Siekaj, rąb, naprawiaj i rozwijaj się
Dead Island Riptide to ten sam slasher z rozbudowanymi elementami RPG, co wydana dwa lata temu część pierwsza. Właściwie tego elementu Techland nie tknął w ogóle, a szkoda, bo rozgrywka aż prosiła się wtedy o większe zbalansowanie. Prosi się i teraz, gdy horda nieumarłych w kilka sekund pozbawia naszego "specjalistę" od broni białej życia. [pull_quote_left] Gra z bronią palną jest tutaj o wiele łatwiejsza.[/pull_quote_left] Gra z bronią palną jest tutaj o wiele łatwiejsza. Oczywiście nieustannie trapiącym problemem jest kończąca się amunicja, ale i tak to nic w porównaniu z siłą rażenia jaką w ten sposób dysponujemy. Tymczasem podczas starć bezpośrednich ciągle trapić nas będzie szybko spadający pasek energii oraz nadzwyczaj skuteczne i trafne ataki przeciwników.
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Dead-Island-Riptide-13.jpg" align="center" width="590" height="350" caption="Znacznie łatwiej jest strzelać do przeciwników, niż dawać się im złapać."]
Broń do walki bezpośredniej jest teraz znacznie bardziej wytrzymała, więc nie musimy się martwić, że nasz wymuskany łom pójdzie na śmieci po kilkunastu uderzeniach. Ponadto postacie dysponują umiejętnościami zwiększającymi trwałość uzbrojenia, a więc wreszcie nie będziemy musieli się tym przejmować na każdym kroku. Odniosłem też pewne wrażenie, że w Riptide można o wiele częściej natrafić na specjalne przedmioty, które pozytywnie wyróżniają się na tle swoich standardowych odpowiedników.
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Dead-Island-Riptide-8.jpg" align="center" width="590" height="350" caption="Tym razem również kopniaki zużywają energię. Będzie więc trudniej."]
Zombie, które staną na naszej drodze w Dead Island Riptide jest tradycyjnie kilka rodzajów. Różnią się one wytrzymałością, zdolnościami oraz szybkością. Podobnie jak w pierwszej części będą też awansować razem z nami na wyższe poziomy doświadczenia. Z jednej strony dzięki temu rozgrywka nie staje się zbyt prosta, ale z drugiej znacząco zmniejsza to satysfakcję z rozwoju bohatera. Zwłaszcza, jeśli dodamy do tego ciągle odradzające się tabuny przeciwników. Podczas standardowej eksploracji czas potrzebny na ich ponowne ożywienie został wydłużony i chwała za to Techlandowi. Niestety wystarczy, że wejdziemy do jakiegokolwiek pomieszczenia będącego odrębną lokacją, a żywe trupy w poprzednim miejscu automatycznie się odrodzą. Podobnie sprawa się ma czasem z cut scenkami, które powodują cudowne pojawienie się nowych nieumarłych w miejscu, gdzie przed chwilą przeprowadziliśmy eksterminację.
[image_lightbox url="https://recenzator.pl/wp-content/uploads/2013/04/Dead-Island-Riptide-11.jpg" align="center" width="590" height="350" caption="Przemierzanie Palanai łódką, to jeden z przyjemniejszych momentów rozgrywki."]
Jak zdążyłem już wspomnieć, Palanai jest miejscem znacznie bardziej dzikim i zarośniętym niż poprzednia wyspa. Będziemy tutaj często podróżować szlakami wodnymi, do czego przyda się nam łódź. [pull_quote_right]Będziemy tutaj często podróżować szlakami wodnymi, do czego przyda się nam łódź.[/pull_quote_right] Sposób pływania opracowano bardzo fajnie, gdyż pod klawiszem shift mamy dodatkowe przyśpieszenie służące m.in. do taranowania przeciwników. Ci natomiast będą za wszelką cenę starami się dostać na pokład naszej łajby. Szkoda, że w trakcie sterowania, nie możemy dodatkowo atakować naszym bohaterem, co by znacznie zwiększyło spektrum możliwości jeśli chodzi o pozbywanie się takich gapowiczów.
Gra została mocno ukierunkowana na tryb kooperacji, który może być jednym z jej największych atutów, ale tylko pod warunkiem, że uda się nam znaleźć rozgarniętego kompana. Przyznam szczerze, że zabawa w duecie jest o wiele przyjemniejsza, choć grając samotnie nie odczułem jakoś szczególnie mocno tego, że twórcy zaprojektowali kampanię z myślą o więcej niż jednym graczu (co przykładowo nieustannie towarzyszyło mi w Dead Space 3).