Test tabletu Manta PowerTab MID1001. Ponad 10 cali multimedialnej radości za małe pieniądze

Manta to bez wątpienia największy polski producent, jeśli chodzi o tablety. Na ogół jest to dolna półka, czyli urządzenia do internetu, multimediów i ebooków. W nurt ten wpisuje się też testowany dziś Manta PowerTab MID1001. Przez minione dwa tygodnie miałem okazję przekonać się na własnej skórze, czy jest to tablet godzien polecenia oraz w czyje gusta najlepiej trafi. Co zatem otrzymamy za tę niewielką jak na tablet kwotę ok. 650 zł?

O pozycji polskiego producenta tabletów powinien świadczyć fakt, że w samym roku 2012 sprzedał już ponad 100 tys. tabletów. Co więcej, dane te nie dotyczą grudnia, w którym przecież sprzedaje się na ogół najwięcej tego typu urządzeń. Widać zatem, że zapotrzebowanie w segmencie cenowym do 1 tys. złotych ciągle istnieje i Polacy bardzo chętnie decydują się na tablety, które w gruncie rzeczy najlepiej nadają się do internetu, multimediów, ebooków i innych prostych czynności. Cóż, nie da się ukryć, że nie znajdziemy tutaj wydajności na poziomie Tegry Nvidii, ani jakości wykonania charakterystycznej dla Apple’a czy ASUS-a. Nie zmienia to jednak faktu, ze tablety Manty dla wielu Polaków są kuszącą propozycją.

  • Procesor: A10, Cortex A-8 1.5GHz, GPU Mali-400 akceleracja 3D OPEN GL V2.0
  • System operacyjny: Android 4.0
  • Pamięć RAM: 1GB
  • Pamięć: 8GB Flash
  • Ekran: 10,1” HD LED; 1280×800, pojemnościowy, 10-punktowy (Multi Touch)
  • Internet: WiFi 802.11b/g/n
  • Czytnik kart: MicroSD max. 32GB
  • HDMI 1.3 Standard
  • 1 x micro USB
  • Wbudowany głośnik 1W
  • Wyjście słuchawkowe Mini Jack
  • Wideo: do 1080P HD
  • Kamera: 0.3Mpix przód i 2.0MPix tył
  • Wbudowany G-Sensor
  • Obsługa modmów zewnętrznych 3G
  • Akumulator: 5000mAh
  • Czas pracy: do 4.5 godzin
  • Zasilanie: 5V/2A
  • Wymiary (Sz./Wys./Dł.): 266x176x10.3mm
  • Waga: 587g

Bohaterem tego artykułu będzie jeden z najnowszych tabletów, Manta PowerTab MID1001. Urządzenie kupimy już w sieci za ok. 650 zł, co jest bardzo dobrą ceną, jeśli spojrzymy na jego parametry, wśród których warto wyróżnić 10,1-calowy wyświetlacz, 1 GB RAM i baterię 5 tys. mAh. Jak to się przekłada na komfort użytkowania i czy PowerTab MID1001 kryje jakieś niespodzianki? Przekonajmy się.

Tablet przybył do mnie w bardzo solidnym opakowaniu, do których Manta zdołała już wszystkich przyzwyczaić. Wewnątrz poza urządzeniem znalazłem jednoczęściową ładowarkę (liczę, że producent w końcu z czasem przesiądzie się na o wiele bardziej praktyczne rozwiązania dwuczęściowe), kabel USB, przejściówkę z micro USB do pełnowymiarowego USB, słuchawki, instrukcję obsługi, gwarancję i dwie naklejki z logo producenta. Wygląda to na zestaw kompletny. O braku jakichkolwiek dodatków nie będę pisał, bo w przypadku tabletu za kilkaset złotych byłoby to co najmniej niepoprawne.

 

Wygląd i wykonanie

Od razu po wyjęciu z pudełka czuć, że Manta PowerTab MID1001 nie jest tabletem najsolidniejszym. Całą konstrukcję wykonano z bardzo cienkiego plastiku, co właściwie czuć w dłoniach. Mocniejsze wygięcie obudowy skutkuje pojawieniem się plam na wyświetlaczu, co dobitnie pokazuje, że jakiego typu materiałami mamy tutaj do czynienia. Mocniejsze wygięcie obudowy skutkuje pojawieniem się plam na wyświetlaczu, co dobitnie pokazuje, że jakiego typu materiałami mamy tutaj do czynienia. Niczym nie przypominają one masywnego i ciężkiego modelu MID 06, który również miałem przyjemność testować. Bliżej im natomiast do opisywanego w Recenzatorze już tabletu MID 08. Dominujący tandetny plastik ma jednak pewną zaletę – dzięki niemu tablet jest niezwykle lekki. Miałem go ze sobą na prezentacji na uczelni (zamiast kartek z planem wystąpienia) i muszę przyznać, że spisał się wyśmienicie. Nawet przez chwilę nie poczułem drętwienia dłoni.

Na froncie nie uświadczymy żadnych przycisków, co jest już w zasadzie standardem, jeśli chodzi o gadżety z Androidem. Wyświetlacz otacza gruba czarna ramka, która dobrze przylega do reszty obudowy. Nie zaobserwowałem tutaj żadnych luzów ani trzeszczenia przy uścisku. Nad ekranem ulokowano obiektyw przedniej kamery 0,3 Mpix.

Tył wykonano z niskiej jakości połyskującego plastiku, który, podobnie jak wyświetlacz, uwielbia zbierać odciski palców. Wystarczy kilka godzin z tabletem, a przekonacie się, co mam na myśli. W centralnej części umieszczono tutaj logo producenta, a tuż nad nim głośnik multimedialny (gra całkiem przyzwoicie i głośno) i obiektyw kamery 5 Mpix. Podobnie jak w innych częściach tabletu, także tutaj trudno doszukiwać się solidności. Cienki plastik ugina się nawet przy lekkim uścisku.

Wszystkie porty oraz gniazda umieszczono na prawej krawędzi urządzenia. Znajdziemy tutaj, począwszy od góry, gniazdo słuchawkowe minijack, slot na karty pamięci TF, port micro HDMI, mikrofon, port micro USB oraz gniazdo do podłączenia ładowarki. Wszystkie otwory dobrze wyprofilowano i dopasowano do wielkości wtyków. W rezultacie ta część tabletu prezentuje się bardzo estetycznie. Co istotne, szara ramka, którą otulono wszelkie krawędzie dobrze imituje metal.

W prawej części górnej krawędzi umieszczono przycisk power oraz dwustopniową regulację głośności. Guziczki nie budzą mojego zaufania. Działają bardzo luźno, choć ich skok jest wyczuwalny. Odnoszę wrażenie, że ktoś zapomniał ich dodatkowo usztywnić wewnątrz obudowy.

More Stories
Hama proponuje tanie akcesoria dla miłośników astronomii