Test smartfona Huawei Ascend P1. Pierwszy high-end zza Wielkiego Muru?

Chińscy producenci urządzeń mobilnych już dawno przestali być kojarzeni z tanimi, budżetowymi konstrukcjami dla najmniej wymagających klientów. Ich oferta się rozrasta i coraz częściej możemy znaleźć tam prawdziwe perełki. Czy jedną z nich jest smartfon Huawei Ascend P1, który niedawno zadebiutował na rodzimym rynku? Z daleka widać, że mamy do czynienia z gadżetem, w którym tkwi duży potencjał – wystarczy spojrzeć na specyfikację. Przekonajmy się, czy Huawei dobrze go wykorzystało.

Może niektórym z Was wyda się to nieprawdopodobne, ale Huawei wkradł się właśnie na podium jeśli chodzi o sprzedaż smartfonów na świecie. Chiński producent zajmuje trzecią lokatę, tuż za Samsungiem i Apple. Ten wymowny wynik jest dowodem na to, że użytkownicy coraz bardziej cenią smartfony z dalekiego wschodu, a mają ku temu jak najbardziej powody. Huawei na tle innych producentów wypada bardzo konkurencyjnie pod względem stosunku jakości do ceny swoich produktów. Model Ascend P1 proponuje jednak zgoła odmienne podejście.

Tym razem do rąk otrzymujemy urządzenie w założeniu wydajne i przyzwoicie wykonane, za które przyjdzie nam zapłacić ok. 1,4-1,5 tys. zł. Od razu widać zatem, że nie mamy do czynienia z low-endem. Wręcz przeciwnie – Ascend P1 pod względem parametrów w momencie światowej premiery (czyli około 10 miesięcy temu) zaliczał się do wyższej półki. W momencie, gdy kieruję do Was te słowa, jest to już raczej średni segment, a na rynku panoszyć się zaczynają gadżety z czterordzeniowymi procesorami i 2 GB pamięci RAM. Sprawdźmy zatem, czy w tej perspektywie Huawei Ascend P1 jest ciekawą alternatywą.

Urządzenie ma niewielkich rozmiarów, solidne pudełko, w którym producent poza tradycyjnym zestawem papierowych instrukcji i broszur umieścił dwuczęściową, bardzo małą ładowarkę wraz z kablem USB. Oba te elementy mają śnieżnobiały kolor, co zdecydowanie wyróżnia je na tle innych. Szkoda, że załączone do zestawu słuchawki są już czarne. W zasadzie grają one całkiem przyzwoicie, co może być też zasługą technologii Dolby Mobile 3.0 w smartfonie, ale z całą pewnością nie zadowolą melomanów (zresztą nie znam oryginalnych słuchawek od producentów, które byłyby w stanie to zrobić). Całość ułożono warstwami, a więc w razie konieczności ponownego zapakowania, nie powinniśmy mieć problemów.

  • System operacyjny: Android 4.0.3 Ice Cream Sandwich
  • Procesor: TI OMAP 4460 Cortex A9 dual-core 1,5 GHz
  • Wyświetlacz: 4,3-calowy Super AMOLED (960 x 540 px) pokryty powłoką Gorilla Glass
  • Pamięć: 1 GB RAM
  • Magazyn danych: 4 GB ROM + slot na karty pamięci (do 32 GB)
  • Obsługiwane sieci: UMTS 850/900/1900/2100 MHz/AWS; GSM 850/900/1800/1900 MHz
  • Szybkość transmisji danych: HSPA+ (do 21 Mb/s)
  • Kamery: 8 Mpix BSI (z autofokusem) + 1,3 Mpix (wideorozmowy)
  • Moduły: Bluetooth 3.0, Wi-Fi 802.11 b/g/n, GPS z A-GPS
  • Czujniki: zbliżeniowy, oświetlenia, akcelerometr, cyfrowy kompas
  • Wymiary: 129 × 64,8 × 7,69 mm
  • Waga: 110 g
  • Akumulator: Li-Ion 1670 mAh

 

Wygląd i wykonanie

Huawei Ascend P1 ma bardzo lekką i smukłą obudowę. Byłem bardzo zaskoczony, że smartfon może być tak lekki, gdy po raz pierwszy wziąłem go do ręki. Co ciekawe, producentowi udało się osiągnąć ten efekt bez obniżania jakości wykonania. Obudowa została wykonana co prawda z plastiku, ale sprawia wrażenie całkiem solidnej i dobrze leży w dłoni (tył oraz boczne krawędzie są lekko gumowane). Na uwagę zasługuje też fakt, że smartfon jest nadzwyczaj cienki (zaledwie 7,7 mm grubości).

