Windows 8 to niezwykły system, który z założenia ma równie dobrze spisywać się jako platforma dla desktopów, co urządzeń mobilnych. Jak mówi jednak stare przysłowie: „Jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę nie nadaje się do niczego”. Czy znajdzie ono odzwierciedlenie w tym przypadku? Możemy się  przekonać tylko w jeden sposób – testując urządzenia pracujące pod jego kontrolą. Dziś na tapecie sprzęt wyjątkowy, bo należący do najwyższej półki cenowej (i mam nadzieję jakościowej). Zapraszam do testu tabletu ASUS VivoTab TF810.

Lubię sprzęt mobilny ASUS-a. Firma ta ma dobre wyczucie smaku i bardzo spójną (dla niektórych być może przez to nudną) ofertę. Do tej pory na łamach Recenzatora miałem już okazję dzielić się swoimi przemyśleniami na temat kilku urządzeń. Sprzęt ten jest z założenia propozycją dla najbardziej wymagających użytkowników. Dziś przyszła pora na recenzję sprzętu absolutnie wyjątkowego. Nie piszę tego tylko dlatego, że na pokładzie VivoTaba TF810 znajdziemy Windows 8, co nie jest w końcu jeszcze rzeczą tak oczywistą – w tym segmencie ciągle królują Androidy. Sprzęt ten jest z założenia propozycją dla najbardziej wymagających użytkowników. Świadczy o tym chociażby jego cena – 3799 zł. Za podobną kwotę bez problemu kupimy bardzo wydajnego notebooka, albo przyzwoitego ultrabooka. Czy warto poświęcić ją na model TF810?

[youtube id=”ivIjefswso4″ width=”590″ height=”350″ align=”center” caption=”Wideo prezentujące możliwości tabletu ASUS VivoTab TF810″]

Nie tylko cena świadczy o klasie tego sprzętu. Zawartość pudełka również wywarła na mnie niemałe wrażenie. ASUS zadbał o wszystko. Poza tabletem i stacją dokującą znajdziemy tutaj rysik Wacom, ściereczkę z mikrofibry, adapter pełnowymiarowego portu USB, dwuczęściową ładowarkę i zestaw broszur. Bardzo miłym akcentem jest też skórzane etui. Pełni ono jednocześnie funkcję podpórki pod tablet, co ułatwia m.in. pisanie na dotykowej klawiaturze. Niektórzy mogą poczuć się rozczarowani, że zabrakło słuchawek. Jak się jednak za chwilę przekonamy, nie jest to raczej tablet zaprojektowany jedynie z myślą o słuchaniu muzyki. Dołączanie zatem (zapewne średniej jakości) zestawu byłoby jedynie dodatkowym kosztem. Wszystkie elementy zostały bardzo funkcjonalnie ułożone w pudełku, a więc w razie konieczności nie będzie problemu by zapakować je z powrotem.

Specyfikacja tabletu ASUS VivoTab TF810

  • System operacyjny: Windows 8
  • Wyświetlacz: 11.6″ WXGA (1366×768) pokryty powłoką Corning Fit
  • Procesor: Intel Atom Z2760 1.8 GHz
  • Pamięć: 2 GB
  • Magazyn danych: 64 GB eMMC (+ 32 GB w chmurze ASUS Webstorage)
  • Bezprzewodowa sieć danych: WLAN 802.11 b/g/n; Bluetooth V4.0
  • Kamera: 2 Mpix z przodu; 8 Mpix z autofokusem z tyłu
  • Dźwięk: Cztery głośniki z technologią ASUS SonicMaster
  • Interfejsy: minijack, micro HDMI, czytnik kart MicroSD (+ 2 porty USB 2.0 w stacji dokującej)
  • Czujniki: G-Sensor, Czujnik natężenia światła, Żyroskop, E-kompas, Halotron, NFC
  • Bateria: Litowo-polimerowa bateria 30Wh (średnio 10,5 godzin pracy) (+ 25Wh akumulator litowo-polimerowy stacji dokującej)
  • Wymiary: 294.2 x 188.8 x 8.7 mm (szer. x gł. x wys.)
  • Waga: 675 g

 

Wygląd i wykonanie

Tablet został wykonany bardzo solidnie. Właściwie trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do jego konstrukcji, bo producent wyjątkowo zadbał o to, żeby wszystkie elementy były idealnie spasowane, a jakość ich wykonania stała na najwyższym poziomie. Zresztą czy po urządzeniu za takie pieniądze możemy spodziewać się czegoś innego?

