Nowy pomysł Ubisoftu – recenzja Ghost Recon Online

W czasie niedawnego Gamescomu Ubisoft niespodziewanie obwieścił światu, że ledwie po tygodniu otwartej bety oddaje do oficjalnego i pełnego użytku graczy swoją firmową strzelankę w wersji MMO. Postanowiłem sprawdzić jak ma się Ghost Recon Online i chociaż fanem tego typu gier nie jestem, to bawiłem się całkiem nieźle. Myślę, że z czasem ta gra może być jeszcze lepsza.

Niechęć Ubosoftu do gier PC-towych jest powszechnie znana. Wystarczy przyjrzeć się zawirowaniem z systemem DRM przy Driver: San Francisco czy wziąć pod lupę opóźnienia z „blaszaną” wersją najnowszego Assassin’s Creed i… Ghost Recon Future Soldier. Francuzi psioczą na szerzące się piractwo i rosnące z tego tytułu straty finansowe, nie machają jednak (jak to w powszechnej opinii mają w zwyczaju) białą flagą i nie zwijają interesu z rynku gier dla posiadaczy komputerów osobistych. Gracze z całego świata nie chcą kupować ich tytułów więc oddają je za darmo. Zgarniają za to pieniążki z mikropłatności, które sprytnie w te gry wciskają.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/08/Ghost-Recon-Online-menu.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″caption=””]

Taki los spotkał wcześniej Settlersów, a teraz przyszła kolej na taktycznego FPS-a firmowanego nazwiskiem Toma Clanciego. Żeby zagrać w Ghost Recon Online wystarczy zalogować się w usłudze Uplay i pobrać bezpłatnego klienta gry. Dostęp ma praktycznie każdy, ale o specyfice sieciowej rozgrywki i płatnościach opowiem Wam dokładniej za chwilę. Na razie zróbmy tę recenzję „po bożemu”, więc od początku.

[image_lightbox url=”https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2012/08/Ghost-Recon-Online-1.jpg” align=”center” width=”590″ height=”250″caption=””]

Trzy klasy „najwyższej klasy”

Nie wiem jak to określić, ale trochę brakuje mi wytłumaczenia jak znany z poprzednich serii oddział „Duchów”  stanął nagle do walki ze swoimi pobratymcami… Niby warstwa fabularna nie musi istnieć w FPS-owych multiplayerach, ale jak pokazuje przykład Team Fortress 2, lekka baza narracyjna potrafi dodać tytułowi trochę więcej „smaczków”. Trudno, mój wyrzut jest raczej delikatny i nie objawia olbrzymiej wady Ghost Recon Online – szkoda jednak, że przez to sama gra jest trochę pusta jak merytoryczna warstwa tematów maturalnych z języka polskiego.[pull_quote_right]Ogromną zaletą Ghost Recon Online są klasy postaci, które możemy sobie wybrać do rozwijania ich umiejętności. Co więcej, możliwość doboru na następnych poziomach każdej broni, bez względu na wybraną klasę, czyni rozgrywkę jeszcze ciekawszą i jeszcze szerszą.[/pull_quote_right]

Mimo braku wyższych celów łato jest się do GRO przekonać. Elementów przyciągających jest dość sporo, jak na przykład grafika, która z pewnością wychodzi ponad standardy zwykłych MMO. Może nie ma zbyt wiele czasu na oglądanie miejskich ruin po których przyjdzie nam biegać  (a szkoda, bo wyglądają całkiem nieźle), łatwo jednak w oczy rzucają się przejrzyste niebieskie linie łączące nas z członkami naszej drużyny, ułatwiając przy okazji nawigację. Jedyne co może odstraszać swą wizualizacją jest mapka w lewym dolnym rogu – taka jakaś mdła i szara.

Zobacz również
Test słuchawek dla graczy Plantronics RIG500E. Modularne z Dolby 7.1 i rekomendacją ESL