4 gry dla z ciemną stroną walczących, 2 dla fanów mrocznego rycerza, 2 części przygód małego czarodzieja, 2 także z Indianą oraz jedna z Jackiem Sparrowem i jedna, JEDYNA by rządzić wszystkimi. By wszystkie zniewolić i spętać w ciemności. Tak mniej więcej wygląda historia gier w serii z duńskimi klockami autorstwa studia Traveller’s Tales Games. Czy rzeczywiście LEGO Lord Of The Rings będzie ich tą JEDYNĄ, najlepszą grą? Zapraszam do zapoznania się z recenzją, która pomoże to rozsądzić.

Traveller’s Tales Games to angielskie studio, które istnieje od 1990 roku i już praktycznie od początku ukierunkowane było na realizację projektów dedykowanych najmłodszym. Od roku 2005 wzięło się za tworzenie gier w konwencji duńskich  klocków LEGO i powyżej mieliście mniej więcej podane jakie tytuły wyszły spod ich ręki. Dla ścisłości wystarczy, że wymienię tu serie: Star Wars, Harry Potter i Batman oraz Indiana Jones, a także pojedynczą próbę przeniesienia graczy w świat Piratów z Karaibów. Powyższe gry zbierały różne recenzje krytyków, od gorących pochwał, po grożenie pięścią, jednak trzeba przyznać, że musiały okazać się ekonomicznie dochodowym przedsięwzięciem, skoro TT Games planuje kolejne próby stworzenia wirtualnych światów LEGO (w 2013 roku na świat wyjdzie klockowa wersja bohaterów Universum Marvela).

    Pod koniec zeszłego roku kalendarzowego Traveller’s Tales puściło w świat LEGO Lord OF The Rings, które dzisiaj chciałbym dla Was zrecenzować. Mam nadzieję, że uda mi się opisać tę grę z perspektywy fana tolkienowskiego Śródziemia, który przy okazji chce udowodnić, że gry z klockami LEGO przeniesionymi na ekran nie muszą być wcale kierowane wyłącznie do dzieci.

    Oj, coś mam wrażenie, że mi się to uda.

    Drużyna Pierścienia – zarys fabularny

    Nie, nie stroję sobie żartów i naprawdę chcę przedstawić zarys fabularny gry LEGO Lord Of The Rings. Co prawda nie wierzę, że w dzisiejszych czasach może istnieć ktoś, kto nie ma pojęcia kim jest Frodo i dlaczego akurat ten hobbit musi zniszczyć Pierścień. Na początku tej recenzji chciałbym bardziej odnieść się do tego jak LEGO Władca Pierścieni ma się do wydarzeń przedstawionych w trylogii książkowej i jej adaptacji kinematograficznej autorstwa Petera Jacksona. A w tym aspekcie jest różnie.

    Od początku, gdy zaczęły wypływać informacje o powstawaniu kanciastej wersji Władcy Pierścieni, odpowiedzialni za Fani PRAWDZIWEGO Śródziemia nie do końca będą jednak zawiedzeni. Twórcy gry postanowili bowiem zabawić się nie tylko z fanami filmów, lecz i z molami książkowymi.grę donosili, że będzie oparta ona o filmową adaptację (nic w tym dziwnego – producentem jest wszak Warner Bros). Widać to dokładnie, gdy chcemy ją przejść zgodnie z trybem fabularnym, w którym w szczególności cut-scenki są niemalże wiernym odwzorowaniem filmowych kadrów. Z jedyną różnicą, dotyczącą oczywiście występujących w nich ludzików LEGO. Tak samo więc, jak w nagradzanym Oscarami dziele Jacksona, tak i w grze znajdziemy sporo uchybień w stosunku do tego, co pisał Tolkien – na przykład w osobie Arweny przewożącej Froda do Rivendell.

    Fani PRAWDZIWEGO Śródziemia nie do końca będą jednak zawiedzeni. Twórcy gry postanowili bowiem zabawić się nie tylko z fanami filmów, lecz i z molami książkowymi. W rozgrywce sandboksowej (o której więcej w dalszej części recenzji) na fanów Tolkiena czeka kilka ciekawostek, np. wśród możliwych do odblokowania postaci. W tym szacownym gronie znalazło się bowiem miejsce dla Toma Bombadila, Glóina i wielu innych dzieci Ilúvatara, na które nie wystarczyło miejsca w filmie i grze. Przyjemnym bonusem jest również piosenka, którą wklejam poniżej – jak ją odblokować dowiecie się na następnej stronie.

    [youtube id=”DovJfFRo6WM” width=”590″ height=”350″ align=”center” caption=”Drzewiec & Aragorn feat. Gandalf „]