Czytniki ebooków na dobre zagościły w naszych domach. W przeważającej mierze są to jednak modele z wyświetlaczami pozbawionymi kolorów. W końcu czy do wyświetlania literek potrzeba czegokolwiek poza czernią? Problem zaczyna się jednak w momencie odczytywania kolorowych magazynów czy komiksów w wersji elektronicznej. Wówczas nieocenionym kompanem może okazać się PocketBook Color Lux, czyli jeden z nielicznych kolorowych czytników na rynku.

Charakterystycznym elementem czytników ebooków są wyświetlacze typu E Ink, które potrafią zaskakująco skutecznie zastępować papier. Tego typu ekran nie męczy wzroku, nie odbija promieni słonecznych i potrafi przez wiele, wiele godzin pracować bez podłączania do ładowarki. Kolorowe ekranu E Ink to raczej śpiew przyszłości, ale producenci już teraz próbują wprowadzać tę technologię na rynek. PocketBook Color Lux to swoisty prekursor w tym względzie. Jak się spisuje w praktyce i czy już teraz warto sięgnąć po kolorowy czytnik ebooków?

PocketBook Color Lux (2)

Na ogół w zestawach z czytnikami nie znajdujemy zbyt wielu akcesoriów. Producenci wolą byśmy takie dodatki, jak pokrowce czy etui dokupowali oddzielnie – w końcu często to dla nich dodatkowy zysk. Nie inaczej jest tym razem. W kwadratowym, dość cienkim pudełku znalazłem kabel USB oraz niewielką ładowarkę sieciową. Szczególnie ta ostatnia jest miłym dodatkiem. Przykładowo Amazon do czytników Kindle załącza tylko kabelek.

Specyfikacja czytnika Pocketbook Color Lux

  • Ekran: 8 cali E-Ink Triton 4096 kolorów, rozdzielczość 800 x 600 Px, 125dpi, podświetlany ekran
  • Obsługiwane formaty: PDF, PDF (DRM), EPUB, EPUB(DRM), DJVU, FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM,
  • HTM, HTML, JPEG, BMP, PNG, TIFF, MP3
  • Procesor: Freescale 800 MHz
  • RAM: 256 MB
  • Pamięć flash: 4 GB + MicroSD
  • System operacyjny: Linux 2.6
  • Łączność: WiFi 802.11 b/g/n
  • Bateria: Li-Pol, 3000 mAh
  • Waga: 300 g
  • Wymiary: 170 x 202 x 9 mm

 

Wygląd i wykonanie – jestem duży i nieporęczny

PocketBook Color Lux nie jest zbyt kompaktowym urządzeniem. Wymiary 170 x 202 x 9 mm sprawiają, że praktycznie niemożliwe jest zmieszczenie go w tylnej kieszeni jeansów, co w przypadku czytników Kindle czy testowanego nie tak dawno PocketBooka 515 Mini jest banalnie proste. Cała konstrukcja waży 300 gramów. To dla mnie wynik mieszczący się w normie, choć przy dłuższym czytaniu wiele osób może odczuć zmęczenie dłoni. Do mnie trafiła czarna wersja kolorystyczna, ale w sprzedaży znajdziemy również białą.

PocketBook Color Lux (10)

Obudowa jest dobrze wykonana. Poszczególne elementy spasowano bez zarzutu. Do konstrukcji czytnika użyto matowego plastiku, który stanowi front oraz krawędzie obudowy. Tył wykonano natomiast z gumowanego tworzywa. To dość nietuzinkowe połączenie sprawdza się w praktyce bardzo dobrze – guma ułatwia pewny chwyt dłonią, a szerokie plastikowe ramki zapobiegają zakrywaniu ekranu.

PocketBook Color Lux (9)

PocketBook Color Lux (8)

Przód czytnika stanowi wyświetlacz o przekątnej 8 cali. Otaczające go ramki nie bez przyczyny są takie grube i nierównomierne. Producent wykorzystał je do umieszczenia tutaj dodatkowych elementów. Nad ekranem znajdziemy dotykowy pasek służący do regulacji intensywności podświetlenia. Po prawej, szerszej stronie ekranu natomiast – cztery przyciski. Są to, począwszy od góry: kwadrat (menu/usypianie po dłuższym wciśnięciu), strzałki przełączania stron oraz kółko (home). Wbrew pozorom nie są one dotykowe. Po naciśnięciu palcem obudowa w tych miejscach delikatnie się ugina, czemu towarzyszy odgłos kliknięcia.

PocketBook Color Lux (7) PocketBook Color Lux (6)

Producent zagospodarował tylko dolną oraz lewą krawędź urządzenia. Na pierwszej z nich znajdziemy niewielką klapkę, pod którą umieszczono złącze MicroUSB oraz slot na karty MicroSD. Zastosowano tutaj sprytny mechanizm wykorzystujący magnes, dzięki czemu zatyczka nigdy nie wyrobi się na tyle, by samoczynnie wypadać. Dolna część lewej strony to natomiast przycisk zasilania i port słuchawkowy 3,5 mm minijack.

PocketBook Color Lux (3)

Tył jest delikatnie profilowany, co ma najwyraźniej pozwalać na lepsze ułożenie dłoni. Jak wspomniałem, wykonano go z gumowanego tworzywa. W centrum w oczy rzuca się logo producenta, a przy dolnej krawędzi informacje o certyfikatach i samym urządzeniu.

Generalnie trudno nazwać ten czytnik ładnym. Konstrukcja wydaje się dość toporna. Grube ramki, choć mają praktyczne uzasadnienie, wyglądają kiepsko i sprawiają wrażenie gadżetu z minionej epoki. Tymczasem przecież to sprzęt z wyższej półki adresowany do bardziej wymagających użytkowników. Design ani trochę na to nie wskazuje.