Recenzja Sniper: Ghost Warrior 2, sequela popularnego polskiego FPS-a

Zasady rządzące branżą gier komputerowych i konsolowych są dość jasne, choć czasami zdarzają się w niej niespodzianki, które zaskakują wręcz samych twórców. Taką niespodzianką był Sniper: Ghost Warrior, który mimo przeciętnych recenzji przyjął się na komputerach graczy na całym świecie i stał się naszym produktem eksportowym. Oto sequel tej produkcji – Sniper: Ghost Warrior 2. Czy powtórzy sukces poprzednika?

Właściwie od razu moją opinię możemy postawić na półce z napisem „bezużyteczne”. Skoro w przypadku pierwszej części wiele niepochlebnych recenzji nie przeszkodziło wygenerowaniu bardzo przyzwoitego zysku ze sprzedaży, to czy pisząc cokolwiek złego o dwójce, wpłynę na spragnionych snajperskiej adrenaliny graczy? Pewnie nie, co nie przeszkodzi mi się jednak przyjrzeć tej produkcji – choćby i dla samej (nie)przyjemności opisania jej.

W przerwie między pierwszą, za drugą częścią serii firma nad nią pracująca przeszła spore zmiany. M.in. zmieniono nazwę z City Interactive na CI Games, a także wykupiono prawa do silnika CryEngine 3 oferującego chyba aktualnie najbardziej zaawansowaną grafikę w grach FPP. Nie ułatwiło to najwidoczniej prac nad nową produkcją, bo jej premiera była kilkukrotnie przekładana. Ostatecznie jednak udało się, a efekty możemy zobaczyć na trailerze powyżej oraz w recenzji poniżej. Zapraszam!

  • System operacyjny: Windows XP Service Pack 3, Windows Vista, 7, 8 (32-bit/64-bit),
  • Procesor (CPU):  Intel Core 2 Duo at 2Ghz, AMD Athlon 64 x2 2Ghz, or better lub lepszy
  • Pamięć RAM: 2 GB,
  • Karta graficzna: NVidia 8800GT z 512 MB pamięci lub lepsza,
  • 9 GB miejsca na dysku twardym,
  • Światowa data premiery: 15 marca 2013
  • Polska data premiery: 15 marca 2013
  • Producent: CI Games
  • Wydawca: CI Games
  • Polski wydawca: CI Games
  • Ograniczenie wiekowe: 18+

 

Od brudnej dżungli po zatłoczone Sarajewo

W Sniper: Ghost Warrior 2 poznajemy historię kapitana Cole’a Andersona, który jako strzelec wyborowy musi stawić czoła handlarzom uzbrojenia i terrorystom. Całości rozmachu nadają zaś zróżnicowane scenerie, które przyjdzie graczowi odwiedzić – zaczniemy na zarośniętych dżunglą Filipinach, by krótko potem trafić do ogarniętego walką Sarajewa i skończyć w dalekim Tybecie. Jak zwykle całość sprowadza się do walki o losy świata w perspektywie globalnego konfliktu, zniszczeń wywołanych bronią masowego rażenia. CI Games siliło się, by stworzyć coś na miarę produkcji typu AAA (wysokobudżetowych), a więc do historii wpleciono wojnę w Bośni oraz poruszono dość kontrowersyjne tematy, jak działalność NATO w tym okresie (niezbyt sukcesywna swoją drogą) czy dokonujące się na Bałkanach zbrodnie wojenne. Całości rozmachu nadają zaś zróżnicowane scenerie, które przyjdzie graczowi odwiedzić – zaczniemy na zarośniętych dżunglą Filipinach, by krótko potem trafić do ogarniętego walką Sarajewa i skończyć w dalekim Tybecie. Będzie zatem co oglądać.

Wszystko to sprawia, że od strony fabularnej Sniper: Ghost Warrior 2 raczej nie odstaje od innych tego typu produkcji. W grę wpleciono trochę retrospekcji oraz zwrotów akcji, których nie powstydziłyby się FPS-y z serii Medal of Honor czy Call of Duty. Nie udało się jednak tego dostatecznie dobrze ubrać i sprzedać graczom. Spodziewałem się efektownych cut-scenek i ziejącej z ekranu akcji, a tymczasem poza samą rozgrywką dzieje się niewiele Spodziewałem się efektownych cut-scenek i ziejącej z ekranu akcji, a tymczasem poza samą rozgrywką dzieje się niewiele – na ekranie widać nieco tandetną mapę generowaną komputerowo, a z głośników wydobywa się rozmowa bohaterów (w tym samym czasie w tle ładuje się kolejna misja). Nie łudźcie się zatem, że polubicie któregokolwiek z nich. Nawet sam Anderson pod koniec rozgrywki wydał mi się raczej obcą postacią.

Cała historia zajmie nam maksymalnie 7 godzin zabawy. Nie jest to szczególnie dużo, ale próżno dziś szukać FPS-ów, które zaoferowałyby coś więcej. Generalnie odniosłem wrażenie, że pozytywnie odbiega ona od amerykańskich, pełnych patosu i ideałów opowieści i przez to wydaje się nieco bardziej wiarygodna. Całe dobre wrażenie popsuła wspomniana oprawa, ale skoro twórcy potraktowali ją po macoszemu, można się domyślić, że postawili główny nacisk na akcję. A więc?

More Stories
ASUS Zenbook Prime UX32VD
13-calowy demon prędkości i mobilności? Test ultrabooka ASUS Zenbook UX32VD