AVG Internet Security 2013

 AVG Internet Security 2013 to nieco bardziej rozbudowana opcja w ofercie AVG Technologies. W stosunku do opisywanego w poprzednim rozdziale AVG AntiVirusa oferuje nam kilka unikatowych i praktycznych narzędzi.

Interfejs programu różni się od tego, co widzieliśmy w AVG AntiVirusa 2013 jedynie nazwą w lewym górnym rogu oraz dodatkowym, piątym kafelkiem. Jest to zapora ogniowa (Firewall), która kontroluje ruch sieciowy w obie strony między komputerem a internetem. Znajdziemy tutaj szereg opcji, umożliwiających konfigurowanie własnych reguł dla poszczególnych procesów oraz aplikacji, co w ostatecznym rozrachunku ma uniemożliwić niepowołanym osobom uzyskanie dostępu do naszego peceta. Ciekawym dodatkiem na ekranie ustawień jest tryb eksperta, dzięki któremu zaawansowani użytkownicy uzyskają dostęp do o wiele bardziej szczegółowych poleceń.

Bardzo interesującą opcją w pakiecie AVG Internet Security jest moduł o nazwie AVG Accelerator. Jego działanie ma przyśpieszać transfer danych z popularnych serwisów (m.in. YouTube). Twórcy postarali się, bo różnica po aktywowaniu tego modułu jest widoczna gołym okiem. Akcelerator potrafi skutecznie zmniejszyć czas oczekiwania na zbuforowanie się pliku wideo, a także zwiększyć prędkość pobierania plików z takich serwisów jak Download.com. Biję się tutaj w pierś, bo początkowo wydawało mi się, że to kolejny marketingowy slogan, który nie znajdzie przełożenia na rzeczywistość. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Brawo!

I to by było na tyle, jeśli chodzi o różnice w stosunku do programu AVG AntiVirus 2013. Nie jest tego wiele, choć nie da się ukryć, że zarówno systemowa zapora, jak i akcelerator to niezwykle praktyczne narzędzia. O ich (jak i całego pakietu) skuteczności jednak przekonamy się za chwilę. Czego natomiast zabrakło? Przede wszystkim modułu ochrony rodzicielskiej, który powoli staje się standardem w tego typu pakietach. Czego natomiast zabrakło? Przede wszystkim modułu ochrony rodzicielskiej, który powoli staje się standardem w tego typu pakietach. Nie zaszkodziłoby, gdyby AVG postawiło też na inny aspekt ochrony – szyfrowanie plików na dysku, co utrudniłoby też życie tym cyberprzestępcom, którzy mają fizyczny dostęp do komputera. Za AVG Internet Security zapłacimy ok. 180 zł. To zaledwie 50 zł więcej niż w przypadku antywirusa, ale czy warto dopłacać za tak skromny zasób nowych funkcji?

 

Skuteczność, wydajność i obciążenie systemu

Koniec opisywania interfejsu, ergonomii i nowych funkcji. Czas na konkrety! Do tej pory programy AVG 2013 prezentowały się bardzo dobrze. Szczególnie przypadł mi do gustu nowy interfejs, którego pozazdrościć mógłby im niejeden konkurent. Czy jednak idzie to w parze z satysfakcjonującą skutecznością oraz wydajnością?

W ocenie skuteczności programów zabezpieczających AVG pomogły mi raporty renomowanych, niezależnych ośrodków badawczych, które co roku przygotowują raporty na temat najpopularniejszych aplikacji z tego segmentu: AV-test i AV-comparatives. Wychodzę z założenia, że żaden test skuteczności przeprowadzony w warunkach domowych (tudzież w małej redakcji) nie będzie na tyle miarodajny i wiarygodny, co profesjonalne badania laboratoryjne, a z tych własnie słyną wspomniane serwisy.

