Lodowa kanapka za grosze. Test tabletu Manta MID08

Gdybym jeszcze niedawno powiedział komuś, że istnieje tablet z Androidem 4.0 Ice Cream Sandwich i gigagercowym procesorem za mniej niż 300 zł, to by mnie prawdopodobnie wyśmiał i nazwał nienormalnym. Tymczasem dziś w tej budżetowej klasie pojawia się coraz więcej urządzeń. Wśród nich znajdziemy nierzadko prawdziwe perełki. Jednym z ciekawszych modeli jest tablet Manta MID08. Na jego przykładzie spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy gadżet za nieco ponad 200 zł może spełnić oczekiwania kogokolwiek.

Manta już jakiś czas temu zapowiedziała nową serię urządzeń o nazwie PowerTab. Miały one oferować przyzwoite parametry w stosunku do, spójrzmy prawdzie w oczy, nieszczególnie udanej linii EasyTab. Dlatego, gdy po raz pierwszy zobaczyłem model MID08, przetarłem oczy ze zdziwienia. To zaskakujące, że gadżet za nieco ponad 200 zł został wyposażony w takie parametry i (o zgrozo!) Androida 4.0, o którym marzy niejeden posiadacz znacznie mocniejszego sprzętu. Od razu oczywiście pojawiły się podejrzenia, że gdzieś tutaj ukryto haczyk, który rekompensuje producentowi tę skandalicznie niską cenę. I nadeszła wreszcie pora, żeby ten haczyk znaleźć.

Na sam początek przyjrzyjmy się zestawowi w jakim Manta PowerTab MID08 do mnie przyszedł. Poza samym urządzeniem pudełko mieści jednoczęściową ładowarkę, przejściówkę MiniUSBUSB, kabel do podłączenia do komputera oraz zestaw instrukcji. Jest to zatem dość standardowy zestaw akcesoriów. Na plus zasługuje wspomniana przejściówka, która niewątpliwie ułatwi podłączenie do urządzenia modemu. Jako minus natomiast trzeba uznać jednoczęściową ładowarkę, co zmusza użytkownika do transportowania jeszcze jednego kabla.

 

Wygląd i wykonanie tabletu

Po wyjęciu tabletu z pudełka od razu okazuje się jasne, dlaczego producent mógł sobie pozwolić na tak niską cenę. Obudowę wykonano bowiem w całości z połyskującego plastiku, który śmiało wygina się na wszystkie strony (wraz z matrycą, co wywołuje na niej charakterystyczne plamy). Co jednak ciekawe,  fizyczne uszkodzenie tego plastiku nie musi być wcale łatwe. Jeżeli ktoś ma unikatowe zdolności do „intensywnej eksploatacji” tego typu gadżetów, powinien raczej zainteresować się innym modelem.Oczywiście nie zakładam tutaj, że tablet przeżyje spotkanie z twardą podłogą po półtorametrowym upadku.  Niemniej jestem przekonany, że jeśli będziemy należycie o urządzenie, a nawet zafundujemy mu jakiś pokrowiec, o stan techniczny obudowy martwić się nie musimy. Trudno jednak nazwać ją solidną, więc jeżeli ktoś ma unikatowe zdolności do „intensywnej eksploatacji” tego typu gadżetów, powinien raczej zainteresować się innym modelem.

Manta MID08 nie jest brzydkim tabletem. Połyskująca obudowa znajdzie prawdopodobnie tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ogólnie rzecz biorąc urządzenie wpisuje się swoim wyglądem w przyjęte standardy. Jest przy tym smukłe i lekkie, co należy uznać za zaletę. Niestety zastosowanie błyszczącego plastiku ma jeszcze jedną wadę – uwielbia on odciski naszych palców (na tyle, by przyozdobiły one cały tablet). Urządzenie zatem szybko sprawia wrażenie, jakby dotykało je kilkadziesiąt par rąk, a tymczasem sam użytkownik jest skazany na regularne polerowanie obudowy.

Na frontalnej ścianie umieszczono naturalnie 7-calową matrycę. Tuż nad nią znajdziemy obiektyw kamery 0,3 Mpix, a na prawo od niej, w rogu – diodę sygnalizującą stan urządzenia. Pod diodą przy prawej krawędzi ulokowany też został przycisk home.

Na prawej krawędzi tabletu znajdziemy port miniUSB oraz gniazda zasilania oraz 3,5 mm minijack. Ukryto tutaj także mikrofon oraz wgłębiony, malutki przycisk resetowania. Nieco w tyle dolnej krawędzi można zobaczyć gniazdo kart pamięci TF. Natomiast na przeciwległym krańcu tabletu widnieją trzy przyciski. Począwszy od lewej są to: dwustopniowy regulator głośności oraz power.

Tył urządzenia zdobi ulokowane w centralnej części logo producenta. W prawym dolnym rogu znalazło się natomiast miejsce na głośnik multimedialny. Dźwięki, które się z niego wydobywają nie są rewelacyjne, ale też nie przyprawiają o ból głowy. Głośnik ma przeciętną moc i przy maksymalnym poziomie głośności potrafi czasem zatrzeszczeć. Na plus zasługuje natomiast design tego elementu. producent zabezpieczył go estetyczną, jasną siatką, co wygląda bardzo estetycznie i solidnie.

Zobacz również
Wydawnictwo Techland Facebook
Polskie Wydawnictwo Techland debiutuje na Facebooku