Przód w całości stanowi szło pokryte powłoką ochronną Corning Fit Glass. Znajduje się tutaj 11,6-calowy wyświetlacz, co już jest swoistym ewenementem, bo do tej pory rozmiary tabletów kończyły się na 10 calach. Żadnych innych elementów poza logiem systemu Windows 8 na środku dolnej części ramki nie uświadczymy.

Tył w przeważającej mierze wykonano z aluminium. Producent pozostawił jedynie plastikowy, przyozdobiony podłużnymi żłobieniami pasek w górnej części urządzenia. Ma to najprawdopodobniej zapobiegać problemom z łącznością, które nierzadko miały miejsce w przypadku aluminiowych obudów (o czym sam ASUS boleśnie się przekonał w modelu Prime), a także ułatwiać trzymanie gadżetu w dłoniach. W centrum tej plastikowej wstawki znajdziemy też obiektyw aparatu oraz doświetlającą diodę LED.  Pozostałą część tylnej ściany stanowi szczotkowane aluminium, co nie tylko wygląda bardzo estetycznie, ale też jest po prostu solidne. Po bokach rozmieszczono też głośniki wykorzystujące technologię ASUS SonicMaster. Może nie tylko grają dość głośno, ale i czysto oraz przyjemnie dla ucha.

Producent efektywnie zagospodarował krawędzie tabletu. Na prawej stronie znajdziemy ukryty pod plastikową zaślepką port micro HDMI oraz dwustopniowy przycisk regulacji głośności. Na lewej zaś umieszczono czytnik kart MicroSD, gniazdo słuchawkowe minijack oraz suwak służący do odczepiania tabletu od stacji dokującej.

Dolna krawędź to przede wszystkim 30-pinowe gniazdo zasilania. Tutaj będziemy podłączać ładowarkę oraz stację dokującą. U góry producent ulokował przycisk power (służący również do wybudzania i usypiania gadżetu) i mikrofon.

Bardzo ważnym elementem całości jest stacja dokująca. Tutaj również można mówić o wysokiej klasie wykonania, choć producent nie postarał się już tak bardzo jak w przypadku tabletu. Przede wszystkim problem stanowi waga tego akcesorium – po podłączeniu tabletu, przeważa on dolną część co grozi wywróceniem sprzętu. Na szczęście ASUS w kreatywny sposób wykorzystał zawias, do którego wczepiamy tablet. Ma on pełnić rolę dodatkowej stopki przy dużym odchyleniu ekranu. Poza nim u spodu stacji znajdziemy cztery gumowe nóżki. Niestety ukryto tutaj też największą słabość VivoTaba – kiepskiej jakości plastik, który ugina się pod uciskiem dłoni oraz jest podatny na zarysowania. Szkoda, że zabrakło konsekwencji i nie zdecydowano się wykonać całości z aluminium.

Stacja dokująca oferuje użytkownikowi nie tylko pełnowymiarową (oraz niezwykle wygodną – z czego słynie ASUS) klawiaturę i touchpad, ale też dodatkowe źródło zasilania, bo posiada własny akumulator o pojemności 25 Wh. O ile podstawowe akcesoria, typu mysz czy pendrive zadziałają bez problemu, to o działaniu wymagających więcej energii sprzętów możemy tylko pomarzyć. Prócz tego znajdziemy tutaj dwa porty USB 2.0, które jednak zdają się być średnio funkcjonalne. O ile podstawowe akcesoria, typu mysz czy pendrive zadziałają bez problemu, to o działaniu wymagających więcej energii sprzętów (jak zewnętrzny dysk czy aparat fotograficzny) możemy tylko pomarzyć. Szkoda, bo w rezultacie ASUS VivoTab TF810 traci dużo ze swoich możliwości. Ogólnie rzecz biorąc, korzystanie z klawiatury oraz touchpada jest bardzo wygodne. Klawisze mają niski skok oraz są intuicyjne rozlokowane, a gładzik cechuje się całkiem niezłą czułością. Nie da się jednak ukryć, że przyciski tego ostatniego działają dość ciężko i są głośne, co niekoniecznie musi się podobać.

Nie można też zapominać o wspomnianych przeze mnie na początku dodatkach. Załączony do zestawu rysik Wacom powinien zaspokoić potrzeby nawet profesjonalistów. Obsługuje bowiem aż 1024 punkty nacisku, co z pewnością docenią graficy i inni komputerowi artyści. W centralnej części akcesorium znajdziemy podłużny przycisk, który ma służyć jako prawy przycisk myszy. Wykonanie rysika nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, podobnie zresztą jak dodatkowej przejściówki, dzięki której uzyskamy pełnowymiarowy port USB w tablecie.