AV-test ocenił najnowsze edycje programów AVG Internet Security bardzo pozytywnie. Program wykazał się w tym teście wysoką skutecznością, szczególnie podczas ataku malware’u z 2-3 ostatnich miesięcy (skuteczność 98 proc.). Nieco gorzej wypadł podczas badania “Real World Testing” polegającego na pobraniu na chroniony komputer próbek nieznanego dotychczas złośliwego oprogramowania ukrytego na stronach www i w wiadomościach e-mail (92 proc.). W tej kategorii AV-test przyznał AVG ocenę 4,5/6.0. Równie korzystnie AVG zaprezentował się pod kątem skuteczności zwalczania obecnego już na komputerze malware’u. Jego skuteczność utrzymywała się na poziomie 95 proc. dla obecnych w systemie aktywnych złośliwych aplikacji i 73 proc. dla tych, które już zdołały zmodyfikować krytyczne obszary systemu. Tutaj również przyznano pakietowi AVG Internet Security ocenę 4,5/6.0. (Antivirus otrzymał ocenę o jeden stopień niszą). W ostatniej kategorii, polegającej na badaniu szeroko pojętej użyteczności (czyli m.in. szybkości działania oraz obciążenia zasobów komputera) AVG również otrzymało ocenę 4,5/6.0.

Nieco gorzej AVG wypadł w teście AV-comparatives. Niestety póki co edycję 2013 przetestowano jedynie pod kątem skuteczności usuwania malware’u oraz wydajności. W pierwszym z testów AVG AntiVirus 2013 uzyskał 67 punktów, co dało mu tylko jedną gwiazdkę (choć do wyższej oceny zabrakło niewiele). W drugim natomiast ten sam program znalazł się w czołówce z dwoma gwiazdkami na koncie, co pozwala sądzić (i było to też widoczne gołym okiem podczas moich testów), że komputer z AVG na straży nie dostanie zadyszki przy pierwszym lepszym poleceniu.

W tym roku AV-comparatives przeprowadziło też dwa inne badania, w których zbadano skuteczność skanera antywirusowego oraz modułu antyphishingowego. Wykorzystano w nich jednak zeszłoroczną wersję programu AVG. Dla ciekawych podam tylko, że zgarnął on w obu testach jedną na trzy możliwe gwiazdki. Podczas badania skuteczności skanera antywirusowego AVG wykazał się wysoką efektywnością na poziomie 98 proc. Skuteczność ochrony była satysfakcjonująca (aczkolwiek nie idealna!). Efekt popsuła niestety zbyt duża liczba fałszywych alarmów (aż 36). Skuteczność modułu antyphishingowego była o wiele gorsza i utrzymała się na poziomie 61,3 proc. Bardziej aktualne badania AV-test wykazują, że oba te aspekty w najnowszej wersji uległy poprawie. Do podobnych wniosków doszedłem też po kilkugodzinnym bombardowaniu AVG kolejnymi spreparowanymi stronami www oraz paczkami zainfekowanych plików. Skuteczność ochrony była satysfakcjonująca (aczkolwiek nie idealna!).

Niebagatelną rolę w najnowszym wydaniu programów AVG odgrywa też szybkość. Producent przed premierą zapewniał, że będą one o 26%, krócej się uruchamiać o 36% skanować nasze dane, a sam interfejs użytkownika załaduje się 200% szybciej. Czy tak jest w rzeczywistości? Trudno precyzyjnie potwierdzić lub obalić zapewnienia AVG Technologies. Jedno jest jednak pewne – edycja 2013 jest diabelsko szybka. Mam tutaj na myśli wszystkie trzy aspekty działania programów – rozruch, skanowanie oraz wywoływanie interfejsu z zasobnika systemowego. Niestety nie można tego samego powiedzieć o wpływie na start samego systemu. Tutaj obecność AVG znacznie zaszkodziła, wydłużając czas oczekiwania blisko dwukrotnie.

Na sam koniec rzućmy jeszcze okiem na zapotrzebowanie programów AVG 2013 na zasoby systemowe, czyli w szczególności pamięć RAM. Muszę przyznać, że pod tym względem testowane produkty bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. W stanie aktywnej ochrony AVG Internet Security potrzebował zaledwie 20-30 MB pamięci, a nierzadko nawet mniej (czego dowodem jest powyższy zrzut ekranu). Analogicznie sytuacja wyglądała w przypadku programu AntiVirus, który (najprawdopodobniej ze względu na brak zapory) potrzebował na ogół 15-25 MB pamięci. Po uruchamianiu skanowania, aktualizacji lub innych zadań zapotrzebowanie to rzecz jasna rosło. Tutaj udało mi się zaobserwować, że obie aplikacje na ogół zamykały się w 45-60 MB (w skrajnych przypadkach nigdy nie było to jednak więcej niż 300 MB). To również bardzo dobry wynik.