Dwie wieże – Gamplay i wrażenia audiowizualne
Zdarzyło mi się wcześniej wspomnieć, że rozgrywka w LEGO Lord Of The Rings dostępna jest w dwóch trybach. Zacznę od ścieżki fabularnej, gdyż przez nią będzie musiał z pewnością przejść każdy, kto zdecyduje się odpalić tę grę (na [pull_quote_left]Będzie więc przemierzanie planszy i rozwalanie wszystkiego w poszukiwaniu growej waluty, będą również logiczne zagadki, mini-quick-time-eventy, jak i maksymalne wykorzystywanie umiejętności każdej z postaci.[/pull_quote_left]wielu platformach: PC-ty, PS3, PS Vita, Wii, Nintendo 3DS i DS oraz sprawdzona przeze mnie wersja pod Xbox 360). Przechodząc klockowatego LOTR-a w ten sposób spotkamy wiele elementów klasycznych dla platformowych gier akcji z serii LEGO. Będzie więc przemierzanie planszy i rozwalanie wszystkiego w poszukiwaniu growej waluty, będą również logiczne zagadki, mini-quick-time-eventy, jak i maksymalne wykorzystywanie umiejętności każdej z postaci. W kontekście tego ostatniego, ciekawie wypada to, że dla systematycznego przechodzenia poziomów jesteśmy zmuszeni do ciągłego zmieniania postaci – czasami bowiem potrzebujemy młota Gimliego, a czasami wysokich skoków Legolasa (btw. nikt do tej gry bardziej nie pasuje, już ze względu na samo imię!). Taka współpraca wszystkich umiejętności doskonale wypada w trybie kooperacji, gdy do pomocy mamy gracza siedzącego obok nas – chodź trzeba w tym miejscu wspomnieć również o tym, że w kooperacji praca dynamicznej kamery momentami spisuje się niesamowicie źle i nieczytelnie. Po przebrnięciu każdego poziomu naszym oczom ukaże się podsumowanie z liczbą zdobytych punktów i zebranych gadżetów (wśród nich skarby odblokowujące mini-zestawy klocków oraz schematy dodatkowych, mithrilowych broni do wykonania u kowala w Bree), wtedy także odblokowujemy zdobytą lokację do gry sandboksowej.
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/LEGO-Władca-Pierścieni-Kowal-w-Bree.jpg" align="center" width="590" height="250" caption="Kowal w Bree wykuje nam broń ze zdobytych schematów"]
A trzeba przyznać, że LEGO Lord Of The Rings to sandbox pełną gębą. Po ukończeniu całego scenariusza fabularnego, twórcy gry pozwalają nam dowolnie poruszać się po wykonanej przez nich mapie (długie drogi możemy skracać używając podróżnych pomników). Zdobyte plansze możemy także pokonywać raz jeszcze z innymi odblokowanymi postaciami, co owocuje oczywiście kolejnymi odnajdywanymi skarbami i schematami. Bawić można się również beztrosko biegając i odkrywając kolejnych bohaterów do odblokowania, za których zapłacimy zebranymi LEGO-monetami. Świetnie, że Traveller's Tales Games przygotowali aż tyle możliwości spędzenia czasu z LEGO Lord Of The Rings i nie poprzestali wyłącznie na ścieżce fabularnej, którą można przejść w ciągu jednego dnia (i nocy, bo jednak przebrnięcie przez trzy tomy Tolkiena zajmuje trochę czasu nawet w grze).
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/LEGO-Władca-Pierścieni-Upiór-Pierścienia.jpg" align="center" width="590" height="250" caption="Walka z wodzem Nazguli"]
Biorąc do rąk pudełko z LEGO Lord Of The Rings trochę bałem się tego jak cała gra wypadnie pod względem grafiki. W końcu infantylne ludziki z klocków trochę nie bardzo pasują do bardziej doniosłej trylogii Tolkiena i całokształtu idei i [pull_quote_right]Wszystkie postacie zostały wykonane genialnie – trochę z przymrużeniem oka (przesadzonym w części poświęconej Drużynie Pierścienia, ale im dalej w Fangorn, tym zdecydowanie lepiej) i świetnie pod względem wizualnym.[/pull_quote_right]zamierzeń wyglądu Śródziemia. Rozterki jednak szybko prysły, bo muszę przyznać, że wszystkie postacie zostały wykonane genialnie – trochę z przymrużeniem oka (przesadzonym w części poświęconej Drużynie Pierścienia, ale im dalej w Fangorn, tym zdecydowanie lepiej) i świetnie pod względem wizualnym. Ponadto duży plus ode mnie wędruje do TT Games za wiele wzorów jednych bohaterów (dostępnych na koniec w grze swobodnej), bo na przykład 4 wizerunki Froda wypadają naprawdę genialnie (główny hobbit trylogii występuje w wersjach: z Shire, z Drużyny, w przebraniu orka i jako zmęczone pół-zombie wędrujące na Górę Przeznaczenia).
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/LEGO-Władca-Pierścieni.jpg" align="center" width="590" height="250" caption="Po sandboksie możemy poruszać się każdą z odbokowanych postaci"]
Do gustu przypaść mogą również pieczołowicie wykonane lokacje, które idealnie oddają klimat znany mi z książek i filmów. Minas Tirith, Isengard i Barad-dûr ukazane są w fantastycznie monumentalny sposób, a na szczęście nie brakuje również mniejszych, lecz z pewnością nie mniej okazałych: Lothlórien, Bree, Czarnej Bramy, czy poczciwego i przyjemnego Hobbitowa (w Bag Endzie czeka cierpliwych fanów growej piaskownicy gratka w postaci własnego centrum budowy bohaterów).
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/LEGO-Lord-of-the-rings-olifanty.jpg" align="center" width="590" height="250" caption="Wszystkie postacie, nawet olifanty, wyglądają wyśmienicie"]
LEGO Władca Pierścieni oferuje nam również wysoki poziom doznań muzycznych. Trudno jednak w tym miejscu zbyt przesadnie chwalić twórców gry – wszak soundtrack w całości został zerżnięty z filmowej adaptacji dzieła Tolkiena. Niemniej, znajoma muzyczka to doskonały wybór, świetnie oddający klimat produktu, na który liczyłem. Pochwały należą się za to za wspomniany powyżej remix Śródziemia, w którym gardłowy śpiew Aragorna wspierany jest osobliwymi chórkami Gandalfa. Żeby móc cieszyć się tą wpadającą w ucho piosenką trzeba odblokować i wykuć w Bree schemat mithrilowej disco kuli, która rozjaśni mrok ciemnych pomieszczeń (tak jak światło od Galadrieli w ekwipunku Froda) i sprawi, że wszyscy – od elfów, po najbrzydszych orków – zaczną wesoło tańczyć.
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/01/LEGO-Lord-of-the-rings-mapa.jpg" align="center" width="590" height="250" caption="Na mapie znajdziemy wskazówki gdzie ukryte są zbieralne elementy"]