Test Galaxy Note’a. Tablet i smartfon w jednym od Samsunga

Niezawodna Lodowa Kanapka, czyli Android 4.0 na pokładzie

Tuż po premierze Galaxy Note był sprzedawany z Androidem 2.3 Gingerbread na pokładzie. Z czasem doczekaliśmy się jednak aktualizacji do wersji 4.0, co wiąże się z ogromem zalet, ale też pewnymi wadami.

Samsung Galaxy Note został wyposażony w świetne podzespoły. Jego sercem jest dwurdzeniowy procesor Exynos 4210 podkręcony do częstotliwości 1,4 GHz. I tutaj dobra wiadomość dla amatorów modyfikacji – jednostka ta ma jeszcze przynajmniej 300 MHz mocy w zapasie, więc jeśli nie straszny Wam overclocking możecie właściwie za darmo uzyskać jeszcze lepszą wydajność. Mózgiem Note’a jest 1 GB pamięci RAM oraz 16 GB pamięci Flash, gdzie umieścimy wszelkie pliki od multimediów po aplikacje. Za grafikę odpowiada natomiast tradycyjnie sprawdzony już układ ARM Mali-400.

Zainstalowany Android 4.0 Ice Cream Sandwich został wyposażony w nakładkę producenta TouchWiz 4.0. Jak zwykle wraz z nią otrzymujemy ogrom dodatkowych, mniej lub bardziej przydatnych aplikacji. I tutaj jest pies pogrzebany, bo odniosłem wrażenie, że miejscami TouchWiz potrafi zapchać te dwa wydajne rdzenie Odniosłem wrażenie, że miejscami TouchWiz potrafi zapchać te dwa wydajne rdzenie. . Wynika to prawdopodobnie z przeciętnej optymalizacji kodu, co przekłada się na okresowo występujące, skaczące animacje i dłuższe chwile, kiedy smartfon musi się zastanowić przed wykonaniem polecenia. Szkoda, że software spaprało tak ogromny potencjał drzemiący w tym procesorze.

Ale TouchWiz to nie tylko wady. W znacznej mierze nakłada ta ułatwi nam życie i uczyni korzystanie z Galaxy Note’a jeszcze przyjemniejszym. Mam tutaj na myśli nie tylko szczegóły, jak przełączniki modułów łączności na pasku statusu, czy wbudowaną klawiaturę Swype, ale też rozbudowane aplikacje typu Social Hub czy Music Hub. Oferują one więcej możliwości niż domyślne odpowiednimi z Androida, jak np. dostęp do sklepu z muzyką czy codziennych informacji z największych portali.

Jeśli chodzi o oprogramowanie to największą mocą Galaxy Note’a są jednak gesty i notatki. Te pierwsze doskonale współgrają z rysikiem i trybem odręcznego wprowadzania tekstu. Możemy w ten sposób szybko eliminować spacje, wstawiać nowe znaki i usuwać poprzednie. Mechanizm rozpoznający gesty spisuje się bardzo dobrze i rzadko popełnia błędy Mechanizm rozpoznający gesty spisuje się bardzo dobrze i rzadko popełnia błędy. . W rezultacie wprowadzanie w ten sposób treści jest nawet bardziej efektywne niż tradycyjna, dotykowa klawiatura. I tutaj dochodzimy do systemu notatek, który w aplikacji instalowanej na Galaxy Note okazuje się bardzo intuicyjnym narzędziem. Największe wrażenie robią tutaj gotowe przykłady prac wykonanych za pomocą rysika, inspirując jednocześnie do tworzenia własnych dzieł. Sam notatnik wchodzi w skład pakietu Premium Suite – nowości, którą Samsung dostarczył wraz z aktualizacją systemu. Znajdziemy tutaj specjalne programy do magazynowania przepisów, pisania pamiętnika, zbierania pomysłów, wspomnień z podróży i innych. Każdy z nich został wyposażony w unikatowe funkcje, które maja ułatwić magazynowanie określonego typu danych. W rezultacie sprawia to że Galaxy Note jest jakby bardziej… Note.

Pozostałe, bardziej standardowe aplikacje jak przeglądarka czy dyktafon sprawują się dobrze i trudno napisać o nich cokolwiek złego. Na ogół jest to jakość podobna do tej, którą znamy z czystego Androida 4.0, wzbogacona o dodatkowe funkcje TouchWiz.

Wydajność w benchmarkach testowanego modelu również zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. Szkoda, że nie przekłada się to na rzeczywistą wydajność systemu. Na szczęście jest bardzo widoczna w grach 3D, w których Galaxy Note radzi sobie doskonale. I nie mam tutaj jedynie na myśli płynnych animacji i szybkiego reagowania na polecenia, ale też komfortu płynącego z rewelacyjnego wyświetlacza.

 

Rewelacyjne zdjęcia, średnie wideo

To, co poza wyświetlaczem jest jednym z najmocniejszych punktów Galaxy Note’a, to aparat. Zdjęcia, które wykonuje mogą śmiało rywalizować z tanimi cyfrówkami (pod warunkiem, że nie bawimy się w zoom). Trzeba jednak zaznaczyć, że skądś już tę jakość znamy – a mianowicie z Samsunga Galaxy S II, bo jest to właściwie ten sam 8-megapikselowy aparat z autofocusem.

Gorzej sprawdza się on w nagrywaniu wideo. Tutaj, mimo płynności nagrania i teoretycznej rozdzielczości Full HD, widać czasem spadki ostrości oraz niezbyt naturalne odwzorowywanie części kolorów. Dzieje się tak głównie podczas przybliżenia, ale i bez tego otrzymane w ten sposób filmy budzą pewne zastrzeżenia.

Aplikacja do wykonywania fotografii jest jak zwykle w przypadku Samsunga bardzo rozbudowana. Możemy tutaj regulować wiele elementów, jak współczynnik ISO, jakość, nasycenie kolorów czy kontrast, a także dodawać efekty specjalne i geotagi.

Zobacz również
Heal them all
Mobilna gra Heal Them All wspiera wrocławską klinikę