Recenzja Crash Time 5: Undercover. Mały, a też może!

Świat wirtualnych wyścigów dzieli wielka gruba krecha, po której obu stronach znajdziemy produkcje zgoła odmienne. Seria Crash Time znajduje się w grupie tych niskobudżetowych  gier bez wielkiego rozmachu i intensywnej promocji. Bynajmniej nie oznacza to, że jest to pozycja niegodna uwagi, bo jak się wielokrotnie przekonywaliśmy na przykładzie serii Need for Speed – wysokie budżety nie determinują sukcesu. Jak jest tym razem? Spędziłem kilka długich wieczorów przy Crash Time 5: Undercover, a oto moje wrażenia.

Do recenzji gry podszedłem z pewną trwogą, bo nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z żadną pozycją z serii. Z jednej strony mogę przez to być mniej obiektywny, ale z drugiej macie gwarancję, że opinia i ocena gry będzie równie świeża co poranne pieczywo z osiedlowej piekarni. A jest o czym pisać, bo seria Crash Time ma na swoim koncie bardzo imponujący dorobek. Rzadko które gry o niskim budżecie sięgają swoją numeracją do piątki. Samo to jest już swoistym dowodem, że poprzednie odsłony cieszyły się dużym zainteresowaniem graczy. Co się na to złożyło i czy rzeczywiście mamy do czynienia ze swoistym fenomenem?

[tabs] [tab title=”Wymagania sprzętowe”]

  • System operacyjny: Windows XP, Windows Vista, 7, 8 (32-bit/64-bit),
  • Procesor (CPU):  Intel Core 2 2,0 GHz lub lepszy,
  • Pamięć RAM: 2 GB,
  • Karta graficzna: NVidia 8600GT, AMD Radeon HD 2600 z 256 MB pamięci lub lepsza,
  • 3 GB miejsca na dysku twardym.

[/tab]

[tab title=”Informacje”]

  • Światowa data premiery: 10 kwietnia 2013
  • Polska data premiery: 10 kwietnia 2013
  • Producent: Synetic
  • Wydawca: Dtp entertainment AG
  • Polski wydawca: Techland
  • Ograniczenie wiekowe: 12+

[/tab] [/tabs]

 

Dwóch bohaterów, zorganizowana przestępczość i dużo ścigania

Crash Time 5: Undercover serwuje nam po raz kolejny przygody policyjnego duetu z serialu Kobra: Oddział Specjalny: Semira i Bena. Kiedy ten pierwszy głównie uczestniczy w pościgach i jawnych działaniach zwalczających przestępczość, drugi działa pod przykrywką i przenika do środowiska mafijnego, by zebrać dowody oraz dotrzeć do sedna intrygi. No.. może z tą intrygą przesadziłem, bo ta namiastka fabuły, którą zaserwowali nam twórcy jest prosta niczym konstrukcja cepa i nie zaskoczy nas żadnymi nietuzinkowymi elementami. Mamy bowiem do schwytania potężny gang o bardzo rozbudowanej strukturze.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Crash-Time-5-1.png” align=”center” width=”590″ height=”350″ caption=”Fabuła jest przedstawiana w formie dialogów i wyświetlanych główek postaci.”]

W trakcie zabawy będziemy wcielali się w jednego z dwóch agentów i wykonywali różne zadania. Jest tego tutaj trochę – począwszy od konwojowania istotnych dla mafii pojazdów, dynamiczne pościgi i wyścigi na torach, a na zwinnym wyrzucaniu z pojazdu paczek z dowodami tak, by nikt ich nie znalazł (lub odwrotnie – przechwytywanie owych paczek jako policja). [pull_quote_right]Łącznie daje to nam około 50 zróżnicowanych misji podzielonych na kilka rozdziałów, których zwieńczeniem jest walka z jakąś mafijną szychą[/pull_quote_right] Łącznie daje to nam około 50 zróżnicowanych misji podzielonych na kilka rozdziałów, których zwieńczeniem jest walka z jakąś mafijną szychą (na deser dostaniemy natomiast, jak nietrudno się domyślić, szefa wszystkich szefów). Kariera pozwoli nam cieszyć się grą przez ok. 8-9 godzin. Nie jest to jednak sielanka, bo zadania potrafią być wymagające i zmuszać gracza na kilkukrotnych podejść. W ten sposób twórcy sprzeciwili się panującej obecnie modzie na produkcje proste, łatwe i przyjemne.

