Seria VivoBooków ASUS-a już niejednokrotnie gościła na naszych łamach. Trudno się temu dziwić, bo urządzenia te są na tyle ciekawe, że warto się im przyglądać i sprawdzać, czy są godne wydania naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Dziś na tapecie ASUS VivoBook S400, pochodzący z obleganego przez konkurencję segmentu middle-end. Czy testowany model ma szansę w starciu z nimi i za pomocą jakich atutów będzie walczył?

ASUS VivoBook S400 to lepiej wyposażona wersja modelu S200. Ultrabooki w ofercie tajwańskiego producenta stanowią ważną część oferty. Przed premierą Windows 8 rolę tę pełniła seria ZenBooków, a wraz z nadejściem nowego systemu ASUS postawił na matryce dotykowe, a nawet kilka wariacji związanych z konstrukcją urządzeń. Rzeczywiście na tle niektórych urządzeń VivoBook S400 wygląda nad wyraz zwyczajnie. Niech Was jednak nie zwiedzie ten niepozorny wygląd!

VivoBook sprzedawany jest w zestawie z bardzo małym i poręcznym zasilaczem w kształcie kwadratowej na spodzie i wierzchu kostki. Prócz niego w zestawie znalazłem instrukcję obsługi oraz szmatkę do czyszczenia ekranu. Komputer zapakowano bardzo solidnie i naprawdę trudno go uszkodzić w transporcie. Dodatkowo do testów producent dołączył bardzo stylową i poręczną, markową torbę. Początkowo podchodziłem do niej sceptycznie, ale gdy przyszło mi transportować gdziekolwiek VivoBooka okazało się, że jest spisuje się ona świetnie. Szczególnie na uwagę zasługuje fakt, że komputer mieści się wewnątrz niemal idealnie.

Specyfikacja ultrabooka ASUS VivoBook S400

  • procesor: Intel Core i5-3317U  (1,7 GHz, 2,6 GHz Turbo, 3 MB Cache);
  • pamięć RAM: 6 GB DDR3 (1600 MHz);
  • dysk: Seagate Momentus Thin 5400.9 320 GB (5400 RPM) +cache: SSD Kingston 24 GB;
  • matryca: 14″ HD (błyszcząca, 1366 x 768, LED);
  • panel dotykowy: pojemnościowy, 10-punktowy multitouch;
  • karta graficzna: Intel HD Graphics 4000;
  • złącza: 1 x USB 3.0, 2 x USB 2.0, 1 x LAN, 1 x HDMI, 1 x VGA, 1 x Kensington Lock;
  • łączność: 1 Gbit LAN, WLAN 802.11b/g/n, Bluetooth 4.0+HS;
  • inne: kamerka o rozdzielczości 720p, czytnik kart pamięci;
  • akumulator: 44 Wh, 4-komorowy, litowo-polimerowy;
  • System operacyjny: Microsoft Windows 8 Pro 64-bit;
  • wymiary: 33,9 x 23,9 x 2,1 cm;
  • waga: 1,8 kg;
  • zasilacz: 65 W.

 

Wygląd i wykonanie, matryca oraz wygoda obsługi

ASUS VivoBook S400 już po wyjęciu z pudełka sprawia wrażenie urządzenia solidnego. Do budowy większości elementów użyto aluminium, co prezentuje się bardzo stylowo i nowocześnie. Jednak po dłuższym obcowaniu ze sprzętem można mieć kilka zastrzeżeń do jakości wykonania. Obudowa w kilku miejscach wyraźnie ugina się pod ciężarem dłoni – szczególnie jest to widoczne w okolicach touchpada oraz w górnej części klawiatury. Obudowa w kilku miejscach wyraźnie ugina się pod ciężarem dłoni – szczególnie jest to widoczne w okolicach touchpada oraz w górnej części klawiatury. Podobny efekt widać na plastiku pokrywającym spód, na co jednak jeszcze można przymknąć oko, bo przez większość czasu korzystania z urządzenia, nie będziemy nawet widzieli tej części VivoBooka. Wnioski są dość oczywiste – zastosowane aluminium jest bardzo cienkie i obawiam się, że nawet delikatne uderzenie w obudowę może pozostawić po sobie widoczne wgniecenie. Sprzęt ma dość kompaktowe wymiary: 33,9 x 23,9 x 2,1 cm, a jego waga to zaledwie 1,8 kg.

Dolna część konstrukcji została wykonana w stylu podobnym do innych ultrabooków ASUS-a. Jej kształt zwęża się ku przodowi, co nadaje całości bardziej smukły wygląd. Centralną częścią tego elementu jest oczywiście wyspowa klawiatura. Czarne, matowe klawisze świetnie komponują się z szarym aluminium. Czarne, matowe klawisze świetnie komponują się z szarym aluminium. Jednocześnie wiele dobrego można napisać o komforcie pisania na nich. Skok jest bardzo niski, ale dość wyczuwalny, zaś rozmiar poszczególnych przycisków (ok 1,5 x 1,5 cm) został na tyle przemyślanie zaprojektowany, by nie zmuszać użytkowników do zmiany nawyków. Szkoda, że producent nie zdecydował się zastosować podświetlenia klawiszy. W sprzęcie tej klasy byłoby to bardzo wskazane.

