowany i obfituje w ogromną liczbę opcji. Z tego też powodu całość podzielono na cztery karty: Komputer, Sieć, Internet, Ogólne i Pomoc. Trudno szczegółowo opisywać każdy z nich, zwłaszcza, że nazwy mówią same za siebie. Prawdopodobnie większość użytkowników będzie tutaj zaglądała okazyjnie. Dodam jedynie, że Norton jest produktem dość konfigurowalnym i nie ma oporów przed działaniem zgodnie z wolą użytkownika. Paradoksalnie idzie to w parze z daleko idącą automatyzacją wielu procesów.

Podobnie jak w poprzednich edycjach, Norton Internet Security 2013 został też wyposażony w moduł monitorujący wydajność naszego komputera. Norton Internet Security 2013 został też wyposażony w moduł monitorujący wydajność naszego komputera. Aktywujemy go za pomocą jednego z odnośników w horyzontalnym menu przy górnej krawędzi okna. Program pozwala przejrzeć historię zużycia zasobów kilka miesięcy wstecz oraz przeprowadzić optymalizację. Jednocześnie korzysta z prostego systemu znaczników, które informują o nienaturalnym zachowaniu systemu oraz podejrzanych aplikacji. Znajdziemy też tutaj wykresy użycia procesora i pamięci RAM, a także inteligentny menadżer autostartu. Podsuwa nam on informacje o programach uruchamianych wraz z systemem i pozwala na optymalizację tego procesu.

Interfejs Nortona Internet Security 2013 zdecydowanie przypadł mi do gustu, choć producent mógł sobie odpuścić bijącą po oczach jaskrawą zieleń boksu informującego o stanie ochrony (wystarczyłaby tutaj jakaś delikatna pastelowa barwa). Rażą tutaj też zupełnie zbędna dodatki, jak chociażby odnośnik „Opinia” na górnym menu, który pozwala nam na przesłanie za pomocą formularza swojego komentarza i oceny programu. Myślę też, że producent niezbyt efektywnie wykorzystał miejsce, stosując pionowy, przewijany pasek przy prawej krawędzi. Wszystkie ikonki z tego miejsca spokojnie zmieściłyby się przy dolnej krawędzi. Dostęp do nich byłby tam łatwiejszy.

More Stories
MultiTV Prestigio zadba o zdrowie użytkowników