W trakcie gry fabułę poznajemy głównie poprzez dialogi postaci, których głowy pojawiają się przy dolnej krawędzi ekranu. Część z tych wymian zdań da się przełknąć, ale niektóre są do bólu sztywne, a czasem wręcz śmieszne na siłę. Prym wiodą tutaj główni bohaterowie, których żarty wywołują jedynie pobłażliwy uśmiech na twarzy.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Crash-Time-5-2.png” align=”center” width=”590″ height=”350″ caption=”Liczba pojazdów jest duża. Na szczęście każdy z nich prowadzi się nieco inaczej.”]

W Crash Time 5 zasiądziemy za kółkiem kilkudziesięciu różnych pojazdów. Nie są to licencjonowane modele, więc twórcy mogli sobie pozwolić na daleko idący model zniszczeń, o którym nieco więcej za chwilę. [pull_quote_left]Samochody podzielono na kilka kategorii: cywilne, policyjne, sportowe, rajdowe, a nawet terenowe.[/pull_quote_left] Samochody podzielono na kilka kategorii: cywilne, policyjne, sportowe, rajdowe, a nawet terenowe. Co istotne, w trakcie jazdy czuć znaczące różnice w sposobie prowadzenia każdego z aut. Na początku będziemy mieli do dyspozycji tylko kilka z nich, ale w miarę przechodzenia kolejnych misji otrzymamy dostęp do kolejnych. Dodatkowych atutów w postaci tuningu i personalizacji jednak tu nie znajdziemy – możliwa jest co najwyżej zmiana lakieru.

Dodatkową atrakcją, jaka czeka na nas w niektórych misjach są specjalne bronie, które mają utrudnić życie przeciwnikom (lub ułatwić je nam). W ten oto sposób do dyspozycji dostaniemy m.in.: działko EMP, kolczatki, plamy oleju, a nawet hak zwalniający przeciwnika jadącego przed nami. W praktyce narzędzia te spisują się bardzo dobrze, choć część z nich, jak np. pole siłowe wydaje się być zaczerpnięta z wyścigów typu Mario Kart. Szkoda też, że twórcy nie zdecydowali się dać graczom większej swobody i np. nie uruchomili czegoś w rodzaju sklepiku, w którym moglibyśmy zaopatrywać się w sprzęt do kolejnych misji.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Crash-Time-5-3.png” align=”center” width=”590″ height=”350″ caption=”Model zabawy jest czysto zręcznościowy.”]

Gra oferuje całkowicie zręcznościowy model prowadzenia pojazdów. Jednocześnie charakterystyczną cechą jest tutaj bardzo wysoka czułość na wydawane polecenia. Wykręcenie wdzięcznego bączka szeroką kolubryną nie stanowi większego problemu wystarczy przytrzymać za długo hamulec. W rezultacie bardzo trudno było mi się przyzwyczaić do sterowania. Kiedy jednak je już okiełznałem, okazało się, że Crash Time 5 daje sporo przyjemności i frajdy.

Do zalet należy zaliczyć pokaźną liczbę tras, które dodatkowo urozmaicają zmienne warunki pogodowe. Odwiedzimy tutaj zarówno nadmorskie miejscowości, jak i profesjonalne tory wyścigowe (również off-roadowe). [pull_quote_right]Podczas misji na autostradzie często natrafimy natomiast na innych członków ruchu drogowego.[/pull_quote_right] Podczas misji na autostradzie często natrafimy natomiast na innych członków ruchu drogowego. Ich zachowanie trudno nazwać sztuczną inteligencją (zresztą to samo można napisać o naszych przeciwnikach). W grze występuje też bardzo wysoki handicap, co daje się wyczuć już w pierwszym wyścigu. Rywale są zwyczajnie głupi i ograniczeni prostymi skryptami, co znacznie zmniejsza satysfakcję z wygranej.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Crash-Time-5-11.png” align=”center” width=”590″ height=”350″ caption=”Gra na podzielonym ekranie to sympatyczny dodatek.”]

Dużym atutem produkcji jest możliwość gry w kilka (maks 4) osób przy jednym komputerze. W dobie powolnego uśmiercania trybu LAN jest to jedna z niewielu możliwości, by cieszyć się grą wspólnie ze znajomymi. W to miejsce zabrakło jednak online’owego trybu multiplayer. Czy to duża wada? W zasadzie nie, bo jest masa wyścigów, w których możemy rywalizować po sieci. Z drugiej strony zabawa z innymi graczami oraz zestawem uzbrojenia mogłaby być bardzo przyjemna i nietuzinkowa.

Zobacz również
Test niedrogiej myszy gamingowej – Genius X-G510