Tuż poniżej znajdziemy touchpad, który moim zdaniem jest najgorzej wykonanym elementem w całej konstrukcji VivoBooka S400. Odniosłem wrażenie, że dotykowa płytka została niedokładnie wklejona w otwór w obudowie. Jest to nie tylko widoczne gołym okiem, ale też odczuwalne podczas pracy. Przyciski są bardzo giętkie i szybko uginają się pod uciskiem palca, jednocześnie dość trudno było mi je wyczuć i sprawić, by działały tak, jak tego potrzebuję. Mimo to sama powierzchnia gładzika jest bardzo przyjemna w dotyku, a jednym z jej istotnych atutów jest obsługa multitouch.

Spód wykonano w całości z czarnego plastiku, o którego miernej jakości już wspominałem. Rozlokowano tutaj cztery gumowe stopki, które pewnie trzymają VivoBooka w miejscu. Producent ulokował tutaj też głośniki, co jednak nie było zbyt roztropną decyzją, bo bardzo łatwo je zasłonić podczas trzymania urządzenia na kolanach. Nadrabiają za to mocą oraz jakością dźwięku (co po części jest zasługą technologii SonicMaster), która jest satysfakcjonująca. Może imprezy przy VivoBooku S400 nie zorganizujemy, ale do słuchania muzyki i odtwarzania filmów w kameralnym gronie powinny w zupełności wystarczyć. Problemem może być tutaj jedynie nieco słaby bass.

Na bocznych krawędziach VivoBooka S400 znajdziemy pełną gamę portów, których rozmieszczenie bliżej tylnej części zasługuje na pochwałę. Na lewej stronie ulokowano (począwszy od końca) Kensington Lock, dwa porty USB 2.0, gniazdo audio jack combo (zarówno do mikrofonu, jak i słuchawek) oraz slot na karty pamięci MicroSD. Na przeciwległej krawędzi znajdziemy natomiast otwór zasilacza, port sieciowy Ethernet, gniazdo VGA-out oraz porty HDMI i USB 3.0. Odstępy między poszczególnymi gniazdami są na tyle duże, że nie powinno być problemu z podłączeniem nawet większych pendrive’ów i wtyczek.

Górna pokrywa wywarła na mnie zdecydowanie lepsze wrażenie. Wierzch pokryto czarnym, szczotkowanym w poprzek aluminium, które, co ciekawe, nie tak łatwo wygiąć jak dolny pulpit. Jednak, gdy już nam się to uda, na ekranie szybko pojawiają się zniekształcenia i plamy. Po kilku dniach bez czyszczenia mój ASUS VivoBook S400 wyglądał trochę jakby, go dotykało kilkanaście osób, a przecież nikt oprócz mnie tego nie robił… Dużym problemem wierzchniej strony tego elementu są też odciski palców, które bardzo ciężko wytrzeć „na sucho”. Po kilku dniach bez czyszczenia mój ASUS VivoBook S400 wyglądał trochę jakby, go dotykało kilkanaście osób, a przecież nikt oprócz mnie tego nie robił… Pokrywę z resztą obudowy łączy jeden poprzeczny zawias, który dobrze amortyzuje drgania i sztywno trzyma ekran w jednym punkcie. Nie zaobserwowałem tutaj też żadnego trzeszczenia ani problemów z otwieraniem i zamykaniem. Wrażenie robi duży kąt rozwarcia, który sięga aż 145 stopni.

Wewnętrzną część pokrywy stanowi tafla szkła, pod którą umieszczono dotykowy wyświetlacz otoczony czarną ramką. Z tej perspektywy ASUS VivoBook S400 przypomina nieco tablet. Producent zastosował tutaj podświetlaną diodami LED matrycę o przekątnej 14” i rozdzielczości 1366 x 768 px. Jakość obrazu jest dość przeciętna. Dużym problemem może być też relatywnie niska jasność, co sprawia, że VivoBook nadaje się właściwie tylko do korzystania w pomieszczeniach, z dala od okien. Niektóre kolory wyglądają nienaturalnie, a czerń sprawia wrażenie zdecydowanie zbyt bladej. Dobrego wrażenia nie robi też mierny kontrast.  Najbardziej jednak rozczarowały mnie kąty widzenia, które są wręcz fatalne – wystarczy lekko odchylić ekran do dołu, by zobaczyć obraz w negatywie. Dużym problemem może być też relatywnie niska jasność, co sprawia, że VivoBook nadaje się właściwie tylko do korzystania w pomieszczeniach, z dala od okien. W słoneczne dni na ekranie zobaczymy bowiem co najwyżej własne odbicie. Na szczęście żadnych zarzutów nie mogę wystosować w kierunku panelu dotykowego, który spełnia swoją rolę wzorowo. Reakcja na polecenia jest natychmiastowa, choć nie obraziłbym się, gdyby sunięcie palcem po wyświetlaczu przebiegało płynniej.

Nad wyświetlaczem znajdziemy kamerkę z matrycą 1 Mpix nagrywającą w rozdzielczości 720p. Nie porywa ona pod względem jakości zdjęć i nagrań. Do wideorozmów powinno to wystarczać, ale jeżeli zapragniemy w ten sposób nagrać coś ambitniejszego, szybko odczujemy doskwierającą pikselozę, mierną ostrość i odwzorowanie kolorów. Wbudowany mikrofon może jakoś szczególnie nie porywa, ale też nie mogę napisać na jego temat nic złego. To zwyczajny średniak.