Królowa Ostrzy bierze odwet w wielkim stylu! Recenzja StarCraft II: Heart of the Swarm

Graficznie i muzycznie – bajka

Starcraft II: Heart of the Swarm jest jeszcze ładniejszy niż Wings of Liberty. Teoretycznie gra działa na tym samym silniku, ale twórcy wprowadzili szereg bardzo fajnych dodatków. Teraz z eksplodujących jednostek wypadają części, które lądują nawet ładny kawałek od miejsca zniszczenia, a kręgowije rzucają przebitymi, martwymi piechurami daleko za siebie. [pull_quote_left]Teraz z eksplodujących jednostek wypadają części, które lądują nawet ładny kawałek od miejsca zniszczenia, a kręgowije rzucają przebitymi, martwymi piechurami daleko za siebie.[/pull_quote_left] Takich kwiatków jest dużo więcej. Sam byłem pod wrażeniem, gdy po wybuchu kilku czołgów ich części spadły z niewyobrażalną gracją z urwiska, zatrzymując się na pobliskich skałach. Wiele dobrego można też napisać o mapach, które wydają się bardziej zróżnicowane. Odwiedzimy nie tylko skute lodem, mroźne planety, ale też lokacje stylizowane na rajską dżunglę oraz futurystyczne wnętrze statków Protossów. Wszystko to wygląda niesamowicie i wymaga też całkiem mocnych podzespołów – szczególnie jest to widoczne, gdy na ekranie zaczyna się dziać jednocześnie bardzo dużo, a animacje klatkują.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/StarCraft-II-Heart-of-the-Swarm-6.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”Klipy wideo urzekają i wgniatają w fotel – jak to zwykle u Blizzarda.”]

O przerywnikach filmowych oraz renderowanych przez silnik gry cut-scenkach już wspominałem. Tutaj dodam tylko, że od strony graficznej nie brakuje im absolutnie niczego. Kerrigan, zarówno w formie kobiecej, jak i zainfekowanej wygląda nieziemsko i kobieco, a pozostałe postaci imponują szczegółowością oraz dopracowaniem.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/StarCraft-II-Heart-of-the-Swarm-7.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″ caption=”W trakcie zabawy przyjdzie nam podziwiać różne, przyjemne dla oka scenerie.”]

Udźwiękowienie jest idealnym dopełnieniem tego, co widzimy na ekranie. Mam tutaj nie tylko przyjemną dla ucha, instrumentalną ścieżkę dźwiękową, która nadaje epickości nawet nic nie znaczącym sieciowym potyczkom, ale też (a może przede wszystkim) ścieżki dialogowe postaci. Tym razem za dubbing Kerrigan odpowiada Anna Gajewska, co sprawiło, że główna boahterka wydaje się jakby nieco bardziej kobieca. W przypadku bohaterów znanych z poprzedniej części większych zmian nie zaobserwowałem. Prawdziwym majstersztykiem są dla mnie jednak wypowiedzi Abathura oraz Stukova. To chyba jedne z najbardziej nietypowych oraz przekonujących ról spośród wszystkich, na które do tej pory natknąłem się w spolszczonych produkcjach.

Zobacz również
Worms Revolution splash
Recenzja Worms Revolution. Robaki powróciły! Jeszcze bardziej groźne i zabawne