Skullcandy Navigator muszle

Skullcandy Navigator – wskażą kierunek dla miejskich słuchawek?

Mam trochę słabość do słuchawek amerykańskiego producenta, szczególnie po ostatniej przygodzie z Hesh 2 w wersji NBA, które skradły moją sympatię ze względu na rewelacyjny design i wykonanie. Dzisiaj, w moje ręce trafił kolejny model słuchawek tej samej firmy i znowu muszę przyznać, że w wartościach wizualnych sprawiają świetne wrażenie. Czy wskażą tym drogę innym produkującym słuchawki nauszne? W końcu tak powinien robić prawdziwy nawigator – oto recenzja Skullcandy Navigator.

Hesh 2 w kolorach NBA spodobały mi się szczególnie za sprawą rewelacyjnie młodzieżowego wykonania. Na pierwszy rzut oka Skullcandy Navigator od tej stylistyki odchodzą, brak w nich takiej pstrokacizny, która zwabić ma 15/16-latków zajaranych amerykańskimi sportami drużynowymi. Recenzowane dziś słuchawki nauszne są zdecydowanie bardziej stonowane w swym designie, nie szkodzi to im jednak w byciu najzwyczajniej w świecie… ładnymi. Muszle wyglądają trochę jak stylizowane na okulary pilotów myśliwców okulary, a smaczku i elegancji dodaje wysoki połysk. Dokąd wiec dolecimy z takim nawigatorem? Na razie do pudła, w którym jest sprzedawany.

  • Pasmo przenoszenia min. 20
  • Pasmo przenoszenia max. 20000
  • Czułość 104
  • Impedancja 34
  • Membrany 50 mm
  • Inne: THD < 0.1%, Dźwięk Supreme Sound
  • Wtyk pozłacany, 3,5 mm Jack
  • Gwarancja 24 miesięce

Skullcandy Navigator box

Skullcandy Navigator zestaw sprzedażowy

Zestaw sprzedażowy Skullcandy Navigator określić można jednym słowem – klasa. Zestaw sprzedażowy Skullcandy Navigator określić można jednym słowem – klasa. W sumie, nie ma się czemu dziwić, za taką cenę można się spodziewać czegoś więcej, niż plastikowy box z samymi słuchawkami. Pudełko, w którym zostały dostarczone jest naprawdę eleganckie, ładnie zaprojektowane i posiada pokrywkę zamykaną na magnes. Przydać się więc może również po wyjęciu z niego wszystkiego, np. do przetrzymywania własnych bibelotów. Poza samymi Navigatorami znalazło się w nim miejsce dla: odpinanego kabla (znamy tę zagrywkę z Skullcandy Hesh 2), worka z szarym logotypem producenta (tak samo) i kompletu instrukcji. Niby niewiele, ale z pewnością wystarczająco i z odpowiednią klasą.

Przejdźmy już do tego jak prezentuje się najważniejszy z elementów wymienionych w powyższym, krótkim unboxingu.

More Stories
Intel Developer Forum 2015 – galeria i wrażenia z wyjazdu