Front w przeważającej mierze stanowi jednolita tafla szkła, pod którą znajdziemy 4,3-calowy wyświetlacz. Widać stąd jednocześnie mocno zaokrąglone krawędzie, które pokryto błyszczącym plastikiem. Szkoda, że producent nie zdecydował się na trik z automatycznym dostosowywaniem się ikonek do orientacji wyświetlacza – byłoby to bardzo efektowne i funkcjonalne. Przy dolnej krawędzi znajdziemy trzy dotykowe, podświetlane przyciski. Działają one dość dobrze – są czułe i szybko reagują na polecenia. Szkoda, że producent nie zdecydował się na trik z automatycznym dostosowywaniem się ikonek do orientacji wyświetlacza – byłoby to bardzo efektowne i funkcjonalne. U góry umieszczono logotyp producenta, czujniki (zbliżeniowy oraz oświetlenia), a także estetycznie zabezpieczony miniaturową maskownicą głośnik rozmów. Co ciekawe, pod tą samą maskownicą ukryto też diodę informującą. Świeci ona wyraźnie i z całą pewnością nie można jej przeoczyć.

Dolna krawędź została pokryta błyszczącym plastikiem i opatrzona jedynie małym otworem mikrofonu rozmów. Na przeciwległej, wykonanej w ten sam sposób stronie znajdziemy o wiele więcej elementów: gniazdo słuchawkowe minijack, port micro USB z funkcją MHL (to transmisji obrazu i dźwięku via HDMI) oraz slot na kartę SIM. Ten ostatni zabezpieczono plastikową zaślepką.

Boczne krawędzie są częścią tego samego elementu, który zakrywa tył smartfona. Na prawej stronie znajdziemy przycisk power oraz slot na karty MicroSD, który również zabezpieczono specjalną zaślepką. Przeciwległy bok zagospodarowano jedynie dwustopniowym przyciskiem głośności. Wszystkie guziczki na obudowie Ascenda P1 mają bardzo niski skok i trudno wyczuć palcem, czy zostały właściwie w danym momencie wciśnięte.

Tylna część smartfona to przede wszystkim obiektyw aparatu, który jest wypukły względem reszty obudowy. Tuż poniżej umieszczono dwie diody doświetlające LED, a całość otoczono chromowaną ramką. Huawei Ascend P1 to jeden z ładniejszych smartfonów, spośród tych, z którymi miałem do tej pory styczność. Pod aparatem znajdziemy logo producenta , a daleko po prawej stronie dodatkowy mikrofon, który w trakcie rozmów odpowiada za redukcję szumów. Przy dolnej krawędzi obudowa staje się nieco grubsza. Znajdziemy tam głośniczek multimedialny, zabezpieczony metalową maskownicą. Dźwięk, który się z niego wydobywa jest głośny i stosunkowo czysty.

Huawei Ascend P1 to jeden z ładniejszych smartfonów, spośród tych, z którymi miałem do tej pory styczność. Obudowa, mimo, że kształtem wiernie przypomina prostokąt, jest bardzo smukła i dzięki licznym zaokrągleniom poręczna. Warto tutaj też wspomnieć o dostępności wersji z tyłem i bocznymi krawędziami w białym kolorze, co w bardzo przyjemny dla oka sposób komponuje się z czarnym frontem.

Zobacz również
Mobilny router TP-LINK TL-MR3020
3G uwiązane na smyczy. Test mobilnego routera TP-LINK TL-MR3020